28.04.2025, 10:06 ✶
Olivia pokiwała głową, a oczy jej się zaświeciły, gdy Nora wspomniała o łączeniu gotowania z eliksirami. Kto by pomyślał, że miały ze sobą tyle wspólnego?
- Też próbuję, wiesz? Ale nie idzie mi jakoś... Wiesz, super - uśmiechnęła się nieco z zakłopotaniem, wzruszając ramionami. - Ot, takie głupie pierdółki mi wychodzą, jak na przykład uczucie lekkości, zakręcone włosy czy inne fajne efekty, które trwają chwilkę, ale robią miło osobie, która je je. Ale nie jest to moim priorytetem, bo to w zasadzie tylko zabawa dla mnie. Najmocniej chcę się skupić na eliksirach i otwarciu czegoś swojego. Bo tak... Praca z mamą niby nas zbliża, ale czasem powoduje pełno napięć.
Olivia spojrzała w bok i westchnęła. Czasem się o to kłóciły, bo jej matka - tak jak i ona sama - miała wybuchowy charakter, ale generalnie dobrze im się pracowało. Ale po prostu Olivia chciała mieć już coś swojego, coś w czym będzie niezależna i samodzielna.
- Chcę otworzyć coś swojego nie dlatego, że z mamą mi się źle pracuje, ale czasem... Wiesz, trudno jest mi postawić na swoim, gdy ona ma inne zdanie - powiedziała, drapiąc się po głowie z nieco zakłopotanym uśmiechem. Zupełnie tak, jakby się tłumaczyła ze swoich decyzji, żeby tylko Nora o niej źle nie pomyślała.
Gdy powiedziała, że napisze do Dory, Olivia pokiwała głową. Sięgnęła po ciasteczko jakby z zamyśloną miną. Przez chwilę milczała, jakby nie do końca wiedziała, co powiedzieć.
- Jak myślisz... - zaczęła w końcu cicho. - Czy to, że teraz mamy spokój, to cisza przed burzą?
Zapytała, unosząc wzrok na Figgównę.
- Kilka dni temu w nocy mnie zaatakowało dwóch łebków, Brenna mnie uratowała. Mówili obrzydliwe rzeczy o moim chłopaku, nie powtórzę tych obelg, bo musiałabym sobie uciąć język. Ale sam fakt, że mnie skojarzyli z nim, i chcieli zrobić mi krzywdę... Myślisz że powinnyśmy opracować coś nowego, co pomoże ludziom się bronić?
- Też próbuję, wiesz? Ale nie idzie mi jakoś... Wiesz, super - uśmiechnęła się nieco z zakłopotaniem, wzruszając ramionami. - Ot, takie głupie pierdółki mi wychodzą, jak na przykład uczucie lekkości, zakręcone włosy czy inne fajne efekty, które trwają chwilkę, ale robią miło osobie, która je je. Ale nie jest to moim priorytetem, bo to w zasadzie tylko zabawa dla mnie. Najmocniej chcę się skupić na eliksirach i otwarciu czegoś swojego. Bo tak... Praca z mamą niby nas zbliża, ale czasem powoduje pełno napięć.
Olivia spojrzała w bok i westchnęła. Czasem się o to kłóciły, bo jej matka - tak jak i ona sama - miała wybuchowy charakter, ale generalnie dobrze im się pracowało. Ale po prostu Olivia chciała mieć już coś swojego, coś w czym będzie niezależna i samodzielna.
- Chcę otworzyć coś swojego nie dlatego, że z mamą mi się źle pracuje, ale czasem... Wiesz, trudno jest mi postawić na swoim, gdy ona ma inne zdanie - powiedziała, drapiąc się po głowie z nieco zakłopotanym uśmiechem. Zupełnie tak, jakby się tłumaczyła ze swoich decyzji, żeby tylko Nora o niej źle nie pomyślała.
Gdy powiedziała, że napisze do Dory, Olivia pokiwała głową. Sięgnęła po ciasteczko jakby z zamyśloną miną. Przez chwilę milczała, jakby nie do końca wiedziała, co powiedzieć.
- Jak myślisz... - zaczęła w końcu cicho. - Czy to, że teraz mamy spokój, to cisza przed burzą?
Zapytała, unosząc wzrok na Figgównę.
- Kilka dni temu w nocy mnie zaatakowało dwóch łebków, Brenna mnie uratowała. Mówili obrzydliwe rzeczy o moim chłopaku, nie powtórzę tych obelg, bo musiałabym sobie uciąć język. Ale sam fakt, że mnie skojarzyli z nim, i chcieli zrobić mi krzywdę... Myślisz że powinnyśmy opracować coś nowego, co pomoże ludziom się bronić?