11.04.2025, 11:20 ✶
Albus uśmiechnął się lekko, a w jego oczach odbiło się współczucie. Niełatwo było przewidywać własną śmierć, szczególnie jeżeli nie byłeś pewny, kiedy dokładnie ona nastąpi. To było przekleństwo osób, które posiadały trzecie oko - i chociaż nie wydawało się, by Dumbledore również je posiadał, to on przynajmniej pogodził się z kresem własnego życia, chociaż nie wiedział, kiedy on nastąpi. On mógł powiedzieć śmierci "jeszcze nie dzisiaj" - czy Morpheus mógł zrobić to samo? Czy pogrążał się w wiecznym cierpieniu, po prostu odrobinę przesuwając w linii czasowej swój koniec? Ile razy jeszcze zdoła to zrobić?
- Małże to interesujące stworzenia, tak jak sam zauważyłeś w liście - powiedział miękko, odwracając głowę. Nie uciekał wzrokiem, jego oczy spoczęły na obrazie, który wisiał na ścianie. Wpatrywał się w niego przez chwilę, przyglądając się - a jakże - otworzonym małżom, pełnych różnokolorowych pereł, znajdujących się pod taflą jeziora. A może morza? - Mam wiele talentów, lecz nigdy nie uda mi się chociażby zbliżyć do uwieczniania rzeczywistości w tak realny sposób.
Odezwał się nagle, nie odwracając wzroku od obrazu.
- Istotą prawdziwej mądrości jest uznanie swojej niższości wobec talentów innych. I chociaż nigdy nie będę osobą, którą określicie za "prawdziwie mądrą", to uginam karku przed dziedzinami, o których nie mam pojęcia - Albus Dumbledore w końcu powrócił wzrokiem do Morpheusa. W jego oczach już nie było smutku - była nadzieja. Iskiereczka, taka malutka, lecz doskonale widoczna. Zapał, który sugerował, że obecny dyrektor Hogwartu wciąż jest młody, głęboko w środku, mimo fizycznego wieku. - Nie uważasz, że czystą głupotą jest ukrywać przed kimś, kto widzi przyszłość, wydarzenia które mają nadejść?
Zapytał retorycznie, sięgając w końcu po łyżkę. Nie uniósł jej jednak do ust, starannie nabierał zupę, próbując ominąć pietruszkę, którą ktoś wrzucił dla smaku.
- Jak myślisz, dlaczego chciałem się z tobą spotkać? I jak myślisz, ile wiem ja o tobie i twoich wizjach, a ile ty wiesz o tym, co teraz powiem? - uniósł spojrzenie na Morpheusa, a potem uśmiechnął się. - Poza oczywistością, że nienawidzę pietruszki. Nie oszukujemy, Morpheusie.
@Morpheus Longbottom
- Małże to interesujące stworzenia, tak jak sam zauważyłeś w liście - powiedział miękko, odwracając głowę. Nie uciekał wzrokiem, jego oczy spoczęły na obrazie, który wisiał na ścianie. Wpatrywał się w niego przez chwilę, przyglądając się - a jakże - otworzonym małżom, pełnych różnokolorowych pereł, znajdujących się pod taflą jeziora. A może morza? - Mam wiele talentów, lecz nigdy nie uda mi się chociażby zbliżyć do uwieczniania rzeczywistości w tak realny sposób.
Odezwał się nagle, nie odwracając wzroku od obrazu.
- Istotą prawdziwej mądrości jest uznanie swojej niższości wobec talentów innych. I chociaż nigdy nie będę osobą, którą określicie za "prawdziwie mądrą", to uginam karku przed dziedzinami, o których nie mam pojęcia - Albus Dumbledore w końcu powrócił wzrokiem do Morpheusa. W jego oczach już nie było smutku - była nadzieja. Iskiereczka, taka malutka, lecz doskonale widoczna. Zapał, który sugerował, że obecny dyrektor Hogwartu wciąż jest młody, głęboko w środku, mimo fizycznego wieku. - Nie uważasz, że czystą głupotą jest ukrywać przed kimś, kto widzi przyszłość, wydarzenia które mają nadejść?
Zapytał retorycznie, sięgając w końcu po łyżkę. Nie uniósł jej jednak do ust, starannie nabierał zupę, próbując ominąć pietruszkę, którą ktoś wrzucił dla smaku.
- Jak myślisz, dlaczego chciałem się z tobą spotkać? I jak myślisz, ile wiem ja o tobie i twoich wizjach, a ile ty wiesz o tym, co teraz powiem? - uniósł spojrzenie na Morpheusa, a potem uśmiechnął się. - Poza oczywistością, że nienawidzę pietruszki. Nie oszukujemy, Morpheusie.
MG: Mirabella Plunkett
@Morpheus Longbottom
to the well-organised mind
death is just the next adventure
death is just the next adventure