Nie spodziewała się tego, że ten poranek okaże się być całkiem przyjemny. Nic tego nie zwiastowało, jak jednak widać nie da się czasem przewidzieć kolei losu. Cóż, najwyraźniej faktycznie miała nieco odetchnąć od tego, co jej się przytrafiło ostatnio. Nie czuła też jakoś specjalnie tego zmęczenia, które jeszcze kilkanaście minut temu dawało o sobie znać. Irytacja, która jej towarzyszyła gdy znalazła się w piwnicy też zniknęła niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Kto by się spodziewał, że mogło to być spowodowane jego obecnością? Na pewno nie ona. Jak widać wszystko mogło się zmienić, w zaledwie kilka chwil.
Piwnica może nie była najbardziej przewidywalnym miejscem, do nawiązywania nowych znajomości, jak widać jednak im całkiem służył klimat tego pomieszczenia. Nie musieli sobie patrzeć w oczy, kiedy dyskutowali o wszystkim i niczym, co miała wrażenie, że niosło ze sobą też większą szczerość. Łatwiej było z siebie wyrzucać te wszystkie słowa właśnie w ten sposób.
- Nie powiedziałam, że nie potrafię, tylko, że z natury raczej taka nie bywam, chyba, że ktoś jakoś wyjątkowo nadepnie mi na odcisk, czy coś. Wtedy wyciągam z siebie wszystkie moje pokłady dupkowatości, ale to chyba wiesz. - Zdecydowanie, kto jak kto, ale akurat on miał szansę się o tym przekonać. Nie musiała owijać w bawełnę, spotkała go ta przyjemność wiele razy, właściwie to akurat przy nim pokazywała akurat głównie tę swoją stronę. Nie, żeby w tej chwili była z tego powodu szczególnie dumna, no ale nie dało się stwierdzić, że dokładnie tak się działo przez wiele lat. Potrafiła się przyznawać do tego co robiła.
- Spoko, było minęło, co nie? - Nie zamierzała bez sensu się nad tym rozwodzić, zresztą tylko próbowali sobie wyjaśnić swoje zachowania, które najwyraźniej były spowodowane niezrozumieniem. Nie, żeby można było tego wszystkiego uniknąć poprzez rozmowę, odrobinę bezpośredniości, czy coś. Zresztą byli wtedy dziećmi, aktualnie chyba łatwiej szła im wymiana zdań, co nawet napawało ją optymizmem. Nie spodziewała się, że rozmowa będzie się im, aż tak bardzo kleić, z drugiej strony, przecież te dwa ostatnie razy, gdy się spotkali, kiedy nie wiedzieli kim są dokładnie tak wyglądały. Nie mieli najmniejszego nawet problemu z komunikacją.
- Nie miałam szansy poznać zbyt wielu bogatych chłopców za blisko, musisz mi wybaczyć te osądy. - Może faktycznie coś było w tym, co mówił, jakiś głębszy sens, którego wcześniej nie zauważała. Nie powinna kategoryzować ludzi na podstawie ich pochodzenia, nawet jeśli w jej wypadku wynikało to raczej z ostrożności. Każdemu należała się podobna szansa, mimo wszystko, nie wiedzieć czemu wydawało jej się, że osoby z pewnymi przywilejami nie do końca mogły zachowywać się w ten sposób, czy chcieć od niej czegoś innego, niż się nią pobawić. Uprzedzenia mogły pokazywać się po każdej ze strony, była tego idealnym przykładem, chociaż może powinna mieć nieco więcej dystansu, bo przecież przyjaźnili się z Eliasem, który był jej bliźniakiem, nigdy nie przeszkadzało im jego pochodzenie, dlaczego więc miałoby to jej, skoro było takie samo? Kiedy zaczynała o tym myśleć, zaczynała dostrzegać pewne drobne szczegóły, których wcześniej nie widziała, jednak nie wydawało się, aby aż takie kopanie w tym miało aktualnie jakiś głębszy sens.
- Przymknij się teraz, psujesz moją wizualizację. - Spróbowała go uciszyć, chociaż wiedziała, że to może nie mieć żadnego sensu, zawsze musiał mieć coś do powiedzenia, nawet kiedy starała się po prostu nieco pokazać mu swój punkt widzenia. Myślała, że dzięki temu dostrzeże to, o co jej chodziło. Musiał jej jednak przerywać, wspaniale. Przez to nie do końca mogła się skupić, bo odwracał jej uwagę od tego, co miała mu do powiedzenia.
- Możesz chociaż udawać, że próbujesz? Naprawdę się staram. - Westchnęła nawet nieco teatralnie, aby mógł to zauważyć, zdecydowanie był niereformowalny, jak tak dalej pójdzie, to pewnie zrezygnuje z tej jakże wspaniałej próby, bo ona chyba nie miała sensu. Wydawało jej się jednak, że dzięki temu łatwiej jej będzie do niego dotrzeć, prościej przedstawi mu to, jak się wtedy czuła, wcale nie łatwo jej było o tym mówić, bo nie znosiła wspominać o tym, co kiedyś przeżywała, ale skoro już stawiali na szczerość, to naprawdę chciała tego spróbować.
Na szczęście w końcu się zamknął i dał jej dojść do słowa, pozwolił powiedzieć, to na co miała ochotę. Może brzmiało to dość głupio, ale i tak odważyła się powiedzieć to na głos. Najwyżej uzna ją za idiotkę, czy coś, z drugiej strony nie wydawało jej się, aby miał zamiar ją oceniać. Naprawdę zaczęła mu ufać, oby się na tym zbyt szybko nie przejechała.
- Czyli jednak całe moje starania na nic? Przynajmniej próbowałam. - Pokręciła jeszcze głową nieco rozczarowana, upiła przy tym kolejny łyk z butelki. Najwyraźniej jej punkt widzenia faktycznie okazywał się być dla niego odwróconym klasizmem, musiała się z tym pogodzić, czy coś. - No dobra, może źle Cię oceniłam, ale skąd niby mogłam wiedzieć, większość Tobie podobnych od samego początku mojej edukacji udowadniała mi, gdzie jest moje miejsce, miałam prawo być uprzedzona. - Był wyjątkiem potwierdzającym regułę czy coś? Mogło się tak zdarzyć, ale skąd niby mogła to wtedy wiedzieć? Wolała założyć zupełnie inną wersję, bo tak było bezpieczniej, wygodniej, bez zbędnych komplikacji.
- Spytać? Żebyś mnie wyśmiał? Serio? Dobre sobie. - Nie, żeby rozmowa nie była najprostszą z opcji, zadanie kilku niezobowiązujących pytań, to nie było nic trudnego, wolała jednak nie ryzykować. Zamiast tego przyjęła pewne założenie i się nim kierowała, nie, żeby okazało się to słuszne, ale teraz już chyba było zbyt późno na takie rozważania. Co się stało, to się nie odstanie, czy coś. Na szczęście zaczęli sobie to teraz wyjaśniać, dzięki czemu mogli w końcu dowiedzieć się o co właściwie im chodziło w przeszłość. Niezrozumienie, problemy z komunikacją, dobrze, że w teraźniejszości wybrali zupełnie inną drogę i praktycznie od samego początku stawiali na szczerość, pozwoli to im uniknąć powtórki z rozrywki.
- Nie jest, to wcale nie jest ważne, już nie jest. - Mimo wszystko naprawdę wydawało jej się, że dobrze się stało, że postanowili to sobie wyjaśnić, szkoda byłoby mieć do siebie żal o coś z przeszłości, tak zresztą chyba zachowywali się dorośli ludzie, rozmawiali o tym, co ich gryzło, co było niedopowiedziane.
Nie, żeby łatwo jej to przychodziło. Miewała pewne problemy z komunikacją, raczej zamykała się w sobie niżeli mówiła o tym, co ją gryzło, ale tym razem było zupełnie inaczej. Szkoda, że stało się to tak późno, bo aktualnie mogliby być w zupełnie innym miejscu, ale nie było też sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Przeszłość ich przecież nie definiowała, aktualnie byli zupełnie innymi ludźmi.
- Pomyślałeś o wszystkim, nie spodziewałam się, że masz takie doświadczenie, może minąłeś się z powołaniem, czy coś? - Jasne, łatwo było mu o tym mówić, póki co nie wiedziała, czy chciałaby mu powiedzieć o tym, jak bardzo nie mylił się w swoim osądzie, bo jej umarły narzeczony wpasowywał się dość mocno w ten jego schemat. Gdyby się nad tym zastanowić to praktycznie zupełnie od niego nie odbiegał, potrafił ją rozgryźć, faktycznie ją znał, nie spodziewała się, że jest, aż taka przewidywalna. Skrzywiła się nawet nieco, kiedy skończył ten opis. - Szkoda tylko, że to wszystko to bulshit. - Jasne, na pewno wyglądała na taką, która przejmuje się pewnymi konwenansami, jednak, nie była, aż tak bardzo powalona. - Zresztą w pewnym wieku już bierzesz po prostu, co się nawinie, nie masz szansy wybrzydzać, wiesz, jak jest. - Nie, żeby szczególnie jej zależało na tym, aby znaleźć sobie kogoś na siłę. Już raz poniekąd to zrobiła, próbowała ułożyć sobie życie, bo tak wypadało, bo otoczenie tego od niej wymagało. Jak to się skończyło? Nie do końca kolorowo, więc póki co wolała się jednak nie angażować w żadne, dziwne relacje, tym bardziej z wymarzonymi (nie do końca przez nią) kawalerami.
- Swoją drogą naprawdę myślałbyś, że chciałabym goldena? One są trochę za bardzo intensywne w interakcjach... Bardzo słaby strzał. - Nie potrzebowała wiecznej uwagi, zdecydowanie to nie było w jej stylu, w tym się nieco pomylił i właśnie postanowiła mu to wytknąć, skoro nadarzyła się taka możliwość.
Prychnęła w głos słysząc jego kolejny komentarz i nie mogła stłumić śmiechu, był tak kurewsko pewny siebie, to zdecydowanie się nie zmieniło. - Dobrze, że jest ciemno, bo inaczej byłabym onieśmielona Twoim blaskiem i nie mogłabym wydusić z siebie słowa, tak to przynajmniej jestem w stanie zebrać myśli. - Skromność nie była jego domeną, właściwie to dobrze było wiedzieć, że nie zgubił podczas tego, co go spotkało całego siebie. Wydawało jej się bowiem, że przeżył sporo gówna podczas tych ostatnich piętnastu lat, a jednak nadal poniekąd potrafiła odnaleźć w jego zachowaniu widmo tamtego chłopaka, za którym nie przepadała, chociaż dużo bardziej doceniała jego towarzystwo w tym wydaniu.
- Spodziewam się tego, na pewno nikt nie posiada tak wielu zalet jak Ty. - To też już przerabiali, był przecież tak bardzo cool, że mało kto mógł mu dorównać.
- Nie da się ukryć, że to wystarcza, nawet się tego nie spodziewałam. - Rozmowa była naprawdę lekka, nigdy w życiu nie założyłaby, że może jej się z kimś jego pokroju rozmawiać tak niezobowiązująco. Zupełnie ignorowała swoje długoletnie, nie do końca mające aktualnie sens odczucia. Chyba faktycznie źle go oceniła, może nie był już wcześniej takim dupkiem za jakiego go miała. Zresztą bez sensu było ciągle wracać do przeszłości, to nie miało sensu, kiedy spotkali się tutaj tyle lat później.
- Wiesz jak to jest, lepiej późno, niż wcale, czy coś. - Mogłaby w końcu tkwić w świadomości, że był naprawdę paskudnym człowiekiem, a tak, całkiem łatwo przyszła jej zmiana zdania, no przynajmniej na tę chwilę, nie myślała do końca jasno, bo wlała w siebie już dosyć sporo alkoholu, tylko, czy faktycznie tylko i on był przyczyną zmiany jej podejścia? Nie wydawało jej się, nie była, aż tak nawalona, żeby dała sobie nawijać makaron na uszy. Nie dało się ukryć, że po prostu łatwo jej się z nim rozmawiało, w końcu też zrzuciła tę swoją zbroję, którą kiedyś otaczała się w jego towarzystwie, już jej nie potrzebowała. Nie musiała grać, mogła na spokojnie wyjąć kij z tyłka i zachowywać się normalnie.
- Zresztą stracony czas, da się nadrobić. - W końcu piętnaście lat to było tyle co nic, dodając do siebie czas edukacji z Hogwarcie... cóż, stracili go naprawdę sporo, ale czasem trzeba było wielu lat, aby zmienić swoje poglądy. Najwyraźniej w ich wypadku potrzebowali ich naprawdę dużo.
- Niemożliwe, że jest kilka wyjść, a ja nie byłam w stanie znaleźć jednego, naprawdę jestem fatalna w te klocki. - Nie zamierzała ukrywać przed nim tego, że nim znalazła się w tej części piwnicy nie próbowała się stąd wydostać na własną rękę, chociaż czuła, że się tego domyślił. Otaczała ją bardzo specyficzna aura, gdy się tutaj znalazła, aczkolwiek już dawno się jej pozbyła. Aktualnie humor jej dopisywał, nie przestawała się uśmiechać, zrobiło się naprawdę lekko i miło, mimo tego, że znajdowali się w ciemnej i zimnej piwnicy. Nie było to szczególnie atrakcyjne miejsce na podobne pogawędki, ale nie wydawało się jej to przeszkadzać. Wystarczyło chyba tylko odpowiednie towarzystwo i alkohol, aby zmieniła swoje nastawienie, co do sytuacji, w której się znalazła.
- Tak, nie widzę innej możliwości, zaufanie w tej chwili to podstawa. - Zabawne, że o nim mówili, bo kiedyś nigdy w życiu nie stwierdziłaby, że będzie w stanie go nim obdarzyć, a teraz przychodziło jej to zupełnie naturalnie. Zresztą miała ku temu podstawy i o nich nie zapominała, wiele się zmieniło w przeciągu kilku ostatnich dni.
- Nie jest to najbardziej ukryta z moich specjalności, bo przecież Ci ją pokazałam. - Gdyby faktycznie była taka ukryta, to chyba nie demonstrowałaby jej przy pierwszym, lepszym, czy tam ostatnim lepszym spotkaniu. Może powinno być jej głupio za to, że zachowała się dość spontanicznie, ale chyba nie widać było po kobiecie, aby jakoś specjalnie się teraz peszyła. Nie miała problemu, aby rozmawiać o tym, co się między nimi wydarzyło. - Mam wiele twarzy, tego też nie da się ukryć, ale wcale nie jestem taka cicha, wszystko zależy od tego z kim mam do czynienia, zresztą jak sam zauważyłeś miałeś szansę to zobaczyć, bo się przecież przyjaźnimy, a moja przyjaźń niesie ze sobą dodatkowe profity, przynajmniej czasami. - Nie zamierzała po raz kolejny odpowiadać mu zupełnie wprost na zadane pytania. Skoro był tego taki ciekawy... mógł się nieco bardziej postarać nad zdobyciem konkretnych odpowiedzi.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control