• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue

[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#9
27.04.2025, 11:21  ✶  

Pewnie, gdyby Prudence miała świadomość co właściwie skłoniło go do wyjazdu z kraju, to by się zdziwiła, póki co jednak o to nie wypytywała, nie wtrącała się w szczegóły jego życia, czy decyzje kiedyś podjęte przez mężczyznę. Na pewno miał ku temu swoje powody. Nie, żeby to jej nie interesowało, zdawała sobie sprawę, że musiało to być coś większego, bo inaczej nie zostawiłby wszystkiego za sobą, nie zakopałby dawnego siebie, nie doszłoby pewnie do aż tak drastycznego odcięcia. Mogła się spodziewać, że chodziło o coś konkretnego, o to, że musiał się wykazać odpowiedzialnością i honorem, zaczęła bowiem dostrzegać to, że miał swoje zasady, był całkiem w porządku, nie tak jak jej się kiedyś wydawało. Póki co mogłaby nawet powiedzieć, że miał całkiem nie najgorzej poukładane w głowie, mimo tego, że przybierał tą swoją maskę śmieszka, obojętnego na wszystko. Może to były dość odważne wnioski, jak na te kilka rozmów które odbyli, ale czuła, że się nie myli. Bletchley była przecież dobry obserwatorem, umiała łączyć kropki, no prawie zawsze, bywały przypadki, że nieco to trwało, gdy nie widziała szerszego obrazu, a tylko jego część, bo coś jej to utrudniało.

Tak naprawdę to nie była sobie w stanie wyobrazić tego, jak wyglądało te ostatnie kilkanaście lat jego życia, jak szybko musiał się dostosować do nowej rzeczywistości, w której sobie radził. Odcięty od przyjaciół, rodziny, wszystkiego co znane. Ona zapewne nigdy nie zdecydowała się na podobny krok, nie była taka odważna, zresztą nigdy nie musiała podejmować takich decyzji, była konformistą, który nigdy nie próbował zmieniać za bardzo swojego życia. Najbardziej niespodziewaną dla niej samej zmianą w przypadku jej ułożonego świata było przebranżowienie się, bo niemalże od samego początku swojej dorosłej drogi wiedziała, że będzie lekarzem, co nie do końca wyszło tak jak chciała, więc zaczęła zajmować się trupami. Tyle. Nie była osobą, u której zbyt wiele się działo, nie prowadziła pasjonującego życia, naprawdę należała do grona nudnych osób, które nie do końca miały ambicje, aby to zmienić. Egzystowała, nie żyła, ale czy było w tym coś złego? Nie wszyscy musieli chcieć czegoś więcej, nie wszyscy byli jacyś.

Ten dzień nieco różnił się od tych typowych dla niej. Ostatnio właściwie dość często łapała się na tym, że decyzje, które podejmowała nie były do końca dla niej standardowe. Widać wystarczyło po prostu spotkać odpowiednią osobę i była w stanie nieco naruszyć te swoje niezachwiane zasady. Może właśnie przez to nie dopuszczała do siebie zbyt wielu osób, bo wiedziała, że może się to skończyć różnie. Ludzie pojawiali się i odchodzili, przyzwyczajała się do ich obecności, dostosowywała się powoli, a później musiała wracać do tego co było. Znowu zamykać się w sobie, w swoim przytulnym mieszkanku i godzić się z tym, że jednak nie stać jej na nic więcej. Wygodniej więc byłoby po prostu tego nie robić, tyle, że dochodził do tego fakt, że miała szansę ostatnio nieco otworzyć oczy i dostrzec to, że egzystowała, a nie żyła, i tak naprawdę nie wiedziała, czy do końca jej się to podoba. Może czas najwyższy coś zmienić, właściwie to przecież już wprowadziła drobne poprawki. Nie była taka ostrożna, ani zapobiegawcza, pozwalała sobie na te drobne ustępstwa.

Atmosfera między nimi robiła się gęsta, kiedy tak się w siebie wpatrywali. Nie umykało jej to, teraz po porannej rozmowie miała świadomość, że kiedyś faktycznie był w stanie spojrzeć na nią inaczej. Nie brała tego nigdy pod uwagę, naprawdę miała klapki na oczach, nie wydawało jej się to możliwe, żeby ktoś jak on, zainteresował się kimś takim jak ona w ten sposób. To było nienaturalne, bo przecież w swoich oczach, niczym się nie wyróżniała, a Benjy wydawał się jednak chcieć od życia czegoś więcej. Zresztą, czy nie o tym też świadczyły podjęte przez niego w przeszłości decyzje, na pewno szybko się nudził, na pewno potrzebował większych bodźców. Ona była nudna, zapobiegawcza, przewidywalna, nie mogłaby mu dać niczego interesującego.

Tak, czy siak miał wyjechać, więc właściwie nie niosłoby to ze sobą żadnych konsekwencji. Zniknąłby z jej otoczenia, równie szybko, co się pojawił. Może to mogło być zaletą? Nie zdążyłaby się przywiązać, a tego chyba bała się najbardziej, bo ludzie odchodzili, pojawiali się i znikali na dobre, wiedziała, jak to zazwyczaj wyglądało. Tutaj od samego początku miała świadomość tego, jak wygląda sytuacja, co ułatwiało sprawę. Nie mogła jednak pozwolić sobie na takie myśli, wiedziała, że to byłoby niewłaściwe, bo przecież mieli się tylko i wyłącznie przyjaźnić, wyjaśnili sobie dość sporo, potrafili ze sobą rozmawiać, więc to był i tak jak dla nich milowy krok. Powinno jej to wystarczyć. Musiała ignorować te inne reakcje, które się pojawiły, spowodowane tą zmianą, patrzyła na niego zupełnie inaczej niż kiedyś. Dorosła, nie rzucała ot tak tymi swoimi roszczeniowymi opiniami, wiedziała, że świat nie jest czarno-biały, nic nie było tak proste, jak mogło się wydawać na początku.

Pająk, który znalazł się na jej głowie skutecznie odsunął jej myśli od tego, jak blisko się siebie znajdowali, jak łatwo byłoby po raz kolejny przekroczyć granicę ich przyjaźni. Nawet na krótką chwilę. - Tak, przywiozłam. Moi przyjaciele są przyjaciółmi moich przyjaciół, czy coś. Mogę Ci je przedstawić. - Skoro mieli tutaj spędzić jeszcze trochę czasu, to nie widziała wobec tego żadnych przeciwwskazań, nie, żeby miała w zwyczaju pokazywać wszystkim swoje zwierzaki, zresztą Necro nie był raczej niczyim ulubieńcem, bo był szczurem, a nie wszyscy je tolerowali - nie wiedzieli, co tracą.

- Na pewno będzie mi pasować. - Wydawała się być o tym przekonana, chociaż nie wiedziała, co ją czeka. Zakładała jednak, że na pewno będzie to ciekawsze od tego, co robiła zazwyczaj, czyli zaszywania się w swoim pokoju i czytania po raz milionowy tej samej książki, bo coś mogło jej umknąć (nie mogło). - To brzmi, jak plan, wtedy będę mogła się przygotować. - Tak, zdecydowanie wolałaby wiedzieć, o takich rzeczach z uprzedzeniem. Zawsze starała się dostosowywać do sytuacji, które na nią czekały. Może nie robiła tego na co dzień, jednak nie zmieniało to faktu, że gdyby wcześniej o tym wiedziała, to na pewno odpowiednio by się do wszystkiego przygotowała. Tak już miała.

- Dobrze wiedzieć, że nie zostawiłbyś mnie na poczet lepszej zabawy. - Wiedziała, że różnie to bywa, czasami perspektywa chęci zobaczenia czegoś ciekawszego, mogła się wiązać z zostawieniem balastu za sobą. To było dla niej zrozumiałe, jej znajomi często wybierali interakcje z fajniejszymi osobami, zostawiając ją samą sobie. Była do tego przyzwyczajona, to było dla niej całkiem naturalne.

Oczywiście nie zamierzała go zawstydzić swoimi słowami, raczej po prostu zauważyć, że to co dla niej robił, było całkiem miłym gestem, a że nie była najlepsza w tych interakcjach międzyludzkich nie zakładała nawet, że mógłby to odebrać jako coś co nie powinno mieć miejsca. Najwyraźniej mieli tendencje do tego, aby wprowadzać co chwilę ten dziwny, żenujący nastrój. Poznawali się dopiero tak naprawdę, pewnie będą musieli spędzić ze sobą nieco więcej czasu, aby przywyknąć do tych zachowań, cóż, szkoda, że nie mieli go zbyt wiele, więc pewnie nawet nie zdążą się z tym oswoić.

- Nie wątpię, że jest bardzo cool, mam wrażenie, że wszystko co robisz jest cool. - Nie umykało jej to wcale. Może wynikało to z tego, że dosyć mocno się różnili, że to wszystko co jej pokazywał i oferował było inne od tego, co ona robiła na co dzień. Wzbudzało w niej to więc entuzjazm związany z poznawaniem zupełnie nowych rzeczy.

- Ani dziś, ani jutro, latanie mnie przerasta. - Wolała to podkreślić. Jasne, mogła spróbować przekraczać swoje granice, pozbywać się lęków, ale to chyba byłoby dla niej zbyt dużo. Na samą myśl o tym, że mogłaby się znaleźć w powietrzu robiło jej się słabo. Bletchley znała swoje ograniczenia i zdecydowanie wolałaby nie dostać przy nim jakiegoś ataku paniki.

- Podoba mi się to, że jesteś całkiem odpowiedzialny. - Nie zamierzał ryzykować, aż tak, co było sporym plusem. Nie musiała się martwić, że w czasie ich przejażdżki coś głupiego przyjdzie mu do głowy. Pewnie gdyby byli młodsi nie zastanawiałby się nad tym. Chociaż właściwie, czy na pewno odpowiedzialne było wsiadanie na motocykl po tym alkoholu, który wypili, no nie, ale mogli być nieodpowiedzialni jeszcze bardziej.

- Dobra, udaj, że tego nie słyszałeś, oke? Musiałam. - Powinna spodziewać się takiej reakcji, ale nie byłaby sobą, gdyby nie zadała tego głupiego pytania. Mogła zakładać, że w zakresie jego zainteresowań leżało również prowadzenie takich pojazdów, zakładała, że to wiążę się z adrenaliną.

Przejęła od niego kurtkę, którą wyciągnął w jej stronę. Bez chwili zawahania założyła ją na siebie. Była duża, dużo za duża, ale przynajmniej miała pewność, że nie będzie jej chłodno gdy znajdą się na zewnątrz. Wyglądała na niej trochę jak sukienka, ale mogła się tego spodziewać. Gabarytami też się znacząco różnili. - No, prawie dobra. - Rzuciła okręcając się przy tym, aby zademonstrować mu, jak idealnie na niej leżała. Miała całkiem dobry humor, może nawet bardziej niż dobry. Nie zakładała, że ten dzień będzie taki lekki i przyjemny.

Gdy usłyszała jego kolejne pytanie spojrzała mu w oczy, zaczepiał ją znowu. Tym razem jednak nie poczuła się w żaden sposób nieswojo, wiedziała, że tak już ma. - Tak, to będzie mój pierwszy raz, więc nie spierdol tego. - Oczywiście, że zrzuciła na niego odpowiedzialność za wrażenia, które miały się pojawić, gdy w końcu wyruszą w drogę. - Wiesz, wiele od tego zależy, więc musisz się przyłożyć. Poradzisz sobie z taką odpowiedzialnością? - Jakby już tego nie robił próbując zapewnić jej komfort w tym wszystkim.

- Oke, sprawdźmy to. - Przez chwilę jeszcze stała w miejscu zastanawiając się nad tym, jak powinna to ugryźć. Słusznie zauważył, że motor był duży, ona była mała, więc pewnie chwilę zajmie jej się wspięcie na niego. Nie takie jednak rzeczy robiła w swoim życiu, to nie powinno być nic trudnego. Przynajmniej się nie ruszał, nie było to dosiadanie konia, czy hipogryfa.

Odstawiła butelkę, którą trzymała w dłoni na ziemie, nim to zrobiła jednak upiła spory haust alkoholu dla odwagi, bo chyba jej teraz potrzebowała. Ruszyła później powoli przez siebie, tak właściwie to zbliżyła się do tego motocykla, aby okiełznać bestię. Po raz kolejny zatrzymała się, tym razem przed pojazdem i wpatrywała się przez niego dłuższą chwilę. Zaczęła kalkulować, tak, jak wysoko powinna podnieść nogę, w sumie analiza chyba była teraz zupełnie niepotrzebna, po prostu spróbowała całkiem niezgrabnie się na niego wspiąć, nie ułatwiał tego fakt, że była już lekko wcięta, a więc jej koordynacja była dużo gorsza, niż normalnie, ale dzielnie walczyła!



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17498), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16677)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 02:43
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Pan Losu - 26.04.2025, 02:44
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 10:01
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 13:58
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 18:35
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 23:05
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 00:17
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 03:36
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 11:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 15:28
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 19:13
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 22:48
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 00:14
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2025, 15:55
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 21:18
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2025, 22:34
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 00:04
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 06:08
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 10:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 16:39
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 22:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa