12.04.2025, 16:01 ✶
Zerkała w kierunku swojego dupkowatego wybawiciela, próbując zrozumieć. I raz w czas wracała myśl. Dlaczego? Czym sobie zasłużyła? Przecież się nie znali - nie musiał bronić jej jak lew. Członkowie brygady są tacy czy może ten tu jest wyjątkiem?
Ciut samobójczym jak się okazało po jej kolejnych słowach, gdy zamiast rozejścia, Mulciber dodała najwidoczniej oliwy do ognia, czego w pierwszej chwili zamroczony i zmęczony umysł nie zarejestrował. Styki nie połączyły faktów i była żywo zaskoczona
-Na Nokturnie podawanie się za Malfoya zawsze działało - prychnęła z pretensją i sama nie wiedziała czy bardziej zdenerwowana była na typa, który życzył jej śmierci czy na siebie. Cóż najwidoczniej nazwisko Malfoy nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nawet jeśli dotychczas działało całkiem zgrabnie.
Scarlett idiotko, było podać nazwisko jakiegoś brudasa. Tylko czy ona jakiegoś znała? Na pewno, nawet jeśli teraz żadne nie przychodziło jej do głowy. Zresztą było już za późno - mleko się wylało.
Drgnęła, gdy nieznajomy agresor chciał rzucić w nią kamieniem, a którym nie zdążył, ani on, ani ona dobyć różdżki - gdyż jej dupkowaty wybawca okazał się szybszy, bardzo dobitnie mu uświadamiając błąd jaki popełnił.
Na skutek uderzenia do ich uszu dotarł chrupot, charakterystyczny dźwięk łamanej kości, a mężczyzna z głuchym stukotem wylądował na ziemi, łapiąc się za szczękę.
Prócz jęków i bezkształtnych krzyków z jego ust wypadło kilka słów, których znaczenia ciężko było zrozumieć. Tłum się rozstąpił, chyba nieco wątpić w słuszność ataku. A tak przynajmniej mogło się wydawać.
-P-Psie p-parszewy - wybełkotał główny agresor, chcąc zebrać się z ziemi - b-bronisz tej suki, zamiast ludzi? zdrajca!- wybełkotał sapliwym, średnio zrozumiałym głosem.
Wtem blondynka dojrzała ruch z tłumu, ktoś wyciągnął różdżkę. Czym prędzej przecięła odległość jaka dzieliła ją od swojego wybawiciela, widząc, że różka wcale nie celuje w jej kierunku, a w kierunku Aidana.
Jeden z mężczyzn zamachnął się różdżką, próbując wytworzyć ognisty pocisk wprost w Aidana.
-Fare!- zawołała po norwesku, zupełnie odruchowo, gdy emocje zawrzały.
Scarlett wyhamowała tuż przy chłopaku, zadzierając różdżkę, którą machnęła chcąc rozproszyć zaklęcie.
Rzut npc na ognisty pocisk
Rzut na rozproszenie : Scarlett próbuje rozproszyć zaklęcie celowane w towarzysza (a teraz i nią bo wlazła w pole rażenia)
Ciut samobójczym jak się okazało po jej kolejnych słowach, gdy zamiast rozejścia, Mulciber dodała najwidoczniej oliwy do ognia, czego w pierwszej chwili zamroczony i zmęczony umysł nie zarejestrował. Styki nie połączyły faktów i była żywo zaskoczona
-Na Nokturnie podawanie się za Malfoya zawsze działało - prychnęła z pretensją i sama nie wiedziała czy bardziej zdenerwowana była na typa, który życzył jej śmierci czy na siebie. Cóż najwidoczniej nazwisko Malfoy nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nawet jeśli dotychczas działało całkiem zgrabnie.
Scarlett idiotko, było podać nazwisko jakiegoś brudasa. Tylko czy ona jakiegoś znała? Na pewno, nawet jeśli teraz żadne nie przychodziło jej do głowy. Zresztą było już za późno - mleko się wylało.
Drgnęła, gdy nieznajomy agresor chciał rzucić w nią kamieniem, a którym nie zdążył, ani on, ani ona dobyć różdżki - gdyż jej dupkowaty wybawca okazał się szybszy, bardzo dobitnie mu uświadamiając błąd jaki popełnił.
Na skutek uderzenia do ich uszu dotarł chrupot, charakterystyczny dźwięk łamanej kości, a mężczyzna z głuchym stukotem wylądował na ziemi, łapiąc się za szczękę.
Prócz jęków i bezkształtnych krzyków z jego ust wypadło kilka słów, których znaczenia ciężko było zrozumieć. Tłum się rozstąpił, chyba nieco wątpić w słuszność ataku. A tak przynajmniej mogło się wydawać.
-P-Psie p-parszewy - wybełkotał główny agresor, chcąc zebrać się z ziemi - b-bronisz tej suki, zamiast ludzi? zdrajca!- wybełkotał sapliwym, średnio zrozumiałym głosem.
Wtem blondynka dojrzała ruch z tłumu, ktoś wyciągnął różdżkę. Czym prędzej przecięła odległość jaka dzieliła ją od swojego wybawiciela, widząc, że różka wcale nie celuje w jej kierunku, a w kierunku Aidana.
Jeden z mężczyzn zamachnął się różdżką, próbując wytworzyć ognisty pocisk wprost w Aidana.
-Fare!- zawołała po norwesku, zupełnie odruchowo, gdy emocje zawrzały.
Scarlett wyhamowała tuż przy chłopaku, zadzierając różdżkę, którą machnęła chcąc rozproszyć zaklęcie.
Rzut npc na ognisty pocisk
Rzut N 1d100 - 15
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut na rozproszenie : Scarlett próbuje rozproszyć zaklęcie celowane w towarzysza (a teraz i nią bo wlazła w pole rażenia)
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana