18.04.2025, 17:53 ✶
– Nie chcę szynki. To znaczy... A mamy tę dobra szynkę, co jedliśmy ostatnio? Nie tę co była na śniadanie, a te drugą. Taką różową. No wiesz którą. Tę smaczną – zaprotestowała, próbując jednocześnie zrobić sobie kanapkę, nieco zirytowana faktem, że niewielkie pomidorki, które włożyła pomiędzy bułkę nie gniotły się tak ładnie, jak w jednej obrazkowej książce, którą czytała. – A pokroisz mi ogórka? Albo nie! Ja sama to zrobię. Tylko proszę pomóż mi z pomidorami, bo one tak uciekają. Albo dobra, nie. Też dam radę. Po prostu najpierw wbije w nie ostrze tak do środka, dobrze? Jakbym kogoś dźgała. – Mabel, wciąż chichocząc z reakcji taty, próbowała szybko pomóc mu w jej pójściu spać, ale kiedy zaproponował ciasto marchewkowe na kolację oczy jej się zaświeciły.
– Nie macie wrażenia, że coś jest nie tak? – spytał nagle Karl, nie precyzując co miałoby być dokładnie nie tak. Mabel jedynie wzruszyła ramionami i poszła wraz z tatą wykradać ciasto z sali klubokawiarni.
I już miała duży kawałek ciasta wyłącznie dla siebie, i już niosła go szybko na różowym talerzu z powrotem do części mieszkalnej, kiedy...
Brzdęk.
Za okna dobiegł ich czyjś krzyk na tyle przeraźliwy, na tyle dramatyczny, że Mabel przestraszona, podskoczyła i upuściła na podłogę talerzyk ze zdobyczą, który szczęśliwie potłukł się jedynie ma kilka większych części. Młoda Figg spojrzała w stronę rodziców, zaniepokojona tym co się działo na zewnątrz. Ktoś potrzebował pomocy?
– Nie macie wrażenia, że coś jest nie tak? – spytał nagle Karl, nie precyzując co miałoby być dokładnie nie tak. Mabel jedynie wzruszyła ramionami i poszła wraz z tatą wykradać ciasto z sali klubokawiarni.
I już miała duży kawałek ciasta wyłącznie dla siebie, i już niosła go szybko na różowym talerzu z powrotem do części mieszkalnej, kiedy...
Brzdęk.
Za okna dobiegł ich czyjś krzyk na tyle przeraźliwy, na tyle dramatyczny, że Mabel przestraszona, podskoczyła i upuściła na podłogę talerzyk ze zdobyczą, który szczęśliwie potłukł się jedynie ma kilka większych części. Młoda Figg spojrzała w stronę rodziców, zaniepokojona tym co się działo na zewnątrz. Ktoś potrzebował pomocy?