Nie chciała powodować między nimi jeszcze większej niezręczności, ale najwyraźniej nie umiała inaczej. Pojawiały się te momenty, w których bezwiednie odpływała gdzieś daleko, było to dla niej typowe, od wielu lat towarzyszyła jej ta przypadłość, jednak zawsze było jej to trudno wytłumaczyć nowopoznanym osobom. Zresztą, kto właściwie chciał się dzielić przy poznaniu swoimi mankamentami. Ludzie raczej mieli w zwyczaju mówić o sobie w samych superlatywach, pokazywać swoje dobre strony, jej brakowało tej charyzmy. Raczej miała w zwyczaju kryć się w cieniu, trzymać ścian, przemykać obok i nie zwracać na siebie uwagi. Wtedy bowiem łatwo można było ją przyłapać na tych nietypowych oderwaniach. Tutaj jednak nie miała za kim się chować, nie mogła czmychnąć i stać się tłem. Ciemność trochę ułatwiała tę interakcję, bo nie musiała patrzeć mu w oczy, w te znajome oczy, których widok nie dawał jej spokoju.
Nie wiedziała dlaczego to zaproponowała. To nie było w jej stylu, mimo wszystko nieznajomy wzbudzał w niej sporą ciekawość, za każdym spotkaniem się ona pogłębiała. Nie spodziewała się ona go spotkać nigdy więcej w swoim życiu, to nie miało się wydarzyć, a teraz byli tu razem w piwnicy u Lestrange'a. Co za dziwna sytuacja. Nie mogła, no nie było możliwości, aby się tego spodziewała. W końcu spotkali się przypadkiem, za pierwszym razem, i za drugim, ale ten trzeci chyba nie mógł być już taki przypadkowy. Ktokolwiek nie mógłby się tutaj znaleźć, musiał to być ktoś z otoczenia Corneliusa, to ja nieco przytłaczało. Dużo łatwiej było się pogodzić z tym, że był obcą osobą, szczególnie, że nie do końca mogła zapomnieć o ich ostatnim spotkaniu. To wszystko komplikowało, bo musiała stawić czoła temu, co się wydarzyło, nie, żeby chciała o tym zapomnieć, bo pomimo tego, że tamten wieczór nie należał do najprzyjemniejszych to przeżyła wtedy coś wyjątkowego, właściwie znowu poczuła, że żyje, bo tym dziwnym stanie stagnacji.
Nie miała pojęcia o tym, że ma nad nią przewagę, że wie kim jest, że wcale nie była dla niego anonimowa. Może to i lepiej, bo wtedy pewnie zamknęłaby się w sobie jeszcze bardziej, niż miała to w zwyczaju. Tak podchodziła do tej całej sytuacji z lekkim dystansem, nie dało się nie zauważyć, że czuje się dość niezręcznie, emanowała od niej taka aura, ale nie było to jeszcze typowe dla niej wycofanie. Ciekawość pewnie kiedyś zaprowadzi ją do piekła, ale kto by się tym przejmował.
Obserwowała go uważnie, gdy zadała to nieszczęsne pytanie o to, czy może tu zostać. W sumie nie wyglądał na kogoś, kto miałby problem z odmową, gdyby nie miał ochoty spędzać czasy w czyimś gronie, pozostawało więc jej wierzyć w to, że postąpi według tego, co faktycznie uważa, że nie postanowi być miły, chociaż właśnie, miała wrażenie, że wbrew tej swojej aparycji jednak próbował być całkiem sympatyczny, przynajmniej jak na razie - przy każdym ich spotkaniu. To było mylące, bo nieco się ze sobą gryzło.
Bez słowa więc ruszyła w kierunku, który jej wskazał. Sama zapytała o to, czy może zostać, więc głupio byłoby jednak teraz stwierdzić, że ma żelazko podłączone do prądu, czy wodę na gazie. Skrzynka może nie wyglądała na szczególnie solidną, jednak wierzyła w to, że poradzi sobie z jej ciężarem, który był raczej niezbyt wielki. Była drobna, bardzo drobna, więc usiadła na tym siedzisku, które jej wskazał. Z początku dość niepewnie to zrobiła, jednak po chwili rozsiadła się nieco wygodniej, wsunęła stopy pod siebie, aby usiąść po turecku, oparła sobie butelkę wina na kolanie. Jeszcze jej nie otworzyła, trochę wstyd jej było teraz, mając świadomość, że siedzi tuż obok sięgać po różdżkę w tak błahej czynności, nie lubiła korzystać z magii do każdej pierdoły, wydawało jej się to głupie, tyle, że inaczej chyba nie będzie w stanie otworzyć tej butelki, a bardzo chciałaby to zrobić, alkohol na pewno ułatwiłby jej to spotkanie.
Wpatrywała się przez chwilę w butelkę, właściwie to obracała ją za szyjkę w swoich dłoniach. Może nie powinna tego powiedzieć, wypadałoby, aby dokończyła myśl, ale niekoniecznie jeszcze sama wiedziała, co chce powiedzieć. Brakowało jej słów, to niby nie było nic nowego, bo zazwyczaj większość spraw toczyła się w jej myślach, na koniec komentowała wszystko jednym - bardzo przemyślanym zdaniem, ale teraz nawet te myśli nie do końca dawały jej odpowiedzi. Miała wiele pytań, które chciałaby mu zadać, tyle, że nie sądziła, aby to było właściwe. Musiała jakoś się ogarnąć, skoro już mieli tutaj zostać jeszcze przez chwilę, w swoim towarzystwie, to nie mogła zachowywać się jak wariatka.
Prychnęła głośno, gdy usłyszała słowa, które padły z jego ust, pokręciła przy tym głową z niedowierzaniem. Uniosła w końcu również wzrok, aby na niego spojrzeć. Znowu to robił, znowu próbował spowodować, że poczuje się lepiej, pewniej. Walczył humorem z tą niezręcznością, która się między nimi pojawiła. - Jesteś pewien, że mówimy o tym samym Corneliusie? - Wiedziała, że zrobił to celowo, ale musiała to skomentować. Kto jak kto, ale Cornelius - skromny, bardzo, ale bardzo się to nie zgadzało.
Wiedziała, co robił, atmosfera była dosyć gęsta, bo żadne z nich nie spodziewało się tego, że się spotkają. Przynajmniej jeszcze tamtej nocy, nie miała pojęcia, że tak naprawdę było to bardzo wielce prawdopodobne, nie wiedziała kim jest, uświadomiła sobie, że nie zna jego imienia. Nie zdążyli się nigdy sobie przedstawić, jakby to było coś bardzo trudnego do wykonania, zabawne, bo zdążyła już się wpić w jego usta i go pocałować. To była okropnie abstrakcyjna sytuacja, ale jakoś sobie z nią poradzi. Nie zapominała o czym rozmawiali, wręcz przeciwnie, zapamiętała chyba każde zdanie, które wymienili. Ich rozmowa tamtej nocy spowodowała, że nie czuła strachu, który powinien jej towarzyszyć podczas takich wydarzeń. Może dlatego też nie bała się z nim teraz siedzieć tutaj w otoczeniu ciemności. Zresztą był kimś z przyjaciół, miała co do tego pewność, ciekawe, czy jej brat go zna...
Odezwała się w końcu ponownie, tym razem jej twarz przybrała nieco poważniejszy wyraz.
- Dobrze Cię widzieć, całego. - Wypadało wrócić do tej sytuacji, która zdarzyła się ostatnio. Nie mogła udawać, że to się nie wydarzyło, że nie zawdzięczała mu życia, to byłoby bardzo nie na miejscu po tym, co wtedy dla niej zrobił. Nie zamierzała też ukrywać, że naprawdę zastanawiała się nad tym, czy udało mu się przeżyć noc, szczególnie, że ona trafiła do bezpiecznej przystani, a on musiał wrócić w ten chaos.
Przeniosła spojrzenie na szyjkę butelki, którą trzymała w dłoni. Łatwiej jej było mówić, unikając spojrzenia. -Zastanawiałam się nad tym, czy Ci się udało. - Wrócić, a może bardziej przeżyć, nic nie było przecież wtedy takie oczywiste. Nie widziała nic złego, w przyznaniu się co do tego, że te myśli pojawiały się w jej głowie. Niby nic ich nie łączyło, niby byli sobie nieznajomi, ale jednak to wcale nie było takie proste. Sytuacja nie należała do typowych, właściwie to nie spotkało jej nigdy nic podobnego, pewnie też nie spotka, więc zamierzała jakoś to ugryźć i sobie z tym poradzić.
Nie miała pojęcia, czy będzie miał ochotę wracać do tego, co się wtedy wydarzyło, czy powinna właściwie porozmawiać z nim o wszystkim, też tego nie wiedziała, ale póki co próbowała jakoś się w tym odnaleźć. Nie miało być łatwo, ale nie musiało być, było to przecież coś nowego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control