24.04.2025, 20:26 ✶
Uśmiechnął się szeroko, kiedy z takim entuzjazmem podeszła do ćwiczeń związanych z rozpraszaniem czarów jak i stawieniem tarcz. Zdecydowanie podobało mu się podejście Dory - lubił przekazywać wiedzę, którą sam zgromadził. Może kiedyś na starość (o ile dane mu będzie dożyć), to zajmie się szkoleniem innych? Tak, to byłoby ciekawe, uczyć innych, to byłoby zaiste ciekawe. No ale nie wybiegając zbyt daleko w przyszłość, będzie mógł za to co nieco pokazać przyjaciółce, aby mogła się lepiej bronić w razie potrzeby.
- Tak jest, ty tu jesteś szefem - powiedział z wesołym uśmiechem, kiedy zakomenderowała, że idą dalej bez chwili wytchnienia. Dla niego to było bez różnicy, nie dlatego, że czuł się pewnie, ale dlatego, że odwlekanie nieuniknionego nie miało sensu.
Cóż zapewne inaczej by mówił, gdyby nie fakt, że natknęli się na pieprzone chochliki kornwalijskie.
- No ale kto tu je wpuścił! - krzyknął odpędzając się od stworów wolną ręką i spróbował je w jakiś sposób ujarzmić, wyczarowując magiczne więzy.
Kształtowanie III - magiczne więzy krępujące chochliki:
- Tak jest, ty tu jesteś szefem - powiedział z wesołym uśmiechem, kiedy zakomenderowała, że idą dalej bez chwili wytchnienia. Dla niego to było bez różnicy, nie dlatego, że czuł się pewnie, ale dlatego, że odwlekanie nieuniknionego nie miało sensu.
Cóż zapewne inaczej by mówił, gdyby nie fakt, że natknęli się na pieprzone chochliki kornwalijskie.
- No ale kto tu je wpuścił! - krzyknął odpędzając się od stworów wolną ręką i spróbował je w jakiś sposób ujarzmić, wyczarowując magiczne więzy.
Kształtowanie III - magiczne więzy krępujące chochliki:
Rzut Z 1d100 - 37
Slaby sukces...
Slaby sukces...