26.04.2025, 20:45 ✶
To właśnie bywało najsilniejszym, najpilniej zawiązanym uciskiem sznura na szyi, kiedy skakałeś do wody. Jasne. Nie było w tym nawet rozczarowania, jedynie zrozumienie. On też już spisał siebie na straty. Nie próbował walczyć z najciemniejszymi myślami nawiedzającymi go zewsząd, bo przecież nie było w tym sensu. Był człowiekiem straconym. Za moment płomień, przy którym ogrzewał się przez te wszystkie lata zgaśnie.
— Nie tak — zaprzeczył od razu. — To wciągnęło mnie w najczarniejsze miejsce. On cię potrzebuje Nora, potrzebuje kogoś kto będzie przypominał mu, że istnieje światło. — I powiedział to trochę jakby ich znał, a przecież nie mógł wiedzieć zbyt wiele o łączącej ich relacji. Nie znał ich długo, nie znał ich też głęboko — to wszystko budował na fali domysłów, których fundamentem było to, że jak nikt inny znał się na emocjach. Rozumiał, chłonął nawet te najkoszmarniejsze z nich i widział je w cudzych oczach. — Ale światłem nie jest tłumaczenie destrukcyjnych zachowań zwyrodnialców. Nie było żadnego powodu, aby nie zawrócić. Tym czym kierował się Ambroise było przedłożenie życia swojego kompana ponad rozwiązanie sprawy, której nie trzeba było zamykać w jeden dzień. Idąc tam wiedzieliśmy, że to oczywista pułapka. Kiedy stamtąd wyszliśmy, w oczach Geraldine widziałem triumf, ale ona nie osiągnęła tam nic. Stała się o kolejny krok bardziej obłąkana i wszyscy wyszli stamtąd cuchnąc popiołem.
Nie tylko dymem trupa. Trupa spalili później.
Czarną magią. Czymś, co dla Flynna stanowiło oznakę najwyższej pogardy.
Podrapał się po głowie, doprowadzając i tak już roztrzepane włosy do ruiny.
— Tak, nikt nas do tego nie zmusił.
Ale wartości, którymi kierował się Edge, były skupione na pielęgnacji radości, trosce o ludzkie życie i sens istnienia. Nigdy nie porzuciłby kogoś w taki sposób. Skoro nie umarł teraz, odbierając sobie życie, umrze w imię tego, w co wierzy. Choćby miał szczeznąć walcząc z Voldemortem i każdym, kto uczył Laurenta nieszczęśliwym, nie podda się. Idea wolności — na tyle wycenił własną egzystencję.
— Dziękuję — powiedział nagle, po dłuższej chwili ciszy. — Odwdzięczę ci się za to, co dla mnie zrobiłaś.
Teraz natomiast cholernie potrzebował zapalić.
— Nie tak — zaprzeczył od razu. — To wciągnęło mnie w najczarniejsze miejsce. On cię potrzebuje Nora, potrzebuje kogoś kto będzie przypominał mu, że istnieje światło. — I powiedział to trochę jakby ich znał, a przecież nie mógł wiedzieć zbyt wiele o łączącej ich relacji. Nie znał ich długo, nie znał ich też głęboko — to wszystko budował na fali domysłów, których fundamentem było to, że jak nikt inny znał się na emocjach. Rozumiał, chłonął nawet te najkoszmarniejsze z nich i widział je w cudzych oczach. — Ale światłem nie jest tłumaczenie destrukcyjnych zachowań zwyrodnialców. Nie było żadnego powodu, aby nie zawrócić. Tym czym kierował się Ambroise było przedłożenie życia swojego kompana ponad rozwiązanie sprawy, której nie trzeba było zamykać w jeden dzień. Idąc tam wiedzieliśmy, że to oczywista pułapka. Kiedy stamtąd wyszliśmy, w oczach Geraldine widziałem triumf, ale ona nie osiągnęła tam nic. Stała się o kolejny krok bardziej obłąkana i wszyscy wyszli stamtąd cuchnąc popiołem.
Nie tylko dymem trupa. Trupa spalili później.
Czarną magią. Czymś, co dla Flynna stanowiło oznakę najwyższej pogardy.
Podrapał się po głowie, doprowadzając i tak już roztrzepane włosy do ruiny.
— Tak, nikt nas do tego nie zmusił.
Ale wartości, którymi kierował się Edge, były skupione na pielęgnacji radości, trosce o ludzkie życie i sens istnienia. Nigdy nie porzuciłby kogoś w taki sposób. Skoro nie umarł teraz, odbierając sobie życie, umrze w imię tego, w co wierzy. Choćby miał szczeznąć walcząc z Voldemortem i każdym, kto uczył Laurenta nieszczęśliwym, nie podda się. Idea wolności — na tyle wycenił własną egzystencję.
— Dziękuję — powiedział nagle, po dłuższej chwili ciszy. — Odwdzięczę ci się za to, co dla mnie zrobiłaś.
Teraz natomiast cholernie potrzebował zapalić.
Koniec sesji
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.