• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence

[10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#5
19.04.2025, 21:32  ✶  

Wiedziała, że wizyta w tej piwnicy nie mogła się zakończyć dobrze. Od samego początku jej się to nie podobało. Oczywiście, że poniekąd było to jej winą, że się tutaj znalazła, jednak główną odpowiedzialność za zagubienie się jej w tym miejscu ponosił jej bliźniak. Piwnice okazały się być ogromne, łatwo można było pomylić drogę, korytarze zaczynały jej się mieszać, nie ułatwiał tego fakt, że było tutaj ciemno. Prue nie miała jakoś szczególnie rozwiniętego zmysłu orientacji w terenie. Niby jakiś tam istniał, jednak ta sieć korytarzy wydawała się z nią wygrywać tę nierówną walkę.

Nieco zmieniła nastawienie, kiedy znalazła tę część z alkoholem. Był on przecież sprzymierzeńcem w każdej, nawet najbardziej niefortunnej sytuacji, może gdyby opróżniła flaszkę stałaby się bardziej kreatywna i wtedy odnalazłaby się jakoś. Potrzebowała się napić. Może nie była u siebie, nie sądziła jednak, że ktoś ją osądzi, kiedy wyjdzie z piwnicy zapewne w końcu wyląduje w łóżku i padnie na pysk. Pewnie nie zauważą, że zdążyła się nawalić, to nie było nawet takim głupim rozwiązaniem. Wiedziała, że mimo zmęczenia może mieć problem z zaśnięciem, Bletchley od lat nie umiała zmrużyć oka w innym łóżku niż swoje, alkohol mógł spowodować, że stanie jej się to obojętne - kolejny plus zaistniałej sytuacji.

Nawet przestała się przejmować tym swoim położeniem, bo mogło być gorzej, zawsze mogło być gorzej, a butelka wina znalazła się w jej dłoni, miała ją wypić, więc nie był to najgorszy z możliwych scenariuszy.

Wszystko zmieniło się kiedy okazało się, że nie jest tutaj sama. Oczywiście, że nie mogła zakładać, że nikogo nie będzie w piwnicy, nie znała zwyczajów ludzi, którzy tutaj przebywali, jednak wydawało jej się, że widziała większość towarzystwa na górze, jak widać jednak nie miała pojęcia o tym, kto właściwie tutaj przebywał. Nie wypytywała o to Corio, wiedziała, że znajduje się tu jej brat i jego przyjaciele, zaakceptowała tę myśl, nie drążyła, bo po co? Nigdy nie była z nimi zbyt blisko, więc kojarzyła jedynie to, kto może przebywać w tym domu, mogła sobie to przekalkulować zważając na to, że jej brat czasem opowiadał jej nieco o swoich przyjaciołach, wiedziała z kim się dalej trzyma, kto został w Londynie, a kto zniknął z Wielkiej Brytanii.

Nie mogła wiedzieć, że spotka w tym miejscu nieznajomego, z którym ostatnio przecięła się jej droga. To było cholerną abstrakcją, bo kto normalny założyłby taką możliwość, jeszcze tutaj, w tej ciemnej piwnicy? To nie było normalne, szczególnie, że go nie znała, nie słyszała też o tym, aby ktoś nowy dołączył do paczki jej brata. Jakimś cudem był to właśnie ten facet, który przeniósł ją na swoich barkach przez połowę Londynu, aby znalazła się bezpieczna w Ministerstwie Magii. Nie sądziła, że się jeszcze spotkają, w ogóle nie zakładała tego scenariusza, mimo tego, że podczas wspólnej wędrówki dyskutowali o tym hipotetycznym spotkaniu do którego miało dojść, bo zaczęli się wtedy nazywać przyjaciółmi. Wiedziała, że wynikało to z tego, że znaleźli się razem w tamtym sercu tragedii, która wydarzyła się w Londynie, to ich połączyło na moment, miało już nie wrócić.

Tyle, że teraz siedział przed nią, w tej nieszczęsnej piwnicy, jakby nigdy nic. Gdyby tylko wiedziała, że zaistnieje możliwość, że tak szybko się spotkają... cóż pewnie zachowałaby się inaczej, kiedy się z nim wtedy żegnała. Nie dało się zauważyć, że brakowało im teraz tej lekkości, którą mieli, gdy razem mijali kolejne palące się ulice. Tamta sytuacja była wyjątkowa. Najprościej by było, gdyby odwróciła się na pięcie i zniknęła w ciemności, nie musiałaby wtedy próbować wybrnąć z twarzą z tego spotkania, udałaby, że nigdy jej tu nie było, tyle, że musiałaby zwiać też z tej wspaniałej rezydencji Corneliusa, co mogłoby spowodować pojawienie się pytań, na które chyba nie byłaby gotowa odpowiedzieć. Musiała więc zachować się, jak dorosła i odpowiedzialna osoba i jakoś sobie poradzić z tą całą niezręcznością, która się między nimi pojawiła.

Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, w milczeniu, nie do końca wiedziała, co powinna powiedzieć, bo to co się działo było dziwne, nie przypuszczała, że może dojść do ich ponownego spotkania, wręcz przeciwnie, raczej zakładała, że nigdy się to nie wydarzy. Nie wydawał jej się być znajomy, a najwyraźniej oni wszyscy go znali. Tylko nie ona. Zaczęła kalkulować w swojej głowie. Zawiesiła się na moment, jak to miała w zwyczaju. Próbowała sobie przypomnieć osoby, które pamiętała z Hogwartu, które obracały się w gronie jej brata, Corneliusa, czy Ambroisa. Tyle, że on wspominał o tym, że nie jest stąd, więc może faktycznie to było to, co powodowało jej zagubienie? Może był jakimś przyjezdnym kuzynem ze Stanów, o którym nie słyszała, który pojawiał się tutaj od czasu do czasu? To by wyjaśniało dlaczego go nie kojarzyła, z drugiej jednak strony, ciągle nie mogła się pozbyć tego wrażenia, że go zna, jego oczy nie dawały jej spokoju, czuła, że już je kiedyś widziała.

Z rozmyślań wyrwał ją jego głos. Mrugnęła pospiesznie dwa razy, aby wrócić do tej piwnicy, w której może znajdowała się ciałem, ale jej myśli zdecydowanie były gdzieś indziej. - Uprzejmy, jak zawsze. - Mruknęła cicho, odruchowo. Po raz kolejny chciał jej pomóc, tym razem w tak błahej sprawie. Najwyraźniej miał do tego jakieś dziwne tendencje. Nie do końca rozumiała skąd się biorą, ale nie musiała rozumieć wszystkiego, chociaż może? Na pewno nie dawało jej to spokoju, tak jak to, co się wydarzyło tamtej nocy.

Oczywiście, że na zawartości tej piwnicy również musiał się znać, ona sama nie była jakąś szczególną pasjonatką trunków, miała kilka rodzajów białego wina, po które sięgała w akcie desperacji, nie sądziła jednak, że znajdzie któreś z nich na regałach. Zapewne ciotka Corneliusa miała bardziej wyszukany gust.

- Faktycznie nie smakuje najlepiej, jest strasznie cierpkie. - Oczywiście, że pierwszym strzałem musiało się okazać coś, czego nie warto było wsadzać do ust. Powinna się tego spodziewać. To nie był jej dzień.

Nie umknęło jej to, że wspomniał o ciotce. Być może jej założenie okazało się być słuszne? Może był jakimś kuzynem, który pojawił się zupełnie znikąd, ciekawiło ją to, będzie musiała podpytać brata, albo Roisa kim właściwie był. Nie chciała być niegrzeczna i atakować nieznajomego niepotrzebnymi pytaniami. To mogłoby spowodować jeszcze większą niezręczność, chociaż czy i tak nie znajdowali się już na jakimś szczycie tego uczucia? Zawsze mogło być gorzej. Tak, powtarzała to sobie w głowie jak mantrę.

Skierowała się więc korzystając z sugestii mężczyzny, w stronę wina, które miało spowodować, że się najebie. Może nie najlepiej to o niej świadczyło, ale chyba przestała się tym już przejmować. Naprawdę była zmęczona, sporo się wydarzyło przez ostatnie dwa dni i chciałaby chociaż na chwilę nieco uciec od rzeczywistości, która była trudna.

Sięgnęła po pierwszą lepszą butelkę, licząc na to, że tym razem lepiej trafi, domowe wino - mgło być różne, ale postanowiła zaryzykować. Ostatnio robiła to naprawdę często, co w ogóle nie leżało w jej naturze.

Przystanęła jeszcze na chwilę, jakby wahała się, czy jest to dobry pomysł, nie chciała mu przeszkadzać, bo był tu przed nią, z drugiej strony i tak już naruszyła jego przestrzeń, a nie znała drogi do wyjścia. Nie było to szczególnie komfortową sytuacją, też nie chciała prosić go o pomoc w wyjściu, przerwałaby mu to, co robił, niby i tak mu przerwała... ale zaczęła chyba nieco panikować, bo nie do końca wiedziała, co powinna zrobić. Czy faktycznie stąd uciec i udawać, że do tego spotkania nie doszło? Skoro i tak znajdowali się w tym samym miejscu na pewno będą musieli jakoś się z tym pogodzić, nie do końca wiedziało, czym było to coś, ale nie mogła udawać, że byli sobie zupełnie obcy.

- Mogę się dosiąść, czy przeszkadzam? - Rzuciła nie wiedzieć czemu, głos jej zadrżał, jakby nieco bała się odpowiedzi, którą mogłaby usłyszeć, ale stawała się ostatnio jakąś dziwną wersją siebie. Pożary nieco otworzyły jej oczy, pokazały jakie życie było kruche, naprawdę miała ochotę się teraz po prostu najebać, a nawet lepiej, gdyby nie robiła tego w samotności. Nikt nie uznałby tego za kontrowersyjne, zważając na godzinę, jeśli miało się towarzystwo to chyba picie było dozwolone bez względu na porę.

- Nie spodziewałam się... - Właściwie czego się nie spodziewała? Wszystkiego, nie spodziewała się, że go jeszcze zobaczy, nie spodziewała się tego, że zna jej znajomych, nie spodziewała się niczego, dlatego też nie dokończyła swojej myśli.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (31324), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (29750)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.04.2025, 13:43
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 19.04.2025, 13:43
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.04.2025, 15:34
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.04.2025, 18:10
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.04.2025, 21:32
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.04.2025, 23:53
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.04.2025, 00:53
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.04.2025, 02:20
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.04.2025, 03:18
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.04.2025, 18:59
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.04.2025, 20:37
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.04.2025, 00:41
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.04.2025, 05:55
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.04.2025, 18:18
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.04.2025, 20:20
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.04.2025, 17:28
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.04.2025, 20:22
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.04.2025, 23:04
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.04.2025, 00:33
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.04.2025, 13:52
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.04.2025, 15:58
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.04.2025, 20:17
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.04.2025, 21:51
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.04.2025, 10:57
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.04.2025, 20:03
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.04.2025, 16:57
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.04.2025, 20:19
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 00:33
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 02:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa