15.04.2025, 20:01 ✶
Jak i dwa dni wcześniej Theo ubrany był w czarny garnitur, dopasowany do niego krawat również tego samego koloru i jedynym odejściem od czerni byłą jego śnieżnobiała koszula (biedaczyna chyba nie zabrał większej ilości szykownych strojów, albo po prostu nie dbał o różnorodność). Zadbał nawet o to, żeby ułożyć swoje włosy, a nie zostawić je w klasycznym nieładzie jak nazywał styl swojej fryzury w dni, kiedy nie chciało mu się choćby za pomocą czarów układać włosów na głowie.
Dzisiejsze przyjęcie różniło się nieco od tego poprzedniego. Wątpił, żeby musiał robić z siebie durnia także i tutaj, chociaż nie wykluczał takiej możliwości, kiedy w jednym pomieszczeniu znajdowali się Anthony i Morpheus to spodziewać należało się wszystkiego. Nie było tu jeszcze Jonathana i Charlotte, wówczas byłoby to już nieuchronne. Westchnął kiedy stoīł zniknęły i zaczęła się ta bardziej przyjęci owa część. Nie mógł jak ostatni gbur odmówić tańców, dlatego dał się porwać na parkiet i zatańczył kilkukrotnie z jakimiś całkowicie przypadkowymi kobietami. Egipt był męczący, ten wieczny upał, ogrom wydarzeń, które się tu działy. To wcale nie były takie "wakacje" jak mu to przedstawiono przed przyjazdem tutaj.
Dlatego kiedy wreszcie udało mu się uwolnić z parkietu, policzki miał pokryte różowymi rumieńcami, wcale nie z zawstydzenia, wręcz przeciwnie. Ale za to złapał lekką zadyszką. Potrzebował się czegoś napić i zdecydowanie poczuć powiew powietrza na twarzy. Choć dobrze wiedział, że to nie będzie angielskie orzeźwiające powietrze a suche i gorące powietrze Egiptu.
Dzisiejsze przyjęcie różniło się nieco od tego poprzedniego. Wątpił, żeby musiał robić z siebie durnia także i tutaj, chociaż nie wykluczał takiej możliwości, kiedy w jednym pomieszczeniu znajdowali się Anthony i Morpheus to spodziewać należało się wszystkiego. Nie było tu jeszcze Jonathana i Charlotte, wówczas byłoby to już nieuchronne. Westchnął kiedy stoīł zniknęły i zaczęła się ta bardziej przyjęci owa część. Nie mógł jak ostatni gbur odmówić tańców, dlatego dał się porwać na parkiet i zatańczył kilkukrotnie z jakimiś całkowicie przypadkowymi kobietami. Egipt był męczący, ten wieczny upał, ogrom wydarzeń, które się tu działy. To wcale nie były takie "wakacje" jak mu to przedstawiono przed przyjazdem tutaj.
Dlatego kiedy wreszcie udało mu się uwolnić z parkietu, policzki miał pokryte różowymi rumieńcami, wcale nie z zawstydzenia, wręcz przeciwnie. Ale za to złapał lekką zadyszką. Potrzebował się czegoś napić i zdecydowanie poczuć powiew powietrza na twarzy. Choć dobrze wiedział, że to nie będzie angielskie orzeźwiające powietrze a suche i gorące powietrze Egiptu.