28.04.2025, 17:14 ✶
Jeszcze do niedawna Brenna sądziła, że może sytuacja zaczyna się uspokajać - ale popiół jakoś nie chciał przestać się sypać z nieba, a chociaż wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi Ministerstwo powinno już zacząć się organizować, niewiele z tego wychodziło. I nic dziwnego, bo Londyn ogarnęło jakieś szaleństwo, którego Brenna nie spodziewałaby się w najśmielszych snach: śmierciożercy polowali na mugolaki, mugolaki ogarnięte masowym obłędem polowały na czystokrwistych, a niektórzy ludzie podpalali domy chyba tylko dla zabawy.
Tego ostatniego chyba powinna jednak oczekiwać. Nie trzeba było żadnego znaku, aby kogoś skrzywdzić, gdy wydawało się, że żadna kara nie nadejdzie.
Nie miała więc pojęcia, kto podpalił budynek w pobliżu lodziarni, ale gdy kaszląc wypadła z chmury dymu, ogień właśnie strzelił z okien na parterze - najwyraźniej płomienie podłożono w jednym, konkretnym mieszkaniu, być może rzucając jakiś czar z zewnątrz. Ktoś – może właściciel – stał na ulicy i machał różdżką, próbując pewnie wyczarować wodę, ale czy to z nerwów, czy z innego powodu, zdołał przywołać tylko mały strumyczek wody. Brenna wrzuciła więc lusterko po prostu do kieszeni, i nie usłyszała przez nie ostatnich słów Dory… ale były już na tyle blisko, że wyłapała własne imię po prostu przebiegając w pobliżu.
– Dora! Tutaj jestem! – zawołała głośno, ale nie oglądała się w tej chwili za Crawleyówną, od razu kierując się w stronę źródła ognia.
Ledwo się zbliżyła, dym z płomieni skręcił ku niej, jakby wiedziony niewidzialną ręką. Może nagle zawiał wiatr. Może nie.
Zdrajca, rozbrzmiało w jej uszach, ale gdy się rozejrzała, widziała tylko szare opary, zarys budynków, sylwetkę mężczyzny, usiłującego ugasić ogień. Sama też uniosła różdżkę, myśląc, że oddałaby rok z życia, do diabła, oddałaby pięć lat życia, żeby teraz zaczęło padać.
Ale się na to nie zanosiło, pozostawało więc jej próbować wyczarować wodę, która ugasi płomienie.
kształtowanie, próbuję gasić ogień wodą
Rzut W 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.