Spodziewała się, że to musiało być miejsce, w którym spędzali sporo czasu. Pamiętała o tym, że Eliasowi zdarzało się, gdzieś znikać ze swoimi przyjaciółmi, nigdy jednak szczególnie go o to nie wypytywała, nie miała w zwyczaju wtrącać się w jego sprawy i nadmiernie się nimi interesować. Niby byli bliźniakami, ale jednak sporo ich od siebie różniło, on jako ten starszy dostał chyba od losu cały pakiet kompetencji społecznych, otaczał się tym sporym gronem znajomych, potrafił nawiązywać te długoletnie relacje, co jej trafiło się w zamian? Zestaw dziwaka, widmowidzenie, choroba Milforda i inne takie. No, nie była zwycięzcą na tej loterii, ale chyba się z tym pogodziła, już dawno temu. Nie miała innego wyjścia, zresztą nie zazdrościła bratu, wręcz przeciwnie, cieszyła się jego szczęściem, bo dobrze było wiedzieć, że chociaż jedno z nich nie jest takie wyobcowane.
Zazwyczaj starała się trzymać z daleka od przyjaciół brata, bo tak było wygodniej. Jasne, w szkolnych czasach zdarzało im się ze sobą ścinać, ku jej niezadowoleniu, bo wbrew pozorom wcale nie sprawiało jej przyjemności bycie niszczycielem dobrej zabawy. Chcąc nie chcąc musiała jednak reagować na ich przeróżne zagrywki, a mieli ich sporo, bardzo kreatywnych, nie pozwalali na to, aby ktokolwiek w szkole mógłby się nudzić. Niestety nie mogła przechodzić wobec wszystkiego obojętnie, czasem zdarzało się jej przymykać oko, ale nie mogła tego robić ciągle. Kiedy opuścili szkolne mury trochę się zmieniło, wylądowała z kilkoma z nich w Akademii Munga, gdzie musiała zacząć tolerować trochę bardziej ich obecność, nauczyła się z nimi nawet rozmawiać i wymieniać wiedzą. W sumie zaczęła zauważać to, że wcale nie byli, aż takimi dupkami, za jakich ich uważała, potrzebowała jednak trochę czasu, aby się do nich przekonać.
Powinna wiedzieć, że i Benjy musiał mieć w sobie coś, co powodowało, że jej brat trzymał się z nim blisko. Zaczęła to zauważać po tych ich kilku interakcjach, jak na nią dość szybko wyparła z pamięci to, jak wyglądała kiedyś ich relacja, całkiem podobała się jej ta zmiana. Dzięki temu na pewno będzie im łatwiej egzystować w tym miejscu, bo przecież mieli tutaj spędzić trochę czasu.
Pojawiło się nawet dziwne uczucie, którego wolała nie nazywać. Nie miała pojęcia, czym zostało spowodowane, ale nie mogła udawać, że go nie ma. Szczególnie, kiedy znajdowali się tak blisko siebie. Nie należała do osób, które chętnie oszukiwały same siebie i udawały, że nie widzą najbardziej prostych sygnałów. Nieco ją to niepokoiło, bo to nie powinno się wydarzyć, póki co jednak starała się sobie jakoś to tłumaczyć. Na pewno sporo miało z tym wspólnego to, co się między nimi ostatnio wydarzyło, jej spontaniczna decyzja o tym, aby przyciągnąć go do siebie, złączyć ich usta w pożegnalnym pocałunku, a później oddalić się w świetle płonącego Londynu, bo przecież nie mogło to nieść ze sobą żadnych konsekwencji. Surprise, surprise, dosyć szybko okazało się, że jednak mogło. Trochę to komplikowało sprawę, chociaż, czy na pewno, może i ona nie mogła pozbyć się z pamięci smaku jego ust, ale wiedziała, że nie było szansy na to, aby mogło się to powtórzyć. Nie, kiedy już wiedzieli kim są, i co ich łączy. Na pewno by tego nie chciał, zresztą wspominał o przyjaźni, właściwie to od samego początku, musiała się tego trzymać. Tak było prościej.
Wydawało jej się, że potrafiła trzymać swoje emocje na wodzy, dystansować się, raczej starała się to roić, kiedy jednak znajdował się tak blisko niej, naprawdę sporo kosztowało ją to, aby nie zrobić, czy nie powiedzieć, czegoś głupiego, musiała jednak skupić się na tym, co faktycznie było ważne, i tak pozwalała sobie na dużo więcej, niż normalnie, co było sporym sukcesem. Wszystko było jego winą, a może bardziej zasługą? Pewnie nawet nie zdawał sobie z tego sprawy i może lepiej, aby właśnie tak pozostało.
Nie do końca odpowiednie było to, że znajdowała się tak blisko niego, z drugiej jednak strony, przyjaciele chyba zachowywali się w ten sposób, prawda? Mogli się przytulać, czy dotykać, tak, jasne, nie powinny chyba jednak towarzyszyć temu te wszystkie emocje, które zaczęły się w niej budzić. Mogło ją to zgubić, niestety zdawała sobie z tego sprawę. Zresztą dawno nikt nie wzbudził u niej czegoś podobnego, raczej dystansowała się od wszystkich wokół, a w tym przypadku jakoś zupełnie nie umiała tego zrobić.
Pająk, tak, dobrze było mieć coś, co odsunie od niej te wszystkie myśli, na szczęście trafił się ten zagubiony kolega, którym mogła się odpowiednio zająć. - Mamy podobny gust, co do zwierząt. Mam szczura, i kruka, polecam ich towarzystwo. - Nie spodziewała się tego, że mogą mieć podobne przemyślenia, akurat na temat tych gatunków, ale najwyraźniej nie przestawał jej zaskakiwać, pewnie szybko się to nie zmieni, bo przecież wcale nie wiedziała o nim zbyt wiele, powoli uzupełniała te wszystkie informacje.
- Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że nie spodziewałam się żadnej wyprawy, mam nadzieję, że to wystarczy. - Tak, widziała, że jego obuwie było zdecydowanie bardziej przystosowane do eksploracji okolicy, ale nie do końca w tej chwili miała co z tym zrobić. Nie miała pojęcia, że ten poranek potoczy się w taki sposób. Gdyby tak było to na pewno odpowiednio przygotowałaby się do wyjścia poza rezydencję. Przywiązywała wagę do takich szczegółów, nie należała do tych nieodpowiedzialnych osób, które łaziły po górach w trampkach, o nie, Prudence lubiła mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, tym razem jednak wyszło nieco inaczej, ale tak to chyba było, jeśli działało się pod wpływem chwili, no chwili i wypitego alkoholu.
- To dobrze, już się bałam, że przez swoją niedyspozycję zostanę wykluczona z zabawy. - A skoro już się na nią zgodziła, to zdecydowanie nie chciała tego robić, wręcz przeciwnie towarzyszyła jej dziwna ekscytacja związana z tym, co będą zaraz robić. Może chodziło o niewiadomą? Nie miała pojęcia, co dla niej szykował, a że był do tego mocno nieprzewidywalny, to nawet nie próbowała tego odgadnąć.
- Będę pamiętać, nie spieprzę tego. - W końcu szkoda by było, skoro okazja natrafiła się sama. Życzenie? Czy miała w ogóle jeszcze jakieś życzenia? Raczej takie nieszczególnie ambitne, ostatnio raczej brakowało jej marzeń wykraczających poza spokojne i ułożone życie, chociaż, w sumie, zmrużyła oczy i pomyślała o jednej rzeczy, może było to trochę głupie, ale warto było sprawdzić, czy ten pająk miał faktycznie taką mistyczną moc.
Kiedy odwróciła się od okna dostrzegła, że wymachiwał w powietrzu skórzaną kurtką, najwyraźniej bardzo dobrze wiedział, gdzie i co można było tutaj znaleźć. Ktoś nie miał w zwyczaju przestawiać nieswoich rzeczy, wszystko czekało na niego tak, jakby mieli pewność, że wróci, może rzeczywiście tak było? Nie znała go na tyle, aby stwierdzić, czy te założenia miały sens, na pewno inni, którzy bywali w tym miejscu wiedzieli, jakiego zachowania można się po nim spodziewać. Nie wydawało jej się jednak, że gdyby wątpili w to, że znowu się tutaj pojawi, to wszystko byłoby nietknięte.
- Możesz mówić tak dalej, a i tak nic z tego nie zrozumiem. - Prudence nie znała się jakoś konkretnie na mugolskich wynalazkach, jasne, miała jakieś tam pojęcie, ale nie oszukujmy się motoryzacja nie leżała zdecydowanie w zakresie jej zainteresowań.
- Lata... - Powtórzyła za nim, no oczywiście, że musiało to latać. Nie mogło mieć żadnych wspanialszych pozytywów, prawda? Wypuściła dosyć głośno powietrze, bo to nieco ją zestresowało, naprawdę nie czuła się najlepiej w powietrzu i wolałaby uniknąć wzbijania się w przestworza. Miała nadzieję, że skoro mu o tym wcześniej wspomniała, to będzie miał to na uwadze, na pewno będzie miał, prawda?
Zmrużyła oczy i obserwowała go uważnie. Czekała, aż wreszcie zaprezentuje jej ten swój najlepszy prezent urodzinowy, jaki dostał w ciągu całego swojego życia. Właściwie to postanowiła się do niego zbliżyć ponownie, aby mieć lepszy widok na ten skarb, o którym wspominał. Trochę bała się tego, co miała zobaczyć, ale tylko trochę, nie sądziła, że to mogłoby być, aż tak przerażające.
Przystanęła sobie kilka kroków za nim, aby móc obserwować to przedstawienie z bliska, oczekiwała, aż w końcu odsłoni to, co skrywało się pod plandeką, nie spieszył się jednak, potrafił zbudować napięcie, chociaż zdecydowanie wolałaby, aby szybciej jej to zademonstrował. Gdy ściągnął jednym, wprawnym ruchem materiał otworzyła szeroko oczy. Jasne, wyglądało to imponująco, znajdował się przed nimi motor, całkiem ładny, tylko nie do końca była przekonana, czy faktycznie powinni z niego korzystać. Zatrzymała spojrzenie na swoim towarzyszu, w sumie to aktualnie chyba na jego plecach, na pewno czuł ciężar, jaki ze sobą niosło. - Nie oceniaj mnie, to może być głupie pytanie, bo przecież jesteśmy przyjaciółmi... - Tak, wolała zrobić sobie pod nie podkładkę. - Jesteś pewien, że potrafisz to prowadzić? - Mówił jej o tym, że nie powinno się wątpić w umiejętności swoich przyjaciół wtedy, kiedy przemierzali Londyn, ale nie mogła nie zadać tego pytania w tej chwili, nie miała przecież pojęcia, czy potrafił to robić, więc wolała zapytać wprost.
- Po prostu nigdy, wiesz, ja nigdy nie... - Nawet nie wiedziała, jak to ująć słowa. Oczywiste było to, że ona sama nigdy nie prowadziła mugolskiego pojazdu, w sumie czy na pewno był całkowicie mugolski, skoro dało się nim latać? Chyba nie, a do tego nawet podczas swojego, nudnego życia nie była pasażerem podczas takiej przejażdżki, to świadczyło samo o sobie, a może też i o niej. Faktycznie okazywała się być przy nim coraz większą nudziarą. - Ładny jest. - Dodała jeszcze, żeby nie było, że nic się jej w tym pojeździe nie podoba, pomysł w sumie też jeszcze nie był przez nią skreślony, tylko wolała wiedzieć, jak wygląda sytuacja i doświadczenie Fenwicka, jeśli o to chodzi. Powoli wyciągała swojego kija z dupy, ale nie była jeszcze aż tak nieostrożna, aby wsiąść na to jego cudo bez żadnych pytań.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control