• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy

[08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#7
13.04.2025, 23:05  ✶  

- Niestety, będę, bo jestem na Twoich plecach i trochę od tego zależy to, czy mi również się coś nie stanie. - Odpowiedziała całkiem lekko, jakby to było najbardziej oczywistym argumentem ze wszystkich, jakby faktycznie była taką egoistką i tylko o to jej chodziło. Nie, żeby naturalnie jej przyszło martwienie się o niego, bo przecież wiele mu zawdzięczała. Nie chciała, żeby przez to, że wziął na siebie odpowiedzialność za doprowadzenie jej w jednym kawałku do ministerstwa to jemu coś się przytrafiło. Znowu miał ryzykować, a przecież w ogóle nie powinno go być w tym miejscu, w tym tłumie, robił to tylko i wyłącznie przez nią. Nie zapominała o tym. Po tym, co razem przeżyli, po tym jak ich drogi splotły się tego wieczora dziwnym by było, jakby się o niego nie martwiła.

- Więc możesz być taki fifarafa, ale to niczego nie zmienia. - Jasne, na pewno był w stanie sobie z tym wszystkim poradzić, widać było, że posiadał doświadczenie, dzięki któremu radził sobie w kryzysowych sytuacjach, ale nie zmieniało to jej podejścia. Mógł z tym zrobić, co chciał, ba nie spodziewała się nawet, że jakoś specjalnie przejmie się jej słowami, nie wyglądał na kogoś takiego.

Nadal z nim była, a jakże, ciągle znajdowała się przyklejona do jego pleców. Było jej tam całkiem wygodnie, nie spodziewała się nawet, że tak zgrabnie uda im się przebyć tę drogę. Nie miała pojęcia, jak bardzo go to zmęczyło, wydawał się jeszcze jednak stać w miarę stabilnie, więc musiał być naprawdę bardzo silny fizycznie, zresztą dostrzegła to już przy ich pierwszym spotkaniu. Wyglądał na kogoś, kto załatwia sporo swoich spraw przy pomocy siły, zresztą jego aparycja wzbudzała respekt. Nie taki jednak łobuz straszny jak go malują, czy coś. O tym też zdążyła się już przekonać.

- Nie tylko? Czym się jeszcze możesz pochwalić, podejrzewam, że zrobię się jeszcze bardziej zazdrosna. - Nie była taka fajna, jak on, zdawała sobie z tego sprawę. W sytuacji, w której się znajdowali nawet trochę żałowała, że nie położyła wtedy lewego zwolnienia na stół i nie trafiła do tych Stanów, bo nie miała za bardzo czym się pochwalić, a przecież życie okazało się być bardzo kruche, mogła je dzisiaj stracić ze świadomością, że tak wiele ją omijało przez to, że starała się być taka poprawna.

- Że też nigdy nie pomyślałam o tym, że można rzucić wszystko i wyjechać, może wtedy byłabym chociaż odrobinę cool, a tak to faktycznie wychodzę na nudziarę. - Kiedyś jej to nie przeszkadzało, raczej nie miała szczególnie wielkich oczekiwań od życia, a może jednak powinna mieć? Gdyby tylko potrafiła być chociaż odrobinę spontaniczna, właściwie to chyba potrafiła, to co dzisiaj zrobiło było tego potwierdzeniem.

- No jasne, będę cool tylko przez to, że mam cool przyjaciela, chyba muszę na to przystać. Wiesz, że nie wystarczy jedna pocztówka? Przyjaciele piszą do siebie częściej, nikt mi nie uwierzy, jeśli dostanę tylko jedną. - Jeszcze, gdyby miała się komu nimi pochwalić... ale to nie było w tej chwili ważne, prawda? Pocztówka brzmiała jak całkiem niezła nagroda, chyba faktycznie warto było dalej tak dzielnie współpracować. Złapała się go nieco mocniej, kiedy wzruszył ramionami, bo przy okazji nieco się poruszyła, zupełnie przypadkiem, no, ale nie spadła, zareagowała dość szybko.

Ta rozmowa była naprawdę całkiem zabawna, nie spodziewała się, że w sytuacji zagrożenia życia można tak bardzo unikać głównego tematu, nie skupiać się na całej sytuacji, tylko gadać o zupełnych pierdołach, ale to pomagało przetrwać pośród tego chaosu. Skupiała się na głosie mężczyzny i tym, co miał jej do powiedzenia. Naprawdę poczuła, że pojawiła się między nimi jakaś dziwna więź, zapewne spowodowana przez to, co razem przeżyli. Nie wiedziała, jak wychodziłoby im rozmawianie w neutralnej sytuacji, ale skoro byli w stanie się dogadać podczas czegoś takiego, to pewnie również nie mieliby z tym problemu, mimo, że na pierwszy rzut oka mogli się wydawać bardzo różni, bo pochodzili z zupełnie innych światów.

- Posadka jak posadka, to nic takiego, a co mi po cool mieszkanku, skoro nie mam takich historii do opowiadania? Ty jesteś bardziej cool. - Najwyraźniej mieli się teraz przepychać o to, kto był fajniejszy. Wszystko zależało od punktu widzenia i oczekiwań. Wiedziała, że każdy miał je zupełnie różne, ona żyła raczej bardzo przewidywalnie, nie działo się u niej nic ciekawego, no może poza tymi wizytami na Nokturnie, gdzie mogła zachowywać się nieco inaczej, w mniej oficjalny sposób. Mało kto jednak miał świadomość tego, że Prudence też miała swoje tajemnice, nie mogła się tym chwalić, bo wiedziała, że przy jej ciepłej posadce w ministerstwie mogło to nie być mile widziane. Korzystała z dziedzin magii, które były zakazane przez urzędników, a sama była jednym z nich, to dosyć spory paradoks.

Bletchley również była dosyć spokojna jak na to, co działo się wokół nich. Mężczyzna skutecznie odsuwał jej myśli od dramatu, który rozgrywał się wokół nich, zupełnie przestała zwracać uwagę na otoczenie. Zaangażowała się w pełni w tę ich dosyć dziwną rozmowę, która okazała się być naprawdę interesująca.

Kolejne słowa nieco ją zaskoczyły. Jej narzeczony. Nie spodziewała się, podobnych słów. Właściwie dawno nikt nie wspominał o Liamie. Musiał zwrócić uwagę na pierścionek, który znajdował się na jej palcu, był kurewsko bystry i łączył fakty, nie miała pojęcia kim był ten człowiek, ale nie przestawał jej zaskakiwać. - Mojemu narzeczonemu już nic nie przeszkadza. - Zaczęła mówić, ale chyba powinna to ująć inaczej, cóż wypadałoby to sprostować, prawda? - bo nie żyje. - Dodała nieco ciszej, nie do końca będąc pewna, czy właściwie powinna o tym mówić, no ale powiedziała. Nie znali się zupełnie, czy wypadało, aby wspominała o takich szczegółach ze swojego życia? Pewnie i tak się więcej nie spotkają, więc może bez sensu było się na tym teraz skupiać.

Wróciła więc do tego tematu, który poruszali jeszcze przed chwilą. - Tatuaż na tyłku? Czy naprawdę możesz być jeszcze bardziej cool? - Starała się, aby ton jej głosu nadal był lekki, jakby wcale chwilę wcześniej nie wyznała mu czegoś bardzo osobistego. Tak było prościej. - Hendrix to dobry wybór, może nie do końca popieram metodę, bo mogła ci odpaść dupa, ale brzmi to całkiem nieźle. - Nie spodziewała się, że skończą dyskutując o jego zadzie, ale jak widać nigdy nie można było znać ani dnia, ani godziny.

- Na czole to trochę zobowiązujące, wtedy wszyscy Cię kojarzą, nawet jeśli tego nie chcesz, a z grzywką to tak już jest, zawsze wydaje się dobrym pomysłem, robisz ją i od razu do Ciebie dociera, jak bardzo to był głupi pomysł. Taki cykl grzywkowy, myślisz o grzywce, robisz grzywkę, płaczesz, czekasz, aż odrośnie i znowu myślisz o grzywce. - Wydawało jej się, że dużo osób przeżywało podobne rozterki. - Chociaż Ty nie wyglądasz na kogoś kto by płakał przez grzywkę, więc może Cię to nie dotyczyć, a wyglądanie jak debil? Każdemu się zdarza, można z tym żyć. - Nie wydawało się to być przecież końcem świata.

- Możesz mieć rację z tym, że nie ma sensu się bać i wahać, ale tak głupio umrzeć od tego, że igła którą ktoś Ci przyłożył do dupy była nieodkażona, sorka, mam pewne zboczenie zawodowe. - Zdecydowanie miała inną od niego opinię na ten temat. - No i wcale nie tak trudno jest wysterylizować igłę, to nie jest fizyka kwantowa, czy coś. - Pierodła, dzięki której można było ominąć wiele nieprzyjemności.

- To akurat fujka, wolę wsadzać do ust rzeczy, których jestem pewna. Wiesz, że to też może nieść ze sobą nieprzyjemności, których można uniknąć. - Nie zabrzmiało to zbyt dobrze, tak, ale Prue miała swoje standardy, jeśli chodzi o takie rzeczy była wyjątkowo skrupulatna.

- Faktycznie, zapomniałam o tym, musisz być zawsze na wszystko gotowy, to trochę zmienia postać rzeczy. Stała czujność, co? - Czy w ogóle tak dało się funkcjonować? Wiecznie spodziewać się najgorszego, to na pewno było męczące na dłuższą metę, może jednak jemu odpowiadał taki styl bycia, wiedziała, że są osoby, które uwielbiały, gdy w ich żyłach krążyła adrenalina, może był jedną z takich osób? Pewnie tak.

- Może nie, ale na pewno są jakieś jeszcze bardziej niebezpieczne, zresztą, każdy zawód niesie ze sobą jakieś ryzyko, co nie? Każdemu może przytrafić się coś, może masz ku temu więcej okazji, ale przynajmniej też wiesz na czym stoisz. - No, próbowała to jakoś sobie logicznie wytłumaczyć, chyba jej się to udawało.

Nikt nie spodziewał się, że w Londynie dojdzie dzisiaj do takiej tragedii, spotkała wszystkich, każdego to dotyczyło, niebezpieczeństwo pojawiało się też w najmniej oczekiwanych momentach i najwyraźniej każdy powinien być gotowy na to, aby jakoś sobie z nim radzić, bez względu na to, czym zajmował się w ciągu dnia.

- Kilka dni temu? Musiałeś ją mocno wkurzyć, raczej nie chce się kogoś zabijać ot tak. - Może powinno zrobić to na niej wrażenie, że ktoś chciał go zabić, ale chyba nie do końca tak było, potraktowała to dość lekko, jak na takie wyznanie. - No, nie wyglądasz na łatwego, świadomie na pewno bym do Ciebie nie podskakiwała, a mam pewne ukryte talenty. - Tamta kobieta musiała być odważna, albo głupia skoro postanowiła się z nim zmierzyć.

- Każdy się kiedyś zdziwi, więc w sumie nie masz tak źle, skoro masz ich więcej niż dziewięć, nawet dziewięć to dużo więcej od standardowego jednego, które ma większość społeczeństwa. - Ona raczej nie spodziewała się cudów, wiedziała, że nie mogła oczekiwać, że została jednym z tych szczęściarzy, którzy zyskali od losu więcej niż wszyscy, zwyczajni zjadacze chleba.

- Nie wiem, co bym bez Ciebie zrobiła... - Tak, ta rada naprawdę bardzo się jej przydała, bo przecież pierwsze, co przyszło jej na myśl to świecenie biustem. Jak mogłaby wpaść na coś innego, to wydawało się być pierwszą, logiczną opcją, na pewno osiągnęłaby oczekiwany efekt, ktoś na pewno musiałby spojrzeć na laskę z cyckami na wierzchu, może faktycznie miałaby większą siłę przebicia, niżeli machając plakietką ministerstwa, może jeszcze powinna przemyśleć swój plan.

Poczuła dłonie, które zacisnęły się na jej nogach. Znalazła się jeszcze wyżej, musiała skupić się na tym, aby się nie gibnąć, bo upadek z tej wysokości mógł nie należeć do przyjemnych, tak czuła, że gdyby spadła to naprawdę mogło ją to zaboleć, więc musiała się pilnować, szczególnie, że miała się go trzymać tylko jedną ręką. Może po tej nocy powinna nieco popracować nad swoją sprawnością fizyczną, kto wie, kiedy znowu będzie musiała wyczyniać podobne akrobacje.

Zaśmiała się cicho, gdy usłyszała słowa, które padły z jego ust. Cóż, najwyraźniej i on był zadowolony z tego drobnego sukcesu, który udało im się osiągnąć. Współpraca wychodziła im całkiem nieźle, szczególnie, jak na to, że zupełnie się nie znali. - Przemyślałabym tę grzywkę na Twoim miejscu, bo będziesz płakał. - Mniejsza o tatuaż, grzywka jednak zawsze była bardzo kontrowersyjną decyzją, zresztą nie bez powodu opowiedziała mu o tym całym grzywkowym cyklu.

- Miej świadomość tego, że będę szczera, na pewno powiem Ci, że wyglądasz, jak debil, jeśli tak będzie. - Wolała go uprzedzić, żeby nie spodziewał się cudów, na pewno nie należała do osób, które naginały prawdę. - Osiemnasta brzmi dobrze, może być. - Nie, żeby w ogóle zakładała, że może dojść do ich spotkania, ale całkiem przyjemnie było hipotetycznie zakładać, że może się to wydarzyć, jakby te wydarzenia naprawdę mogły spleść ich drogi na dłużej, jakby mogła zyskać takiego cool przyjaciela.

- A jak, oczywiście, że gotowa. - No prawie, musiała jeszcze wygrzebać plakietkę z wewnętrznej kieszeni kurtki, co mogło zająć jej krótką chwilę. Trzymała się go jedną ręką i zaczęła tę, jakże trudną operację, wreszcie jednak jej się udało wygrzebać ten mały dokument, starała się przy okazji nie ruszać Necro, który nadal sobie słodko spał wtulony w jej klatkę piersiową, że też zwierzak nie czuł dyskomfortu podczas tego co się działo.

Bletchley w końcu zaczęła wymachiwać swoją plakietką w powietrzu, licząc na to, że ktoś ją zauważy, trzymała się przy tym dość mocno mężczyzny, żeby nie kopsnąć do przodu, czy do tyłu.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (13716), Prudence Fenwick (11356)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 11.04.2025, 15:42
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 12.04.2025, 01:48
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 12.04.2025, 12:32
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 12.04.2025, 17:55
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 13.04.2025, 00:37
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 13.04.2025, 17:01
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 13.04.2025, 23:05
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 14.04.2025, 19:14
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 14.04.2025, 23:10
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.04.2025, 17:23
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.04.2025, 22:42
RE: [08.09.1972] the shipment has arrived | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.04.2025, 19:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa