Wydawało jej się wręcz przeciwnie, że go znała. W końcu przebywali w swoim towarzystwie od lat, wiedziała, co lubi, czego nie lubi, a przynajmniej tak się jej wydawało. To było całkiem logiczne, potrafiła łączyć kropki, obserwowała jego wybory, to wszystko samo układało się w całość, bo przecież był jej przyjacielem, od lat, od lat wiedziała, czego powinna się po nim spodziewać.
Traktował ją jak swojego kolegę, przywykła do tego. Wiedziała, że nic więcej nie było im pisane, zresztą miała szansę widzieć to, jak zachowywał się w stosunku dziewcząt którymi faktycznie był zainteresowany, podchodził do nich zdecydowanie inaczej niż do niej. Ona zawsze miała mieć miano tej najlepszej koleżanki, wspaniale, szkoda tylko, że chciała czegoś zupełnie innego.
Próbowała interesować się innymi typami. Starała się to robić, skoro nie mogła mieć tego, na którym jej najbardziej zależało, dlaczego nie miałaby tego robić, wiedziała, że on nie spojrzy na nią inaczej. Tak, Clerik się przy niej kręcił, dawała mu szansę, próbowała stworzyć z nim coś, tyle, że nie do końca jej się to udawało. Miała wrażenie, że on również jest zainteresowany kimś zupełnie innym. Może dla nikogo nie była wystarczająca? Była dziwnym człowiekiem, miała swoje nie do końca wytłumaczalne przyzwyczajenia, zachowania, była za bardzo ekspresyjna. Co najważniejsze, zdawała sobie sprawę ze swoich wszystkich mankamentów, ale nie do końca umiała z nimi walczyć. Próbowała, ale zawsze kończyło się to tak samo. Może w ogóle nie powinna tego robić, łatwiej było pozostawać sobą, może kiedyś spotka kogoś, kto doceni to, kim była. Szkoda tylko, że to nie mógł być on, naprawdę jej na tym zależało. Bardzo chciałaby, aby spojrzał na nią inaczej. Przyglądał jej się w ten jedyny właściwy sposób swoimi zielonymi oczami, tyle, że to nigdy nie miało się wydarzyć, nie byli dla siebie stworzeni, mieli być tylko najlepszymi przyjaciółmi.
Wiele razy zastanawiała się dlaczego los tak okrutnie ją potraktował, już chyba wolałaby, aby był jej zupełnie obojętny, nie musiałaby niemalże codziennie spoglądać w te oczy, które barwą przypominały jej wiosenny las, ten, który tak bardzo lubiła.
Lengthybooty faktycznie kręcił się wokół niej, ale miała wrażenie, że chce tego samego co Greengrass - bycia najlepszymi przyjaciółmi. Może typy tak na nią reagowały, może faktycznie miała być ich najlepszym kumplem? To by wiele wyjaśniało, tylko dlaczego nikt nie widział w niej kobiety? Nie miała pojęcia, może coś było z nią nie tak, zdecydowanie coś było z nią nie tak, skoro co chwilę się zdarzały podobne sytuacje.
- Nie wierzę Ci. - Miała wrażenie, że Ambroise co chwile był z inną typiarą, może nie powinna mówić głośno tego, że widziała to co robił, ale nie mogła się przed tym powstrzymać. Wokół niego wiecznie krążył wianuszek dziewcząt, wydawał się być zainteresowany większością z nich, nie miała pojęcia, czy faktycznie zbliżał się do kilku jednocześnie, ale to samo wydawało się wyjaśniać. Może źle go oceniała, ale tak czy siak, na pewno miał wielkie doświadczenie, nie dziwiła mu się wcale, skoro miał tyle okazji, to na pewno je wykorzystywał. Może i wolałaby tego nie wiedzieć, ale nie do końca mogła mieć na to wpływ. Jej przyjaciel był bardzo, ale to bardzo rozchwytywany między dziewczętami. Gdyby nie to, że się przyjaźnili to pewnie uznawałaby go za puszczalskiego dziwkarza.
- Grozisz mi, czy obiecujesz? - Och, nie byłaby sobą, gdyby nie podeszła do tego w podobny sposób. Nieco się przy tym zarumieniła, bo nie miała w zwyczaju rozmawiać z nim tak bardzo odważnie, czuła jednak, że ten dzień może zmienić wiele, dlatego właśnie to zrobiła, dlatego sięgnęła po te słowa. Wiedziała, że chciał ja po prostu wystraszyć i nie powinna doszukiwać się w tym żadnego podtekstu.
- Pozwól, że sama ocenię, co jest przyjemne. - Uwielbiała mieć ostatnie słowo, nie zamierzała dopuścić do tego, aby po raz kolejny to on dokończył ich rozmowę, bez względu na to, co miało paść z jej ust, jak bardzo głupie te słowa by nie były, liczyło się tylko to, że wypowiedziała się na samym końcu.
Musiała postarać się, aby wypaść jak najlepiej. Dotrzymać danego słowa. Jeśli już dojdzie do ich spotkania, to zamierzała spełnić wszystkie oczekiwania. Tak już miała, zawsze pokazywała się z jak najlepszej strony, słowność była dla niej bardzo istotna. Mógł sobie myśleć na jej temat co chciał, tak właściwie to bardzo chciałaby poznać jego myśli, ale nie było to możliwe, ogromna szkoda.
- Śmierdzenie jest chwilowe, bycia głupkiem nie można się tak łatwo pozbyć. - Musiała mu oczywiście odpyskować, oczywiście, że w każdej chwili mogłaby pozbyć się swojego ewentualnego nieodpowiedniego zapachu, jednak nie o to jej chodziło. Chciała mu udowodnić, że faktycznie zna się na rzeczy, może nie tak jak on, ale podchodziła do tego bardzo poważnie, musiała to robić, ciągle żywiła nadzieję, że może faktycznie ktoś zainteresuje się jej osobą, że miała szansę zostać gwiazdą, tak jak on.
Pofrunęła przed siebie, ile tylko miała sił w nogach, musiała dotrzeć do tej magicznej obręczy, która miała zapewnić jej zwycięstwo, nie odwróciła się nawet na moment, wiedziała, że liczy się bowiem każda chwila.