27.04.2025, 14:32 ✶
Jonathan doskonale wiedział, że Longbottomowie byli wyłącznie ludźmi i to jeszcze takimi, którzy raczej nie uciekali na widok zagrożeń. Podziwiał ich za to. Nie potrafiłby jednak po prostu uznać, że coś się Morpheusowi stało, nieważne, że doskonale pamiętał wczorajszą kłótnię z Anthonym i to co powiedział mu o życzeniu śmierci ich wspólnego przyjaciela. Nie. Morpheus i każdy inny Longbottom byli żywi i co najwyżej nieco osmaleni i zdania w tej materii nie zamierzał zmienić. Morpheus mógł cofnąć czas. Było dobrze. Charlotte też na pewno zaraz wróci do Ministerstwa Magii o ile już w nim nie była. A Anthony... Może Charlotte wybije mu potencjalne opuszczenie bezpiecznego schronienia. Oby.
– Przynajmniej będziecie mieli powód, aby wymienić w nim wszystko, co wam się w nim wcześniej nie podobało – wysilił się na żart jednocześnie myśląc o tym, że nie ręczył za siebie jeśli Śmierciożercy zniszczyl jego kamienicę i wszystkie urządzone z gustem pokoje. Chociaż oczywiście wolałby aby coś się stało rzeczom materialnym, a nie jego bliskim. – Jeśli nie pojawię się w Ministerstwie, znajdę was w Brighton. O ile też nie ucierpiało oczywiście. W każdym razie na pewno wkrótce się zobaczymy.
Zerknął z pewnym niepokojem na bliźniaki. Trochę nie chciał puszczać ich samych. Trochę bardzo nie chciał puszczać ich samych i w przez krótką chwilę pomyślał nawet, że może powinien jednak ruszyć z nimi i zadbać o bezpieczeństwo swojej rodziny, ale...
Ktoś znowu zaczął krzyczeć. Coś huknęło, a Jonathan od razu powrócił do swojej poprzedniej decyzji. Rita i Jessie byli już tak naprawdę bezpieczni. Biblioteka była obok. Nie przyda im się w Ministerstwie Magii, a nie mógł. Po prostu nie mógł chociaż nie spróbować komuś pomóc. Już nie wspominając o tym, że był Zakonnikiem, a ochrona innych, jak i wsparcie pozostałych członków, były jego świętym obowiązkiem! Tak, zdecydowanie musiał tutaj zostać.
– Poczekajcie, Jessie weź to. To eliksir ognioodporny od twojej matki – powiedział wyciągając wcześniej wręczoną mu fiolkę z eliksirem i oferując, że na chwilę weźmie Benjiego na ramiona, tak aby chrześniak mógł schować otrzymany przedmiot. – Pamiętajcie jednak, że nie wiemy wiele o tym ogniu. Może być magiczny. Eliskir może na niego nie działać. Twoja zdolność Rito tak samo. Lepiej więc testować to w ostateczności, ale pewnie o tym już wiecie. No dobrze idzicie już.
Objął Ritę krótkim uściskiem, a Jessiemu poczochrał włosy, aby przypadkiem nie nacisnąć na trzymanego przez niego psa, a potem skinął głową na znak, że mogli już ruszać. Sam jednak jeszcze przez chwilę obserwować jak szli w stronę biblioteki, na wypadek gdyby ktoś próbował ich zaatakować i ruszył działać dalej.
Zawada: Kompleks Bohatera, Wierność Organizacji
Przekazuję Jessiemu jeden eliskir ognioodporny.
– Przynajmniej będziecie mieli powód, aby wymienić w nim wszystko, co wam się w nim wcześniej nie podobało – wysilił się na żart jednocześnie myśląc o tym, że nie ręczył za siebie jeśli Śmierciożercy zniszczyl jego kamienicę i wszystkie urządzone z gustem pokoje. Chociaż oczywiście wolałby aby coś się stało rzeczom materialnym, a nie jego bliskim. – Jeśli nie pojawię się w Ministerstwie, znajdę was w Brighton. O ile też nie ucierpiało oczywiście. W każdym razie na pewno wkrótce się zobaczymy.
Zerknął z pewnym niepokojem na bliźniaki. Trochę nie chciał puszczać ich samych. Trochę bardzo nie chciał puszczać ich samych i w przez krótką chwilę pomyślał nawet, że może powinien jednak ruszyć z nimi i zadbać o bezpieczeństwo swojej rodziny, ale...
Ktoś znowu zaczął krzyczeć. Coś huknęło, a Jonathan od razu powrócił do swojej poprzedniej decyzji. Rita i Jessie byli już tak naprawdę bezpieczni. Biblioteka była obok. Nie przyda im się w Ministerstwie Magii, a nie mógł. Po prostu nie mógł chociaż nie spróbować komuś pomóc. Już nie wspominając o tym, że był Zakonnikiem, a ochrona innych, jak i wsparcie pozostałych członków, były jego świętym obowiązkiem! Tak, zdecydowanie musiał tutaj zostać.
– Poczekajcie, Jessie weź to. To eliksir ognioodporny od twojej matki – powiedział wyciągając wcześniej wręczoną mu fiolkę z eliksirem i oferując, że na chwilę weźmie Benjiego na ramiona, tak aby chrześniak mógł schować otrzymany przedmiot. – Pamiętajcie jednak, że nie wiemy wiele o tym ogniu. Może być magiczny. Eliskir może na niego nie działać. Twoja zdolność Rito tak samo. Lepiej więc testować to w ostateczności, ale pewnie o tym już wiecie. No dobrze idzicie już.
Objął Ritę krótkim uściskiem, a Jessiemu poczochrał włosy, aby przypadkiem nie nacisnąć na trzymanego przez niego psa, a potem skinął głową na znak, że mogli już ruszać. Sam jednak jeszcze przez chwilę obserwować jak szli w stronę biblioteki, na wypadek gdyby ktoś próbował ich zaatakować i ruszył działać dalej.
Zawada: Kompleks Bohatera, Wierność Organizacji
Przekazuję Jessiemu jeden eliskir ognioodporny.