11.04.2025, 13:09 ✶
Ona nie patrzyła na niego, zamiast tego obdarzając sufit większością uwagi i początkowo zrobił to samo - spojrzał ku górze, jakby tam miała się kryć prawda objawiona, ale widząc tam co najwyżej pęknięcia, wrócił do przyglądania się jej samej.
I tak jak jej chwilę zajęło przerwanie ciszy, on też przez moment się zastanawiał, kiedy skończyła mówić.
- Powiedziałbym, że ostatecznie na powrót trafia do człowieka - wzruszył ramionami. - Wraca do cyklu. Ale jeśli naszej wody ubyło przez wpadnięcie do Limbo, a potem została na nowo uzupełniona to gdzie leży problem zimna? Rozumiem, że ta energia nie jest zła, bo wróciła do cyklu, ale nie zrobiła tego według wyznaczonej trasy. Czy dlatego jest zimna? Inna? Bo rzeczy zadziały na skróty?
Kazała mu myśleć i pewnie w innych warunkach byłby całkiem zadowolony z tego, jakie pokłada nadzieje w jego inteligencji, ale teraz chciał zwyczajnie odpowiedzi. Gryzło go to, że wszystko się dowiadywali było elementem jakiejś większej układanki i jedyne co robili to gdybali i gdybali. Oparł się o krzesło i sięgnął do kieszeni spodni w poszukiwaniu papierosa, jakby szukając w nałogu wsparcia. Zawahał się na moment, czy tu w ogóle można było palić? W końcu jednak wysunął papierośnicę i pierwsze co zrobił, wyciągnął ja w kierunku Isobell, resztę uzależniając od jej decyzji. Jeśli chciała sobie zapalić, chętnie zrobił to z nią. A jeśli nie, pozostawało mu zagryzanie zębów.
- To właśnie zrobiłaś, Arcykapłanko? Uzupełniłaś moją energię swoją własną czy skorzystałaś z kogoś innego? - był ciekawy, nawet jeśli kogoś innego mogłaby ta myśl nieco wzburzyć. On, cóż, mógł docenić poświęcenie.
I tak jak jej chwilę zajęło przerwanie ciszy, on też przez moment się zastanawiał, kiedy skończyła mówić.
- Powiedziałbym, że ostatecznie na powrót trafia do człowieka - wzruszył ramionami. - Wraca do cyklu. Ale jeśli naszej wody ubyło przez wpadnięcie do Limbo, a potem została na nowo uzupełniona to gdzie leży problem zimna? Rozumiem, że ta energia nie jest zła, bo wróciła do cyklu, ale nie zrobiła tego według wyznaczonej trasy. Czy dlatego jest zimna? Inna? Bo rzeczy zadziały na skróty?
Kazała mu myśleć i pewnie w innych warunkach byłby całkiem zadowolony z tego, jakie pokłada nadzieje w jego inteligencji, ale teraz chciał zwyczajnie odpowiedzi. Gryzło go to, że wszystko się dowiadywali było elementem jakiejś większej układanki i jedyne co robili to gdybali i gdybali. Oparł się o krzesło i sięgnął do kieszeni spodni w poszukiwaniu papierosa, jakby szukając w nałogu wsparcia. Zawahał się na moment, czy tu w ogóle można było palić? W końcu jednak wysunął papierośnicę i pierwsze co zrobił, wyciągnął ja w kierunku Isobell, resztę uzależniając od jej decyzji. Jeśli chciała sobie zapalić, chętnie zrobił to z nią. A jeśli nie, pozostawało mu zagryzanie zębów.
- To właśnie zrobiłaś, Arcykapłanko? Uzupełniłaś moją energię swoją własną czy skorzystałaś z kogoś innego? - był ciekawy, nawet jeśli kogoś innego mogłaby ta myśl nieco wzburzyć. On, cóż, mógł docenić poświęcenie.