19.04.2025, 18:12 ✶
– Ej, a nie możesz jakoś... Sama nie wiem. Przewidzieć, czy ten tatuaż by ci się kiedyś znudził, czy nie? – spytała, bo chociaż trzecie oko patrzyło szeroko otwarte na niektórych członków jej rodziny, tak gdy ona się urodziła musiało chyba akurat dostać zeza.
Hestia ani nie była aurowidzką tak jak jej mama, czy siostra, ani nie widziała nawet nici, a z jasnowidzami miała jedynie kontakt przez znajomych takich jak Theo. Ciężko było więc jej czasem określić jak dokładnie działał dar patrzenia w przyszłość. Prawdę mówiąc obecnie nie miała nawet pojęcia, jak zadziała jej metamorfomagia w przypadku permanentnego tatuażu. I chyba dlatego tak bardzo ją to kusiło.
— Kot na którym siedzi sikorka? – Mężczyzna, który właśnie wrócił z zaplecza, uniósł wysoko brew do góry. – Nie brzmi to szczególnie trudno. Mogę nawet zrobić je wam obojgu, jeśli nie będą zbyt duże.
Po tych słowach mężczyzna, podszedł do stolika i zaczął wykonywać na szybko minimalistyczny rysunek. Zanim jednak przyłożył ołówek do kartki, zatrzymał się jeszcze na chwilę.
– I na pewno chcecie to?
– Tak, myślę że to dobry pomysł – zgodziła się Hestia, posyłając Theo uśmiech. Znali się przecież od Hogwartu. To nie tak, że robiła sobie pasujący tatuaż z przypadkowym czarodziejem, a zresztą brzmiało to na tak sympatyczny wzór, że nawet gdyby ich drogi się kiedyś rozeszły, tatuaż zapewne dalej będzie fajnie wyglądać.
Hestia ani nie była aurowidzką tak jak jej mama, czy siostra, ani nie widziała nawet nici, a z jasnowidzami miała jedynie kontakt przez znajomych takich jak Theo. Ciężko było więc jej czasem określić jak dokładnie działał dar patrzenia w przyszłość. Prawdę mówiąc obecnie nie miała nawet pojęcia, jak zadziała jej metamorfomagia w przypadku permanentnego tatuażu. I chyba dlatego tak bardzo ją to kusiło.
— Kot na którym siedzi sikorka? – Mężczyzna, który właśnie wrócił z zaplecza, uniósł wysoko brew do góry. – Nie brzmi to szczególnie trudno. Mogę nawet zrobić je wam obojgu, jeśli nie będą zbyt duże.
Po tych słowach mężczyzna, podszedł do stolika i zaczął wykonywać na szybko minimalistyczny rysunek. Zanim jednak przyłożył ołówek do kartki, zatrzymał się jeszcze na chwilę.
– I na pewno chcecie to?
– Tak, myślę że to dobry pomysł – zgodziła się Hestia, posyłając Theo uśmiech. Znali się przecież od Hogwartu. To nie tak, że robiła sobie pasujący tatuaż z przypadkowym czarodziejem, a zresztą brzmiało to na tak sympatyczny wzór, że nawet gdyby ich drogi się kiedyś rozeszły, tatuaż zapewne dalej będzie fajnie wyglądać.