Działo się dużo i człowiek najchętniej to by się sklonował, aby być tam, gdzie był akurat potrzebny. To akurat nie było możliwe i trzeba było sobie radzić. Lekkie nadwyrężenie fizyczne podobno nikogo jeszcze nie zabiło, więc i Vulturis powinien był wyjść z tego bez uszczerbku na zdrowiu.
Borgin dopiero zakończył proces niszczenia mienia na Nokturnie i od razu ruszył dalej. Nie miał chwili do stracenia.
Wpadł na ulicę Horyzontalną, która przez całe życie była dla niego domem. Teraz jednak miała pozostać tutaj pożoga i zniszczenie. Ulica Horyzontalna miała zostać zrównana z ziemią, a jeżeli nie, to chociaż powinna była zaznać zniszczeń, których nie widziała do tej pory.
Powiedzieć, że Vulturis się ucieszył, widząc znajomą maskę, to jak nie powiedzieć nic. Papillio - pomyślał od razu. Dobrze wiedział kogo właśnie spotkał. Skłamałby mówiąc, że nie było to interesująca sprawa.
- Dobrze widzieć kogoś znajomego - odezwał się, podchodząc powoli w kierunku Nicholasa - Co powiesz... Na małą zabawę? - zaproponował, spoglądając na reakcję. W międzyczasie dobył swojej różdżki i zaczął ją nerwowo obracać w dłoniach. Co by nie mówić, Vulturisa trochę nosiło tego wieczora.
- Może byśmy tak trochę utrudnili przemieszczanie się po Horyzontalnej? Taki tam... Mały remoncik - dodał z pewną dumą w głosię, co Nicholas mógł zauważyć, wszak nie znali się od dzisiaj.
Borgin nie czekając na żadną odpowiedź od Traversa, skierował swój oręż i czym prędzej przeszedł do działania. Starał się ukształtować podmuch wiatru, który przeniósłby cegłówki w kierunku ulicy, wszak nie był asem translokacji - musiał sobie jakoś radzić.
Rzut na próbę ukształtowania podmuchu, który przeniesie trochę gruzu w kierunku Horyzontalnej. Kształtowanie.
Sukces!
Edycja na prośbę MG:
Stanley wykreował podmuch, który następnie przeniósł stertę cegłówek, desek i czego tylko się dało w kierunku ulicy Horyzontalnej. Nie były to może tony gruzów, ale zawsze był to dobry początek, który miał torować drogę po jednej z głównych ulic magicznego Londynu.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972