11.04.2025, 17:36 ✶
Wyraz twarzy Jonathana z każdą chwilą stawał się coraz poważniejszy i szczerze zaniepokojony tym, co właśnie przed nim prezentował Morpheus.
Selwyn po prostu sam objął drugiego mężczyznę, ostrożnie gładząc jego plecy, samemu nie robiąc sobie nic z tego, że przyjaciel pobrudzi mu białą koszulę i miał wrażenie, że gdy krzyczał Morphy coś w nim samym właśnie bardzo głośno krzyczało. Może to ten jego wewnętrzny Gryfon, który zawsze w nim siedział, protestował wobec krzywdy jednego z jego Krukonów. Co mu się stało? Co… Kto? Jak temu ponownie zapobiec? Jak mu pomóc teraz?
Prawdę mówiąc to obecnie nie miał pojęcia, czy powinien ponownie przytulić Longbottoma, wyczarować mu krzesło, podać wody, wysłać do szpitala, czy może po prostu zrobić to wszystko na raz i jednak zawołać Anthony'ego. A może po prostu należao jedynie samemu przeklnąć na to, że poczynania tych barbarzyńców, kalały gardło przyjaciela przekleństwami.
– Chodź. Usiądź na chwilę mój drogi. Spróbuj złapać oddech – powiedział, łapiąc Morpheusa delikatnie za ramiona i o ile ten mu na to pozwolił, spróbował usadowić go na chwilę na obramowaniu fontanny, po czym wyciągnął z płaszcza jedwabną chusteczkę, namoczył ją w wodzie i... Po chwili wahania podał drugiemu czarodziejowi, nie mając pojęcia czy zabrać się najpierw za czyszczenie z jego twarzy krwi, czy sadzy.
— Co się stało? – Powtórzył swoje pytanie sprzed chwili, kontrolując uważnie, czy przyjaciel zaraz nie zemdleje. Aż kusiło zapytać jak bardzo źle było w niedalekiej przyszłości skoro wyglądał tak jak wyglądał, ale ugryzł się w język w ostatniej chwili. Ogień, dym, ten przeklęty popiół i zakrwawiony Longbottom obrazowały mu tego całkiem dobrze. – Morphy krwawisz z uszu. Albo krwawiłeś. Jakim w ogóle cudem mnie słyszysz? Słyszysz mnie dobrze? Mogę cię przenieść do Munga jeśli potrzebujesz. O co się mnie nie zapytałeś?
Nie trzeba było być aurowidzem, aby domyśleć się, że emocje Morpheusa Longbottoma są obecnie raczej dość negatywne. Nie oznaczało to jednak, że Jonathan, tak dla pewności nie wołał poznać ich lepiej, więc gdy skończył zadawać pytania mężczyźnie, spróbował dojrzeć jego aurę.
Rzucam na Percepcję (III) aby dojrzeć aurę i emocje Morpheusa.
Przewaga: Czytanie nastrojów (aurowidzenie)
Selwyn po prostu sam objął drugiego mężczyznę, ostrożnie gładząc jego plecy, samemu nie robiąc sobie nic z tego, że przyjaciel pobrudzi mu białą koszulę i miał wrażenie, że gdy krzyczał Morphy coś w nim samym właśnie bardzo głośno krzyczało. Może to ten jego wewnętrzny Gryfon, który zawsze w nim siedział, protestował wobec krzywdy jednego z jego Krukonów. Co mu się stało? Co… Kto? Jak temu ponownie zapobiec? Jak mu pomóc teraz?
Prawdę mówiąc to obecnie nie miał pojęcia, czy powinien ponownie przytulić Longbottoma, wyczarować mu krzesło, podać wody, wysłać do szpitala, czy może po prostu zrobić to wszystko na raz i jednak zawołać Anthony'ego. A może po prostu należao jedynie samemu przeklnąć na to, że poczynania tych barbarzyńców, kalały gardło przyjaciela przekleństwami.
– Chodź. Usiądź na chwilę mój drogi. Spróbuj złapać oddech – powiedział, łapiąc Morpheusa delikatnie za ramiona i o ile ten mu na to pozwolił, spróbował usadowić go na chwilę na obramowaniu fontanny, po czym wyciągnął z płaszcza jedwabną chusteczkę, namoczył ją w wodzie i... Po chwili wahania podał drugiemu czarodziejowi, nie mając pojęcia czy zabrać się najpierw za czyszczenie z jego twarzy krwi, czy sadzy.
— Co się stało? – Powtórzył swoje pytanie sprzed chwili, kontrolując uważnie, czy przyjaciel zaraz nie zemdleje. Aż kusiło zapytać jak bardzo źle było w niedalekiej przyszłości skoro wyglądał tak jak wyglądał, ale ugryzł się w język w ostatniej chwili. Ogień, dym, ten przeklęty popiół i zakrwawiony Longbottom obrazowały mu tego całkiem dobrze. – Morphy krwawisz z uszu. Albo krwawiłeś. Jakim w ogóle cudem mnie słyszysz? Słyszysz mnie dobrze? Mogę cię przenieść do Munga jeśli potrzebujesz. O co się mnie nie zapytałeś?
Nie trzeba było być aurowidzem, aby domyśleć się, że emocje Morpheusa Longbottoma są obecnie raczej dość negatywne. Nie oznaczało to jednak, że Jonathan, tak dla pewności nie wołał poznać ich lepiej, więc gdy skończył zadawać pytania mężczyźnie, spróbował dojrzeć jego aurę.
Rzucam na Percepcję (III) aby dojrzeć aurę i emocje Morpheusa.
Przewaga: Czytanie nastrojów (aurowidzenie)
Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana