05.02.2023, 12:59 ✶
Ten dzień nie był dla Alice najlepszym dniem w jej życiu. Wiele rzeczy poszło nie tak, jak pójść powinno, toteż młoda półwila była w iście paskudnym nastroju. Naprawdę starała się na dzisiejszej klasówce pokazać z jak najlepszej strony. Tyle że eliksiry wciąż pozostawały dla niej tematem, którego nie była w stanie należycie zgłębić. Naprawdę się starała. Siedziała nad książkami do późnych godzin nocnych, a kiedy rankiem przyszło co do czego, wiedziała, że poświeciła na to zbyt mało czasu, o czym profesor dał jej wyraźnie znać. Eliksir, który mieli uwarzyć był cholernie skomplikowany. W swojej krótkiej, szkolnej karierze, nie spotkała się jeszcze z tak skomplikowaną recepturą. W tamtym momencie bardzo żałowała, że nie mogła wrócić do zwykłej, mugolskiej szkoły. Tam życie wydawało jej się być zdecydowanie łatwiejszym.
Od razu po lekcji uciekła do jednej z łazienek. Zamknęła się w jednej z kabin i rozpłakała rzewnie. Jakby jej problemów było mało, okazało się, że na jej przedramionach ponownie wyrosły pierwsze harpie pióra. Po kilku minutach Alice nie była już pewna, czy jej łzy zostały wywołane przez niepowodzenie na dzisiejszej lekcji eliksirów, czy przez ból jaki powodowały wyrastające znów na jej ciele pióra. Wiedziała, że nie obędzie się bez wizyty w skrzydle szpitalnym, czego chciałaby uniknąć. Tyle że los chciał inaczej.
Nie była pewna, ile czasu minęło od kiedy tutaj przyszła, jednak wiedziała, że musi się uspokoić. Zajęło jej to kilka minut, ale wiedziała, że to nie jest wystarczający czas na pozbycie się zaczerwienionych oczu. Niemniej, kolejnych zajęć nie mogła ominąć. Weź się w garść, Alice powtarzała sobie, co niewiele pomagało.
Zamaszyście otworzyła drzwi od kabiny i prawdopodobnie był to błąd. Usłyszała odgłos uderzenia i od razu domyśliła się, że trafiła w kogoś. Wyszła z kabiny, gotowa od razu przepraszać uczennicę, którą zaatakowała w tak haniebny sposób, ale głos ugrzązł jej w gardle, gdy dostrzegła, że ma przed sobą chłopaka...
- To jest damska toaleta! - skarciła go od razu, kompletnie zapominając o swojej nie najlepszej prezencji. Bo przecież jak on śmiał tutaj wchodzić?!
Od razu po lekcji uciekła do jednej z łazienek. Zamknęła się w jednej z kabin i rozpłakała rzewnie. Jakby jej problemów było mało, okazało się, że na jej przedramionach ponownie wyrosły pierwsze harpie pióra. Po kilku minutach Alice nie była już pewna, czy jej łzy zostały wywołane przez niepowodzenie na dzisiejszej lekcji eliksirów, czy przez ból jaki powodowały wyrastające znów na jej ciele pióra. Wiedziała, że nie obędzie się bez wizyty w skrzydle szpitalnym, czego chciałaby uniknąć. Tyle że los chciał inaczej.
Nie była pewna, ile czasu minęło od kiedy tutaj przyszła, jednak wiedziała, że musi się uspokoić. Zajęło jej to kilka minut, ale wiedziała, że to nie jest wystarczający czas na pozbycie się zaczerwienionych oczu. Niemniej, kolejnych zajęć nie mogła ominąć. Weź się w garść, Alice powtarzała sobie, co niewiele pomagało.
Zamaszyście otworzyła drzwi od kabiny i prawdopodobnie był to błąd. Usłyszała odgłos uderzenia i od razu domyśliła się, że trafiła w kogoś. Wyszła z kabiny, gotowa od razu przepraszać uczennicę, którą zaatakowała w tak haniebny sposób, ale głos ugrzązł jej w gardle, gdy dostrzegła, że ma przed sobą chłopaka...
- To jest damska toaleta! - skarciła go od razu, kompletnie zapominając o swojej nie najlepszej prezencji. Bo przecież jak on śmiał tutaj wchodzić?!