Okolica musiała być czysta. Nikt o zdrowych zmysłach nie wpadłby na pomysł, aby przeszkodzić trójce Śmierciożerców. Dowodem głupoty, a raczej bohaterstwa, był leżący przed nimi mężczyzna, który jednak utracił zmysł przetrwania na kilka sekund i musiał teraz za to słono zapłacić.
Stanley nawet nie zwrócił uwagi, że Rodolphus położył swoją dłoń na jego barku. Był za bardzo zajęty tym, co miało się za chwilę wydarzyć, a były to sprawy iście wspaniałe. Piękne. Napawające optymizmem do dalszego działania. To był po prostu dobrze rzucony cruciatus - najpiękniejszy widok na świecie. Coś, co tygryski lubiły najbardziej wraz z Vulturisem na czele.
- Kiedy wspominasz to imię... - zwrócił się do Rodolphusa w kilka chwil po ocknięciu z amoku - Brzmisz jakbyś się trochę rozmarzył. Nie będę ukrywał - przyznał, a następnie zrobił krok do tyłu, dając miejsce swoim kolegom. Im też należała się chwila zabawy z ich dzisiejszą ofiarą.
- Rób to, co uważasz za słuszne. Nikt nie będzie Ci przeszkadzał - zachęcał Viperę do dalszego działania, zapominając na chwilę o Serpensie, który zdawał się być w swoim świecie. Wystraszył się? Miał dość? Może powinni byli przestać? Być może. Nie miało to jednak żadnego znaczenia, wszak w ewentualnym głosowaniu byłoby 2 do 1.
Borgin odszedł jeszcze kilka kroków w bok, aby móc napawać się tym widokiem w całej jego okazałości. Zrobił to też po to, aby uniknąć ewentualnej krwi na swojej szacie - nie miał pojęcia o tym, co było planowane dalej, a krew na jego szacie, była tym, czego chciał uniknąć. Już wystarczyło, że Serpens był cały oblany krwią, niejako naznaczony - wybrany?
- Wszystko w porządku? - zwrócił się do Alexandra, widząc jak ten mu się zaczął przyglądać. Zrobił coś nie tak? Może ubrudził się gdzieś krwią i powinien to zmyć? Może chodziło o cokolwiek innego?
- Czy jest coś, co chciałbyś nam przekazać? - zapytał spokojnym głosem, próbując nakierować Mulcibera na odpowiedni tor - A może coś o czym powinniśmy wiedzieć? - dodał, poklepując krewniaka po plecach, co by mu dodać trochę otuchy do dalszego działania.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972