• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick

[10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
05.02.2023, 13:05  ✶  
- Och tak, to cały Johnny. Czasem mam wrażenie, że gdyby wykorzystał tę swoją pomysłowość w bardziej uczciwy sposób, mógłby szybko zostać bogaczem – stwierdziła Brenna z pewnym rozbawieniem na opowieść Patricka. Czy była zaskoczona, że auror również kojarzył Plumpa?
Ani trochę.
Johnny, syn czarodziejki półkrwi i mugolaka, był równie znany w półświatku, jak i pośród niektórych Brygadzistów, którym zgłaszano jego różnego rodzaju wybryki…
- Hm, jeśli nie podrobił tego losu, a zorientuje się, że wygrał, to pewnie kiedy następnym razem przyłapię go na czymś nielegalnym, a muszę przyznać, że przedziwnym zrządzeniem losu bardzo często właśnie ja go na czymś przyłapuję… zupełnie jakby łączyła nas czerwona nić przeznaczenia… będzie twierdził, że jestem mu coś winna – roześmiała się Brygadzistka. Naprawdę często wpadała na Plumpa. Gdyby żyli w książce, Johnny pewnie byłby dziesięć centymetrów wyższy, dziesięć lat młodszy, jego działalność byłaby przykrywką, i faktycznie łączyłoby ich przeznaczenie.
W ich świecie jednak stała się po prostu jego nemezis, co rusz dającym mu mandat, za próby płacenia złotem leprokonusów.
- No nie mów, nie stęskniłeś się za tym specyficznym klimatem? Zapachem popiołu i dymu? Ludzi w ciemnych zaułkach, zerkających na ciebie, zastanawiając, czy zejść ci z drogi, czy wypalić czar w plecy? – spytała Brenna takim tonem, jakby naprawdę tylko marzyła o takiej wycieczce. Choć nie marzyła ani trochę. Nie lubiła Nokturna nie tylko dlatego, że był miejscem, gdzie chowali się czarnoksiężnicy. Był też ulicą niejako pogrzebanych nadziei. Tam też przecież zdarzały się dzieciaki albo ci, którym zupełnie w życiu nie wyszło. Niby znała tam okolicę, wiedziała, jak się zachowywać i ubrać, by zminimalizować ryzyko ataku… ale i tak cieszyła się, że idą tam we dwoje.
- Jasne, możesz wejść ze mną, jeśli tylko chcesz – powiedziała Brenna, po czym w drzwiach omal nie zderzyła się z bardzo wściekłą czarownicą. Longbottom uniosła lekko brwi i weszła do środka: w samą porę, by usłyszeć, jak rozmawiający z pracownicą redakcji czarodziej w średnim wieku krzyczy:
– Przeterminowany! Jak to przeterminowany?! Nie ma na nim żadnej daty ważności!
- Bo widzi pan, tutaj na dole jest takie małe oznaczenie, które wskazuje, że ten kupon ma określoną datę ważności…
- Cała ta loteria to więc jedna, wielka ściema! Jakim cudem kupony na nią przeterminowały się przed głównym losowaniem?!
- To były tańsze losy, przeznaczone tylko na jednorazowe, wstępne losowanie, nie obejmujące głównej części loterii…
- Plump zapewniał mnie, że wszystko będzie w porządku! Dlaczego nie oznaczacie tych losów jasno!

Aura mężczyzny jasno pokazywała, jaki jest wściekły. Jeśli szło o pracownicę – była rozdrażniona, ale też chyba trochę zawstydzona. Najwyraźniej choć Johnny pozwolił sobie tutaj na pewien przekręt, to i gazeta absolutnie celowo nie oznaczyła kuponów we właściwy sposób.
– Och – westchnęła Brenna z pewnym rozczarowaniem, spoglądając na swój los. Zmięła go w ręku i wsunęła do kieszeni.
Będzie musiała zobaczyć, czy taki karnet da się wykupić. Chociaż podejrzewała, że będzie to trudne, podobno były rozchwytywane.
– Wygląda na to, że los nie jest fałszywy, ale przeterminowany. Co za pech – parsknęła. – Właśnie dlatego nie ufam gazetom. I nigdy nie należy nadmiernie ufać Johnny’emu Plumpowi… Ciekawe, czy właśnie handluje swoimi kociołkami przy wejściu na Nokturn, hm.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2132), Patrick Steward (2103)




Wiadomości w tym wątku
[10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Brenna Longbottom - 04.02.2023, 18:26
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Patrick Steward - 05.02.2023, 02:30
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Brenna Longbottom - 05.02.2023, 13:05
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Patrick Steward - 07.02.2023, 01:22
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Brenna Longbottom - 07.02.2023, 01:40
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Patrick Steward - 07.02.2023, 02:17
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Brenna Longbottom - 07.02.2023, 02:32
RE: [10.04.72, Pokątna] Wielka Loteria - Brenna i Patrick - przez Patrick Steward - 07.02.2023, 03:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa