Nora aktualnie nie zamierzała się skupiać na tym, co stało się z wnętrzem cukierni, jakby nie patrzeć, to było tylko dobro nabyte. Najważniejsze, że póki co nikomu z jej bliskich nie przytrafiło się nic złego. Noc jeszcze nie dobiegła końca, nie mogła więc zakładać, że nic się nie zmieni, jednak wolała być dobrej myśli. Trudno byłoby się jej pogodzić z kolejną stratą. Zbyt wiel zła się ostatnio wokół nich działo.
Brenna nie wyglądała najlepiej, Figgówna zauważyła, że przyjaciółka była nieco poobijana, ale liczyło się tylko to, że stała przed nią w jednym kawałku, podczas tego wieczora, to wcale nie było takie oczywiste jak się mogło wydawać.
- Nie mam pojęcia, czy cały Londyn nie jest dzisiaj celem? - Dochodziły ją słuchy, że płonęło całe miasto, nie wydawała się, aby ktoś chciał się skupiać konkretnie na tym miejscu. Raczej nie chwaliła się nikomu, że pomaga Zakonowi, oficjalnie pozostawała neutralna. Nie mogła zakładać, że ktoś czegoś nie wywęszył, z drugiej jednak strony na pewno znalazłyby się osoby, które dużo bardziej wzbudziłyby zainteresowanie śmierciożerców, ona była przecież tylko cukierniczką. Tak, jasne.
Przeniosła jeszcze spojrzenie na kobietę, była zmęczona. Tak, powinna coś na to również zaradzić. Musiała przygotować jej napar z ziół, które miała na zapleczu, tak właściwie to powinna zrobić kolejną wielką porcję, którą będzie mogła uraczyć większą ilość osób. Na pewno się to przyda.
Znalazły się na zapleczu. Nora zauważyła, że tutaj również meble okrywała sadza. Nie miała pojęcia skąd się wzięła, to było dziwne, tylko czy faktycznie tak dziwne? Miasto płonęło, dym i sadza się nad nim unosiły, powinna się tego spodziewać prawda, szkody musiały się pojawić.
Chciała umyć ręce, jednak nie mogła z nich zmyć śladów sadzy, jej palce nadal były czarne, trochę ją to zaskoczyło. - Wiem, że to są Twoje ulubione, ale faktycznie możesz mieć rację, nie wiadomo, co mogą wymyślić, aby namieszać. - Powinni uskutecznić jakieś nowe metody, stać się jeszcze bardziej ostrożni, bo nie wiadomo, czego można się spodziewać po oprawcach.
- Erik tu był, ale już poszedł, Mabel i Sam są bezpieczni, poza tym kilka osób pojawiało się i znikało. - Okazało się, że cukiernia jest całkiem przydatną lokacją dla członków Zakonu Feniksa. Mogli przychodzić tutaj, aby dzielić się najważniejszymi informacjami, a później iść dalej.
Figgówna zaczęła tłuc zioła w moździerzu, aby przygotować mieszankę, dzięki której będzie mogła wprowadzić nieco spokoju. Wiedziała, że ludzie mogą jej potrzebować, w między czasie postawiła wodę na ogniu, aby się zagotowała. - Potrzebujesz jakichś eliksirów? Coś może Ci się przydać? - Wolała się upewnić, że Brenna ma wszystko, czego potrzebuje, bo nie wątpiła w to, że wpadła tutaj tylko na chwilę.
//
◉◉◉◉○ rzemiosło, na przygotowanie naparu uspokajającego
Slaby sukces...