13.04.2025, 18:51 ✶
– Ale ja chce iść do Hogwartu – zaprotestowała, bo myśl, że miałaby ją ominąć całą frajda związana z chodzeniem do tak fajnej szkoły i zostaniem przydzieloną do jednego z domów, i byciem w dormitorium i w ogóle była straszna. Nie. Jak bardzo nie kochałaby obecnie swojego życia to nie chciała, aby za całą jej edukację odpowiadała jedynie mama. Z całą miłością do mamy.
– Oho. Indoktrynacja już działa. Kury same idą na obcięcie głowy, bo myślą, że dostaną dobre ziarno – westchnął ciężko kot, patrząc na Sama, jakby szukał w nim jakiegoś poparcia, a potem znowu westchnął, bo przypomniał sobie z kim rozmawia.
Paradoksalnie jednak informacja, że tak, owszem, hipogryf rzeczywiście mógłby ją zabić, nie przeraziła Mabel, a jedynie sprawiła, że skinęła z powagą głową
Zaraz jednak potem pojawił się jakiś pan który szybko sobie poszedł i pan Niko, a Mabel uśmiechnęła się na jego widok.
– Dzień dobry! – I już miała powiedzieć, że w sumie to nie była głodna, ale wtedy Sam, to znaczy tata, panSamotata, powiedział, że był głodny i że w sumie to mogliby w ten sposób nabrać sił i poczekać na wujka Erika, więc szybko zmieniła zdanie. – Tak, jesteśmy. To... Suzie?
Ukradkiem Wskazała na leżącego na trawie brązowego hipogryfa. Oczywiście nie zamierzała w ogóle do niego podchodzić, ani nawet wykonywać z tej odległości jakichkolwiek gwałtownym ruchów, ale nie mogła nie patrzeć się na niego w zachwycie, bo on był taki słodki i na Merlina jakie on miał urocze skrzydła i ten łebek, i te urocze zamknięte oczy i jak on słodko spał w ogóle i jaki miał fajny dziobek.
– Oho. Indoktrynacja już działa. Kury same idą na obcięcie głowy, bo myślą, że dostaną dobre ziarno – westchnął ciężko kot, patrząc na Sama, jakby szukał w nim jakiegoś poparcia, a potem znowu westchnął, bo przypomniał sobie z kim rozmawia.
Paradoksalnie jednak informacja, że tak, owszem, hipogryf rzeczywiście mógłby ją zabić, nie przeraziła Mabel, a jedynie sprawiła, że skinęła z powagą głową
Zaraz jednak potem pojawił się jakiś pan który szybko sobie poszedł i pan Niko, a Mabel uśmiechnęła się na jego widok.
– Dzień dobry! – I już miała powiedzieć, że w sumie to nie była głodna, ale wtedy Sam, to znaczy tata, panSamotata, powiedział, że był głodny i że w sumie to mogliby w ten sposób nabrać sił i poczekać na wujka Erika, więc szybko zmieniła zdanie. – Tak, jesteśmy. To... Suzie?
Ukradkiem Wskazała na leżącego na trawie brązowego hipogryfa. Oczywiście nie zamierzała w ogóle do niego podchodzić, ani nawet wykonywać z tej odległości jakichkolwiek gwałtownym ruchów, ale nie mogła nie patrzeć się na niego w zachwycie, bo on był taki słodki i na Merlina jakie on miał urocze skrzydła i ten łebek, i te urocze zamknięte oczy i jak on słodko spał w ogóle i jaki miał fajny dziobek.