21.04.2025, 22:48 ✶
Atreus życzył kuzynce jak najlepiej, a co za tym szło - miał nadzieję że te wszystkie jej działania, które mogły zostać potępiana w czystokrwistych kręgach, będą jej uchodziły na sucho jak najdłużej. Co prawda, nie uważał by jej kariera była jakoś przesadnie kontrowersyjna, bo praca a sympatyzowanie to były dla niego dwie różne rzeczy, ale za całą rodziną Prewettów stał przecież Edward. Stary i zdziadziały, który całe życie darł koty ze swoją własną chrześnicą, która była dosłownie przykładem niemal idealnej czystokrwistej panny. Niemal, bo gdyby Florence miała być w tym temacie idealna, to dano miałaby już męża.
- Niewiele, bo nie mam zamiaru tego jeść - przyznał bez mrugnięcia okiem, darując sobie ostentacyjne wygięcie warg. Może zwyczajnie za bardzo przywykł do tradycyjnych dań, które stawiano na angielskich stołach, ale kiedy słyszał tofu coś mu się cofało. Już samo słowo było niesmaczne i jakieś takie mdłe.
W międzyczasie zamówione przez nich potrawy trafiły na stół i prowadzona między nimi rozmowa nieco przygasła, na tyle by mogli część uwagi poświęcić zawartości talerzy. W końcu jednak skończyli i kelner położył na stoliku rachonek, pośpiesznie oddalając się by nie wisieć nad nimi.
Atreus upił jeszcze łyk wina, wpatrując się w zapisany świstek pergaminu, podsumowujący ich dzisiejszy posiłek. W końcu jednak odstawił kieliszek i sięgnął do kieszeni.
- Czemu w sumie nie myślałaś o tym, żeby zostać modelką Rosierów? - mruknął do Electry, sunąc dalej z tematem, ale zmarszczył przy tym delikatnie brwi, kiedy jego palce nie natrafiły na mieszek. Dyskretnie - na tyle na ile się dało, zaczął błądzić po innych kieszeniach szaty, chociaż w momencie kiedy inni pewnie zaczęliby się pocić ze stresu, on czuł tylko rozdrażnienie. - Ella, powiedz mi w sumie. Nie wzięłaś może ze sobą drobnych? Mam wrażenie, że skrzat wyjął mi z szaty sakiewkę, kiedy zabrał ja do prania i nie włożył z powrotem - głos miał lekki, ale spojrzenie było pochmurne i wyraźnie niezadowolone.
- Niewiele, bo nie mam zamiaru tego jeść - przyznał bez mrugnięcia okiem, darując sobie ostentacyjne wygięcie warg. Może zwyczajnie za bardzo przywykł do tradycyjnych dań, które stawiano na angielskich stołach, ale kiedy słyszał tofu coś mu się cofało. Już samo słowo było niesmaczne i jakieś takie mdłe.
W międzyczasie zamówione przez nich potrawy trafiły na stół i prowadzona między nimi rozmowa nieco przygasła, na tyle by mogli część uwagi poświęcić zawartości talerzy. W końcu jednak skończyli i kelner położył na stoliku rachonek, pośpiesznie oddalając się by nie wisieć nad nimi.
Atreus upił jeszcze łyk wina, wpatrując się w zapisany świstek pergaminu, podsumowujący ich dzisiejszy posiłek. W końcu jednak odstawił kieliszek i sięgnął do kieszeni.
- Czemu w sumie nie myślałaś o tym, żeby zostać modelką Rosierów? - mruknął do Electry, sunąc dalej z tematem, ale zmarszczył przy tym delikatnie brwi, kiedy jego palce nie natrafiły na mieszek. Dyskretnie - na tyle na ile się dało, zaczął błądzić po innych kieszeniach szaty, chociaż w momencie kiedy inni pewnie zaczęliby się pocić ze stresu, on czuł tylko rozdrażnienie. - Ella, powiedz mi w sumie. Nie wzięłaś może ze sobą drobnych? Mam wrażenie, że skrzat wyjął mi z szaty sakiewkę, kiedy zabrał ja do prania i nie włożył z powrotem - głos miał lekki, ale spojrzenie było pochmurne i wyraźnie niezadowolone.