27.04.2025, 21:00 ✶
Charlie bardzo chciał się trzymać grupy. Był w tym nowy, nie wiedział, co ma robić, nie do końca w ogóle znał cel dzisiejszych rozbojów, poza tym najwyższym i oczywistym. W głębi serca wciąż żałował tych wszystkich sów, które poświęcały życia dla noszenia listów, ale szybko musiał zająć się sobą, gdy wyrwana przez Louvaina budka telefoniczna postanowiła ożyć. Dźwięk gwizdka wbił się w mózg jak kilof, wchodząc jednym uchem, wychodząc drugim, ale jednocześnie pozostając też w środku. Charles próbował zakryć uszy, lecz na próżno.
Dźwięk gwizdka ogłuszył go na chwilę i jeśli towarzysze coś krzyczeli, Mulciber nie był w stanie nic zrozumieć. Nie musiał jednak być przesadnie obeznany z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości, by wiedzieć, że to... konfetti, czy jak nazwać ostrzegawcze drobiny, sprowadzi na nich uwagę.
Nie zamierzał zostawać sam przy budce. Rzucił się za pozostałymi śmierciożercami, pieszo, domyślając się, że ci być może chcą się przegrupować w innym miejscu.
Dźwięk gwizdka ogłuszył go na chwilę i jeśli towarzysze coś krzyczeli, Mulciber nie był w stanie nic zrozumieć. Nie musiał jednak być przesadnie obeznany z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości, by wiedzieć, że to... konfetti, czy jak nazwać ostrzegawcze drobiny, sprowadzi na nich uwagę.
Nie zamierzał zostawać sam przy budce. Rzucił się za pozostałymi śmierciożercami, pieszo, domyślając się, że ci być może chcą się przegrupować w innym miejscu.
Rzut 1d100+5 - 31 +5 = 36