• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue

[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#13
28.04.2025, 00:14  ✶  

Nie mogła przejść obojętnie obok tego niedopatrzenia, mieli w zwyczaju łapać się za słówka i udowadniać swoje racje. Niektórych argumentów nie dało się pominąć, to był jeden z nich. - Nie możesz być taki zero-jedynkowy, ja nie jestem, już widzę, że to nigdy nie było czarno-białe. Nie da się jednak ukryć, że niektórych cech charakteru nie da się tak łatwo pozbyć, wiesz, jestem całkiem bystra, a to widać, na pierwszy rzut oka, nic się przede mną nie ukryje. - Dwa razy znaleźli się w sytuacjach, w których całkiem spontanicznie, bez zastanowienia jej pomógł, nie stał obojętnie, nie udawał, że tego nie widzi, zamiast tego po prostu wlazł w jej bagienko, jakby to było nic takiego. Nie mogła uznawać tego za odpowiedzialne zachowanie. - Nigdy nie interesował mnie Twój majątek, czy jego brak. - Dodała jeszcze uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Cała reszta się zgadzała, chociaż mogła jeszcze polemizować z tym dupkiem, ale chyba wystarczyło już to, co powiedziała do tej pory.

Całkiem zgrabnie odbijali piłeczkę, i chyba każde z nich tym razem się przy tym dobrze bawiło, to było inne od tych ich zwyczajowych kłótni, które miały miejsce w przeszłości, zdecydowanie sporo się między nimi zmieniło. W zasadzie teraz zupełnie nie stresowała jej ta interakcja, wręcz przeciwnie, czerpała z niej dosyć sporą przyjemność. Musiała za nim nadążać w tych słownych utarczkach, a rzadko kiedy znajdowała godnego sobie przeciwnika, co było całkiem miłą odmianą. Dobrze było wiedzieć, że jest ktoś z kim może jej nie pójść zbyt łatwo.

Otworzyła szeroko oczy, kiedy usłyszała co do niej mówi. Niemożliwe, przecież to wyglądało jak grota, przez którą przewijały się tabuny dziewcząt. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi, znowu ją zaskoczył. Nawet na chwilę się przez to zamknęła, bo po raz kolejny ją zaskoczył. - Myślałam, że jesteś gotowy na wszystko. - Jak widać, nawet on nie mógł się spodziewać niespodziewanego. Musiała mu to wybaczyć, bo faktycznie ta sytuacja była dość nietypowa.

- Ale dobrze wiedzieć, że udało mi się być w czymś pierwszą. - Szczególnie dla niego. Właściwie to wiedziała, że może trochę naginać rzeczywistość, z drugiej jednak strony nigdy jakoś szczególnie nie interesowała się jego podbojami, nie miała pojęcia, jak wyglądała jego młodość, wolała za bardzo się nie wtrącać w nieswoje sprawy.

- Wysoko stawiasz sobie poprzeczkę, ale zdecydowanie wiesz, co mogłoby mi się spodobać, jestem chyba strasznie przewidywalna. - Najwyraźniej nie tak trudno było się domyśli, co naprawdę mogłoby zwrócić jej uwagę, a może to on po prostu potrafił łączyć szczegóły, w sumie nie opowiadała na prawo i lewo, czym się interesuje, a mu dosyć szybko o tym powiedziała. Jako, że jej słuchał dość uważnie, to skorzystał z wiedzy, którą sama podała mu na tacy. Ułatwiła mu to planowanie ich kolejnego spotkania. - Droga wolna, chociaż lepiej, abyś nie zaczynał z takiego wysokiego poziomu, przy kolejnych razach będzie Ci coraz trudniej mnie zaskakiwać. - Postanowiła mu dać tę drobną radę, chociaż na pewno jej nie potrzebował. Zresztą nie było przed nimi zbyt wielu kolejnych razów, bo przecież już niedługo miał stąd wyjechać, więc tak właściwie może to była zupełnie niepotrzebna porada. No, ale przynajmniej go uprzedziła, żeby wiedział, czego się spodziewać.

Zauważyła tę nagłą zmianę jego nastroju, którą spowodowały kolejne słowa padające z jej ust. Nie spodziewała się takiej reakcji, ale dość szybko dotarło do niej jakie faux pas popełniła. Tamta kobieta musiała należeć do tego gatunku ludzi, o którym jej wspominał, tego przez który nie mógł zajmować się tym, co lubił przez to, że te interesujące zlecenia dostawali członkowie rodzin, które siedziały w biznesie od dawna. Teraz zaczęła to rozumieć, rychło w czas, cóż, jej umysł dzisiaj nie łapał najprostszych sugestii, nie znała jednak tamtej zbyt dobrze, nie miała pojęcia tak do końca kim była.

- Sorka, nie wiedziałam. Naprawdę świeci w nocy? Będzie można to zobaczyć? - Powiedziała lekko, chcąc nieco rozluźnić atmosferę, która wyraźnie zgęstniała. Popełniła błąd, ale to nie było środowisko, w którym się obracała. Niezbyt wiele wiedziała o świecie łowców, jakoś tak śmiało założyła, że skoro tamta buja się z Ambroisem, to raczej Benjy nie jest do niej jakoś negatywnie nastawiony, najwyraźniej jej myślenie było błędne. Musiał jej to wybaczyć, nie wynikało ono z tego, że chciała w jakikolwiek sposób go urazić, tylko z jej niewiedzy, tak po prostu. Prue nie była, aż taka wszechwiedząca, jakby chciała. Powinna nieco uzupełnić braki w wiedzy w najbliższym czasie.

- Jest jakiś zakaz na opuszczanie tego miejsca? - Może ktoś jej o czymś nie poinformował. Nie sądziła, że nie mogą sobie stąd wyjść, czy wybrać się na przejażdżkę, z drugiej strony, jakby ktoś ich przyłapał... Tak, to mogłoby spowodować pytania, bo raczej nie robili podobnych rzeczy razem. Wolałaby ich póki co uniknąć, więc może faktycznie miał rację. Najlepiej byłoby się stąd zmyć niezauważalnie, to była bezpieczniejsza opcja, która mogłaby im pozwolić uniknąć tłumaczenia się z tego, co tutaj robili.

Tym bardziej, że póki co ona sama nie do końca wiedziała, co to było. Spędzali razem czas, pili, bawili się przy tym całkiem nieźle, przybrali sobie tę narrację przyjaciół, która nie była taka najgorsza po tym, co ich kiedyś łączyło. Tyle, że z każdą mijającą minutą czuła, że to nie było takie proste, jak mogło im się wydawać.

- Całkiem śmiałe założenie, naprawdę myślisz, że Cię poproszę o to, żebyś mnie uciszył? - Zmrużyła nieco oczy i wpatrywała się w mężczyznę dłuższą chwilę. Brał ją pod włos, zdawała sobie z tego sprawę, korzystał z podobnych metod do niej. Wiedziała co ma na myśli, bardzo dobrze zdawała sobie sprawę ku czemu zmierzał, w tej chwili obiecała sobie, że na pewno to się nie wydarzy, nie da mu tej satysfakcji, chociaż nie miałaby nic przeciwko temu, aby uciszył ją w ten jeden, jedyny właściwy sposób.

Dość szybko do niej dotarło to, że jej postanowienie może pójść w piach szybciej niż się pojawiło. Znaleźli się zdecydowanie zbyt blisko siebie, miała wrażenie, że powietrze zaczynało się robić coraz bardziej duszne, i jeszcze chwila, a może jej zabraknąć powietrza. Nie powinni przekraczać tej niewidzialnej granicy, którą sobie wyznaczyli, ale było to nieco utrudnione, bo już raz to zrobili, zresztą nie mogła zapomnieć o tym razie, nie była w stanie wyrzucić tego z pamięci, nie chciała tego zrobić, bo to było naprawdę idealnym zakończeniem tamtej przeprawy. Nie mogła ot tak o tym zapomnieć. Kiedy znajdował się tuż obok niej wiedziała, że pewnie nigdy tego nie zrobi.

Górował nad nią, wpatrywał się w Bletchley tymi swoimi przymrużonymi oczami i nie odzywał się ani słowem, a zazwyczaj miał wiele do powiedzenia, zresztą jej również zaczęło brakować słów. Nie była w stanie nic z siebie wydukać, nie kiedy wpatrywała się w niego. Nie liczyło się nic inne, jak tak bliskość, do której doprowadzili.

Nie powinna się na tym skupiać, lepiej by było, aby zajęła swoje myśli czymś innym, zadała jakieś głupie pytanie, które spowodowałoby, że odwróci od niej swoją uwagę, tyle, że nie była w stanie aktualnie wydusić z siebie żadnego słowa, miała pustkę w głowie, po prostu się w niego wpatrywała, nie uciekała spojrzeniem, nie chciała tego robić. Po tej ilości alkoholu, którą wypiła nie wydawało jej się to być wcale takim złym pomysłem, co mogło pójść nie tak? Już raz to zrobili, nawet sobie o tym porozmawiali, określili swoje oczekiwania względem siebie, mieli je chyba takie same, bo uznali tę przyjaźń, o której rozmawiali, tyle, że teraz nie do końca jej to na to wyglądało. Mogła to uznać za objaw upojenia alkoholowego, tyle, że w głębi duszy wiedziała, że to nie jest tylko to. Wtedy nie była pijana, a i tak postanowiła go pocałować, teraz bardzo chciałaby to powtórzyć. Przeniosła wzrok na jego usta, które prosiły się o to, aby przypomniała sobie ich smak, tym razem na pewno nie byłoby w nim dymu, który wtedy bardzo intensywnie się wyróżniał na tle tych innych nut.

Zbliżył się do niej jeszcze bardziej, co spowodowało, że dreszcz przeszedł jej po plecach, przyniosło to również napięcie, które nie mijało, czuła, że nie minie tak szybko, zapewne będzie w niej trwało dopóki nie sięgnie po jedyny sposób, który mógłby je w tej chwili rozładować. Tyle, że to nie było w jej stylu, nie zachowywała się w ten sposób - zazwyczaj. Przy nim coś się zmieniło, czuła to w całej sobie, inaczej by tak na niego reagowała. Rzeczywiście był bardzo wyjątkowym przyjacielem.

Kiedy się odezwał nerwowo mrugnęła, nie spodziewała się zupełnie, że przerwie tę ciszę, która się między nimi pojawiła. Wypuściła gwałtownie powietrze z płuc. Nie odsuwała się jednak, właściwie to nie miała nawet za bardzo takiej możliwości. Nie miała pojęcia jednak, co niby miała mu odpowiedzieć na to pytanie. I jak? No ciężko, bo nie mogę przestać myśleć o ewentualności zbliżenia swoich ust do twoich i zatopieniu się w ich smaku. No nie, nie powinna tego mówić. Przez dłuższą chwilę więc próbowała spowodować, że jej mózg znowu zacznie pracować, ale nie przychodziło jej to wcale łatwo. Zrobiło się zbyt duszno, zbyt ciepło, zbyt intensywnie, chociaż póki co niczego nie zrobili. Wiedziała, że dzieli ich od tego tylko chwila. Czy powinna psuć ten ich chwilowy sojusz, który osiągnęli? Nie miała pojęcia, ale wolała się nad tym teraz nie zastanawiać. To była przecież tylko chwila, jednych z wielu, które mogły się im przytrafić podczas tych kilku dni.

- W porządku. - Bo przecież wszystko było w porządku, zachowywali się całkiem naturalnie, wcale nie znaleźli się w tej bardzo, ale bardzo bliskiej sytuacji, wcale nie mogła przestać się w niego wpatrywać i nie myśleć o tym, jak bardzo chciałaby, żeby w końcu spełnił swoją obietnicę i zamknął jej usta pocałunkiem.

Ostatnim razem to ona zaryzykowała, to ona zrobiła pierwszy krok, czy nie wyjdzie na desperatkę, jeśli po raz kolejny przekroczy granicę, czy w ogóle powinna tak to przeżywać, skoro pewnie dla niego to była codzienność, mogłaby być jedną z wielu, które nie mogły mu się oprzeć, nie było w tym przecież nic złego.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17498), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16677)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 02:43
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Pan Losu - 26.04.2025, 02:44
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 10:01
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 13:58
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 18:35
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 23:05
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 00:17
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 03:36
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 11:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 15:28
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 19:13
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 22:48
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 00:14
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2025, 15:55
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 21:18
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2025, 22:34
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 00:04
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 06:08
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 10:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 16:39
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 22:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa