• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin

[09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#6
27.04.2025, 21:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2025, 01:49 przez Maddox Greyback.)  

Prędzej umarłby ze śmiechu na jego widok obok śmierciożercy, niż uwierzyłby w jego bajeczki o posłaniu kogokolwiek w diabły. Bo w spadku po ojcu mógłby dostać co najwyżej geny alkoholika i długi do spłaty w kasynach, niż jakikolwiek kapitał respektu wobec tkanki społecznej Nokturnu. Trzymać za pysk całą dzielnicę? Litości. Może ten teatrzyk dla otępiałych działał na głodnych pierwotnych żądzy maluczkich rabusiów. Na pewno nie na niego. Jedna maleńka grupa wciąż stawiała opór gładkim na twarzy najeźdźcom. I nie bardzo znał się na polityce, ale mógłby obstawić swoje obydwa dziurawe swetry, że pizdeczkom od Malfoyów było bliżej właśnie do Czarnego Pana, niż do jakiś mitycznego, złodziejskiego honoru. Gdyby tylko bogate dupki sypnęły galeonami pod stopy Orfeusza, sprzedałby wszystkich. Nawet własne bękarty miały w jego oczach metkę przywieszoną do dupy. Bo takie właśnie tak wyglądał kręgosłup moralny wszystkich tych którzy wyłącznie wegetowali dla przyziemnych przyjemności. Gdyby spaczenie nie maskowało odoru gnijących trzewi Malfoyów, wszyscy w Podziemiu śmierdzieliby dokładnie tak jak oni. Bo bogate dupki zawsze były dupkami, nawet jeśli byli spłukani.

Z drugiej strony Maddox mógłby się zdecydowanie podpisać pod wszystkim tym co tam myślał sobie w głowie Baldwin. Gdyby tylko to, że brzmiał okropnie nie autentycznie. W każdym jego geście, w każdej minie którą tutaj przed nim stroił widział ten bluźnierczy ton wyższości. Wyżej dupę miał niż srał. Tak to się obrazowo nazywało na Ścieżkach. Więc niech sobie te gówniane statementy z powrotem do dupska wciśnie, a potem zatka dziurę korkiem. Takie brednie nie przechodziły bracie, oj nie.

- Że jesteś kurwiskiem to wie każdy, ale że ktoś Ci jeszcze za to płaci? Prychnął w odpowiedzi na jego durnowate przechwałki. Dzieciak naprawdę się starał wyjść na zajebistego, przez co wyglądał na jeszcze większego idiotę niż zakładał. Sam starał się nie szufladkować ludzi, nie przypisywać im stereotypowych łatek ątek i cech. To nie przystoi dla anarchisty. Jednak każde wymienione zdanie z tym niewychowanym smarkiem utwierdzało go w jednym matematycznym aksjomacie. Nie każda ściera to Malfoy, ale każdy Malfoy to ściera.

Skrzyżował ręce na piersi i w milczeniu obserwował co ten gówniany bobek wyprawia. Chciał go w to zamieszać, bo w razie, gdyby coś miało się rozkraczyć prawnie, to razem “odjebią pajdę”, jak to mówiło się na celach. Jeśli oboje będą zamieszani w morderstwo brygadzisty, żaden nie będzie mógł się wysypać przed sędziną bez umaczania w tym siebie. A kiedy tak patrzył na tego platynowego chłopca, odradzał mu odsiadkę wśród innych morderców, bardziej niż niejednemu bandycie. To miała być tylko taka krótka gierka i próba charakteru. Bardziej poznasz się na czarodzieju patrząc przez minutę jak odbiera życie niż po roku rozmowy. Ale ten nielot zaczął odstawiać jakąś szopkę.

Jedyne zwierzę w tym miejscu to Greybeck. Bo to co odstawiał Baldwin nawet nie było już zezwierzęceniem. Z paroma wyjątkami, ale zwierzę nie zabijało dla zabawy tak jak on teraz. Zwierzęta potrafiły się najeść do syta, a zwłaszcza ugasić pragnienie, a temu warchlakowi wiecznie było mało wódy. Romantyzowanie śmierci to zwyczajne wynaturzenie. Każde morderstwo to regres człowieka. Tam gdzie zawodził dialog między dwójką rozumnych ludzi, tam umierała nadzieja. Dox przyglądał się i przez chwilę nawet nie wtrącał. Obserwował, jak próbuje umęczyć już i tak bezbronnego Bonesa. Dał mu może z minutę na swoje sztuczki. Mundurowemu przewróciły się oczy, ukazując zakrwawione białka w oczodołach. Delikatne drgania na jego ciele, ale najwidoczniej nie stało się to co czego życzyłby sobie Baldwin.

- Wystarczy. Wyrzucił nagle, bo zrozumiał już wystarczająco. Ruszył zdecydowanym krokiem w ich kierunku i zrzucił Malfoya z Bonesa, odpychając małolato na bok. Nie tak powinno się zabijać. Nawet na wrogu powinno się dotrzymać chociaż kawałek własnej godności powstrzymując się od zbędnej przemocy. Fakt, sam go wcześniej zadręczył, upuścił krwi i zainscenizował jeszcze inną scenkę. Jednak to było elementem większej układanki. Błąd na człowieku, ku zbudowaniu czegoś lepszego, większego. I nie chodziło o zbawianie świata, chodziło tylko o swoich bliskich. O Sforę. Bo na tym polegała anarchia. Na poszanowaniu wspólnoty. Usiadł na ziemi tuż nad głową Bonesa, układając go sobie między nogami. Przekładając uda przez jego barki, owijając jednym barkiem wokół jego szyi oraz karku, założył prostą i nieskomplikowaną dźwignię na jego kręgu szyjnym. Wystarczyło tylko, że spiął mięśnie i wyprostował w tej pozycji, by głowa zawleczonego tu detektywa wygięła się w nienaturalnej pozycji. Bez wrzasku, bez jęku, bez dodatkowej krwi. Już bez zbędnego cierpienia. Potem puścił go i opadł rozczarowany na ziemię, kładąc się płasko na osmolonej posadzce tej rudery w której się znalazł. Westchnął ciężko. - Jesteś jeszcze gorszy, niż zakładałem... jak Ci tam w ogóle? Zainteresował się w końcu tym swoim irytującym towarzyszem zbrodni. Pozbierał się z ziemi, oklepując swoje ubranie z kurzu i pyłu, które niespecjalnie stało się brzydsze od samych zabrudzeń. Już wcześniej wyglądało tragicznie, ale jego to akurat mało interesowało. Podniósł butelczynę, która zawędrowała tutaj razem z Malfoyem. Przechylił ją do gardła zachłannym gestem. Potem podszedł bliżej chłopaczka. Wymienił jego butelkę, na swój brzeszczot, który przy okazji wytarł na ubrania tego zwyrolca od Orfeusza. - Skoro swój pierwszy paragram mamy za sobą... Poznajmy się bliżej. Zasugerował mu, unosząc jedną brew ku górze. Nie czekał zbyt długo na odpowiedź. Uderzył go z główki. Celując na nos, by rozbić mu go jak najlepiej się dało. Chciał upuścić mu trochę krwi, bo bez posmakowania jego nie dowie się o nim tyle ile by chciał. Zabijał jak frajer, ciekawe czy smakował tak samo. Dlatego jeśli tylko mu się to udało, od razu pogładził się po kości czołowej, by z palcy móc oblizać kilka kropel treści Malfoya.


af, cios z dyńki na nos Baldwinka
Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (4621), Maddox Greyback (3197)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 25.03.2025, 09:49
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 30.03.2025, 04:18
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 04.04.2025, 14:31
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 15.04.2025, 12:24
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 15.04.2025, 16:44
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 27.04.2025, 21:47
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 28.04.2025, 12:28
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 22.05.2025, 16:05
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 02.06.2025, 09:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa