21.04.2025, 17:49 ✶
Atreus nie do końca przejął się wcześniejszym aktem agresji, jakiego doświadczył w niemagicznym Londynie. Przynajmniej nie na tyle, by brać specjalnie do siebie słowa jakiegoś obszczymura, który szukał na prędko kogokolwiek, na kim mógłby wyładować swoje frustracje. Mundur natomiast miał to do siebie, że wzbudzał różne emocje - czy to będąc w brygadzie, czy to nosząc już aurorską czerń, można było się spodziewać pewnego rodzaju antypatii, bo przecież służby porządkowe kojarzone były z wspieraniem systemu - a ten częściej zawodził i frustrował, niż pomagał. Bulstrode widział już więc, jak kogoś opluwano, wyzywano czy startowano do niego pięściami tylko dlatego, że charakterystyczny uniform znajdował się w otoczeniu kogoś kto szukał zaczepki. Teraz jednak, kiedy Victoria wymruczała pod nosem swoje dopowiedzenie, zmarszczył lekko brwi.
- I chuj z tym - odparł elokwentnie, odrobinę chyba rozdrażniony. - Powinni się cieszyć, że nie mamy czasu wpakować ich do aresztu za napaść na funkcjonariusza. Ktoś mi już dzisiaj buty opluł, bo z pięści nie udało mu się trafić. Pewnie gdyby nie Bletchley to bym sam go obił - mruknął na koniec, chociaż obecność Hestii nie miała wtedy nic do rzeczy. Była jednak bardzo wygodną wymówką. - A ty? Ciebie nikt nie zaczepiał, panno Lestrange? - niby dało się w jego tonie wyłapać ni to złośliwy, ni to żartobliwy ton, ale jego spojrzenie było trochę bardziej uważne, próbując spojrzeć na jej aurę.
rzut na percepcję ◉◉◉◉○ na aurowidzenie viczki
- Eh, to nic takiego - machnął lekceważąco ręką. - Zatrzymaj eliksir na później, może się przyda. A mnie zszył kuzyn, bo wypuścili część uzdrowicieli z Munga, żeby pomogli w terenie. Musi być faktycznie kosmiczny bajzel, skoro się na coś takiego zdecydowali - westchnął, bo do tej pory trochę nie wyobrażał sobie Basiliusa opuszczającego mury Munga, kiedy tyle się działo. Pierwszy raz chyba poczuł względem tego faktyczny niepokój - że zamiast znajdować się w bezpiecznym miejscu, jego rodzina może biegać to tu to tam w całym tym bałaganie, gdzie narażali się na niebezpieczeństwo.
- I chuj z tym - odparł elokwentnie, odrobinę chyba rozdrażniony. - Powinni się cieszyć, że nie mamy czasu wpakować ich do aresztu za napaść na funkcjonariusza. Ktoś mi już dzisiaj buty opluł, bo z pięści nie udało mu się trafić. Pewnie gdyby nie Bletchley to bym sam go obił - mruknął na koniec, chociaż obecność Hestii nie miała wtedy nic do rzeczy. Była jednak bardzo wygodną wymówką. - A ty? Ciebie nikt nie zaczepiał, panno Lestrange? - niby dało się w jego tonie wyłapać ni to złośliwy, ni to żartobliwy ton, ale jego spojrzenie było trochę bardziej uważne, próbując spojrzeć na jej aurę.
rzut na percepcję ◉◉◉◉○ na aurowidzenie viczki
Rzut PO 1d100 - 2
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- Eh, to nic takiego - machnął lekceważąco ręką. - Zatrzymaj eliksir na później, może się przyda. A mnie zszył kuzyn, bo wypuścili część uzdrowicieli z Munga, żeby pomogli w terenie. Musi być faktycznie kosmiczny bajzel, skoro się na coś takiego zdecydowali - westchnął, bo do tej pory trochę nie wyobrażał sobie Basiliusa opuszczającego mury Munga, kiedy tyle się działo. Pierwszy raz chyba poczuł względem tego faktyczny niepokój - że zamiast znajdować się w bezpiecznym miejscu, jego rodzina może biegać to tu to tam w całym tym bałaganie, gdzie narażali się na niebezpieczeństwo.