11.04.2025, 13:47 ✶
- Tak, serio. Po Fiuu także mi się kręci w głowie, to pewnie przez błędnik - powiedziała, wzruszając ramionami. Nie musiała się tego w żaden sposób wstydzić, gorzej jeżeli ktoś nie wiedział, a ona potrafiła mu zarzygać buty. - Czasem jest okej, ale teleportacja to zawsze rzyganko. Brenna raz prawie oberwała. I ten... Brat Nory, nie pamiętam jak ma na imię. Pomagał mi z jedną rzeczą i nas przeniósł, dał mi wcześniej torebkę po cukierkach, ale nie trafiłam.
Zaśmiała się, chociaż trochę sucho. Niby nie było jej głupio, bo Thomas nie dostał wymiocinami, ale wciąż trochę przypał.
- Ale że po prostu usunęło ci kość? - słyszała o rozszczepieniach, ale o czymś takim... Wzdłuż jej kręgosłupa przebiegł nieprzyjemny dreszcz. - To już chyba nigdy nie skorzystam z tej formy podróży. Nie znam smaku Szkielowzro, ale widziałam jak go pili. I sama go robiłam kilka razy, zapach ma obrzydliwy, a smakuje pewnie jeszcze gorzej. Współczuję.
Osoby, która do nich krzyczała, Millie nie kojarzyła. Ale widziała, że jest źle - mężczyzna, bo nim była ta osoba, był cały brudny, a na dodatek miał przygniecioną nogę wielkim kawałem kamienia, chyba pochodzącym ze ściany kamienicy obok. Nie krzyczał z bólu, lecz wyglądał na bardzo, bardzo słabego. Patrzył na kobiety półprzytomnym wzrokiem.
- Chyba... chyba tak - powiedział cicho, zupełnie jakby jego wcześniejszy krzyk wydusił z niego wszystkie siły. - Zgubiłem moją żonę, Esther. Jest z wami?
Olivia rozejrzała się, ale nie widziała w okolicy nikogo poza tym mężczyzną. Niedobrze.
- Zaraz panu pomożemy, jak wygląda pana żona? - nie zamierzała przecież stać bezczynnie, poza tym podejrzewała, że trzeba zająć rozmową jego uwagę. Miała przy sobie eliksiry, więc trzeba było pozbyć się kamienia i sprawdzić, co z nogą, ale tym chyba lepiej żeby zajęła się Millie, bo ona niezbyt dobrze radziła sobie z translokacją.
Zaśmiała się, chociaż trochę sucho. Niby nie było jej głupio, bo Thomas nie dostał wymiocinami, ale wciąż trochę przypał.
- Ale że po prostu usunęło ci kość? - słyszała o rozszczepieniach, ale o czymś takim... Wzdłuż jej kręgosłupa przebiegł nieprzyjemny dreszcz. - To już chyba nigdy nie skorzystam z tej formy podróży. Nie znam smaku Szkielowzro, ale widziałam jak go pili. I sama go robiłam kilka razy, zapach ma obrzydliwy, a smakuje pewnie jeszcze gorzej. Współczuję.
Osoby, która do nich krzyczała, Millie nie kojarzyła. Ale widziała, że jest źle - mężczyzna, bo nim była ta osoba, był cały brudny, a na dodatek miał przygniecioną nogę wielkim kawałem kamienia, chyba pochodzącym ze ściany kamienicy obok. Nie krzyczał z bólu, lecz wyglądał na bardzo, bardzo słabego. Patrzył na kobiety półprzytomnym wzrokiem.
- Chyba... chyba tak - powiedział cicho, zupełnie jakby jego wcześniejszy krzyk wydusił z niego wszystkie siły. - Zgubiłem moją żonę, Esther. Jest z wami?
Olivia rozejrzała się, ale nie widziała w okolicy nikogo poza tym mężczyzną. Niedobrze.
- Zaraz panu pomożemy, jak wygląda pana żona? - nie zamierzała przecież stać bezczynnie, poza tym podejrzewała, że trzeba zająć rozmową jego uwagę. Miała przy sobie eliksiry, więc trzeba było pozbyć się kamienia i sprawdzić, co z nogą, ale tym chyba lepiej żeby zajęła się Millie, bo ona niezbyt dobrze radziła sobie z translokacją.