Niesubordynacja. Upartość. Pewnego rodzaju pycha. Te wszystkie słowa zostały właśnie przypięte do Anthony'ego Iana Borgina w oczach Stanleya. Chciał tylko jego dobra. Chciał dla niego jak najlepiej. A on? Próbował wchodzić w jego buty. Próbował być jak on, chociaż nie powinien był tego robić - jeden Borgin z wyrokiem był wystarczający, dwóch to byłby przerost formy nad treścią.
Vulturis nie chciał się kłócić ze swoim kuzynem. Nie widział w tym większego sensu - nie mogli dojść do porozumienia na tym szczeblu.
- Ściana brzmi jak dobry plan - zgodził się, a następnie skierował różdżkę w ich przyszłą "ofiarę", o ile można było tak nazwać kawałek murowanej powierzchni - Cegły wylecą z impetem w kierunku ulicy, a i ogień zajmie środek - dodał - Jak chcesz to potrafisz - pochwalił Lynxa. Gdyby sytuacja była inna, mógłby sobie pozwolić na krótki śmiech na takie słowa. Niestety nie było im do śmiechu w tej chwili.
Starszy z Borginów wycelował różdżkę w budynek, który wytypował chwilę temu. Nie zrobił jednak nic - stał po prostu z wyciągnięta dłonią. Trochę jakby zastygł. Zastanawiał się nad czymś? Na pewno - walczył ze swoimi myślami.
- Na przyszłość... - zwrócił się do Lynxa, wsłuchując się w przepiękny dźwięk ognia, który trawił okolice - Nie wymawiaj imion czy nazwisk osób na których Ci zależy. Nie wiesz kto to słyszy. Nie wiesz czy za rogiem kogoś nie ma. Nie wiesz czy nikt nie powiąże kropek, a to doprowadzi do Ciebie - wyjaśnił. Chodziło mu o oczywiście o słowa Anthony'ego, które wypowiedział o Rosie. Mógł użyć innych słów, aby opisać osobę o którą mu właśnie chodziło.
Nie czekał długo na odpowiedź. Zamachnął się różdżką i tym razem posłał zaklęcie w kierunku ściany. Stanley liczył, że uda mu się ja rozsadzić albo chociaż uszkodzić przy pomocy ciśnienia.
Kształtowanie na ciśnienie, aby wysadzić ścianę
Akcja nieudana
- Zrób po prostu to samo - stwierdził, rozgarniając dym sprzed swojej twarzy. Nie miał jeszcze pojęcia jak mu poszło, wszak zawiało dymem z okolicy, który przysłonił efekty pracy Vulturisa. Z jednej strony było to denerwujące, ponieważ ograniczało wizję. Z drugiej zaś pomagało im się skryć wśród odmętów Nokturnu.
Nieopodal dało się usłyszeć jak budynek się zawalił - stropy musiały nie wytrzymać pod naporem ciężaru i ognia.
Pożoga trwała w najlepsze.
Edycja zgodnie z adnotacją od MG:
Borgin nigdy nie był jakimś wielkiem fachowcem, który specjalizował się w kształtowaniu. Sądził jednak, że da radę stawić czoła nieruchomemu obiektowi jakim była murowana ściana. Pomylił się. Wiązka magii, która wyleciała z jego różdżki, nie uszkodziła muru, a jedynie zostawiła na nim lekki ślad, który sugerował tylko dwie rzeczy - brak sukcesu i ujmę na honorze Śmierciożercy.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972