• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue

[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#15
28.04.2025, 21:18  ✶  

Ten dzień był okropnie zaskakujący. Nie spodziewała się tego, że spotka w tym miejscu mężczyznę, którego miała nie widzieć nigdy więcej, który przepadł w tłumie, po tym jak odprowadził ją bezpiecznie do Ministerstwa Magii, chociaż nie musiał tego robić, mógł zostawić ją wtedy na tej ulicy, przejść obok i udawać, że nie istnieje. Coś skłoniło go jednak do tego, żeby zachować się w ten, a nie w inny sposób. Później wszystko działo się szybko, zareagowała instynktownie, nie zastanawiając się nad tym jakiś szczególnie, bo nie mieli się już nigdy więcej spotkać, to byłoby nieprawdopodobne. Tyle, że później wyłonił się z ciemności, w piwnicy Lestrange'a, co zupełnie wybiło ją z rytmu, bo nie miała go nigdy zobaczyć, a znalazł się w tym miejscu do którego ją ściągnęli i wiedziała, że nie był to przypadek. Tym razem to nie mógł być przypadek, nie tutaj. Wreszcie dowiedziała się kim jest i może z początku wzbudziło to w niej mieszane uczucia, tak bardzo szybko po prostu go zaakceptowała. Przestała oceniać go przez pryzmat przeszłości, która w ich przypadku nie była najlepsza. Szczególnie, że wyjaśnili sobie z czego wynikały takie, a nie inne zachowania. Zabawne, bo kiedyś nie umieli tego zrobić, zaciekle przyjmowali swoje narracje i nie dopuszczali do pokojowych rozmów. Miniony czas im służył, konflikt też nie był szczególnie świeży, a ostatnie doświadczenia pozwoliły pozbyć się im tych uprzedzeń które do siebie żywili.

To było zupełnie świeże, nowe, nieco dziwne, ale nie zamierzała negować tego, że coś się między nimi zmieniło. Nadal byli w stosunku do siebie zaczepni, nadal się prowokowali, tyle, że w zupełnie inny sposób niż kiedyś. Ich rozmowa była pozbawiona tego nieprzyjemnego kontekstu, który w przeszłości był dla nich normalnością. Teraz było to podszyte zupełnie czymś innym, i chyba i on i ona dobrze się bawili prowadząc tę konwersację właśnie w taki sposób.

Była pyskata, może nie zawsze, ale kiedy czuła się dość pewnie w czyimś towarzystwie to nie miała problemu z tym, aby rzucać mu słowne wyzwania, a, że oni znali się wyjątkowo długo (no, może z przerwą), to nie było w niej chwili zawahania, aby dołączyć do tej gry.

- Jesteś niereformowalny. - Właśnie próbowała mu wytłumaczyć, że widzi coś więcej niż to, co można zauważyć na pierwszy rzut oka, a on odwrócił kota ogonem, brakowało jej już kolejnych argumentów, a nie zamierzała się niepotrzebnie z nim kłócić, to też była nowość, bo kiedyś pewnie specjalnie szukałaby kolejnych.

- Może się zdecyduj czy patrzę przez pryzmat tego, co było, czy co jest, skoro taki jesteś o tym przekonany, bo mogę Cię zapewnić, że sporo od tego zależy i wersje bardzo się od siebie różnią. - I nie, nie chodziło wcale o jego status społeczny, a raczej o coś zupełnie innego. Najwyraźniej jednak ta łatka odwróconej klasistki miała jej być już przypięta na zawsze. Jakoś sobie z tym poradzi.

- Czy ja wiem? To nie jest żadne usprawiedliwienie, tak samo jak to, że na pewno nie spodziewałeś się tego, że mnie tutaj przyprowadzisz, wiesz Benjy, powinieneś być gotowy na wszystko, zawsze. - Pokręciła jeszcze głową z udawanym rozczarowaniem, no nie wiedziała, czy powinna mu to wybaczyć. - Mam dobry dzień, więc niech Ci będzie, doceniam chęć poprawy, na pewno to sprawdzę. - Już teraz nie miał odwrotu, te słowa padły, więc oczywiście miała zamiar zweryfikować to, czy na pewno dotrzyma słowa. Nie mogło być inaczej, szczególnie, że całkiem miło jej się spędzało czas w jego towarzystwie, a to był kolejny powód, aby mogli znowu się spotkać z dala od innych ludzi, którzy znajdowali się w domu.

- Nie mów, że chcesz się teraz wycofywać, po tych wszystkich obietnicach? - W tonie jej głosu mógł usłyszeć rozczarowanie, było ono udawane, chociaż, czy tak do końca. Już nastawiła się dość mocno na to, że będą realizować te jego pomysły. Właściwie to nawet nie spodziewała się, że może uznać, że może przed nią z siebie zrobić głupka, nie wyglądał jakby się czymś takim przejmował. Nie skomentowała tego jednak, zamiast tego wpatrywała się w niego po prostu dłuższą chwilę. Coraz mniej rozumiała z tego, co działo się między nimi, bo ich przepychankom słownym towarzyszyła bardzo dziwna aura, i nie znikała wraz z mijającym czasem, miała wrażenie, że była coraz bardziej wyczuwalna.

- Chyba nie powinnam się wtrącać w to, czym świeci mu przed nosem jego kobieta, nie jesteśmy z Ambroisem, aż tak blisko. - I zdecydowanie wolałaby, aby tak pozostało. Nie do końca chciała wiedzieć, czym zajmuje się w wolnym czasie, ze swoją dziewczyną. Fujka. Chcąc nie chcąc, zaczęła już to sobie wizualizować, zupełnie niepotrzebnie, jej mózg był czasem naprawdę dla niej okropny. - Myślę, że mogę Ci to obiecać. - No, na pewno mogła się postarać to zrobić, nie zamierzała po raz kolejny, zupełnie bezpodstawnie porównywać go do kogoś innego, bo to zdecydowanie nie przynosiło oczekiwanych efektów.

- Oczywiście, bo przecież jesteśmy dorośli. - Podkreśliła to ostatnie słowo, gdyby przypadkiem o tym zapomnieli. Miała wrażenie, że zachowywali się jak para nastolatków, która robi coś, czego nie powinna robić i chce, aby nikt się o tym zupełnie przypadkiem nie dowiedział. Faktycznie to nawet nieco dodawało koloru tej całej sytuacji, bo raczej wszyscy wiedzieli, jakie mają do siebie podejście. Dziwnie byłoby nagle tłumaczyć się z tej zupełnie niespodziewanej zmiany.

- Tak, tak jest lepiej. Postarajmy się, aby nikt nas nie zauważył. - Dochodziło do tego to śmieszne ryzyko pozostania przyłapanym na gorącym uczynku, co również dodawało temu nieco emocji. Nie wiedziała, jakby zareagowali ich znajomi widząc ich razem, nieco nawalonych, wybierających się na wspólną wycieczkę. Na pewno nie byłby to widok, którego mogli się spodziewać, jak widać potrafili zaskakiwać. To chyba dobrze o nich świadczyło.

Nie zamierzała się jednak póki co przejmować ewentualnym tłumaczeniem ich zachowania, zakładała, że raczej uda im się wymknąć stąd po cichu, bez zwracania na siebie uwagi, bo Benjy na pewno miał w tym spore doświadczenie, wiedział jak to zrobić. Miała naprawdę dobrego przewodnika, nie mogła lepiej trafić.

Kiwnęła mu jedynie głową na te kolejne słowa. Było to bezgłośne zaproszenie do dalszej gry, chciała sprawdzić, czy faktycznie potrafi być taki zmotywowany, nie, żeby jakoś szczególnie w to wątpiła, ale i ona potrafiła kontrolować sytuację. Nie zamierzała dać mu łatwo wygrać tego starcia, chociaż wiedziała, że może ją to kosztować sporo cierpliwości, bo czuła, co się między nimi działo, nie dało się nie zauważyć tej napiętej atmosfery, która im towarzyszyła niemalże od samego początku. Docierało do niej, że prędzej, czy później będzie szukała sposoby na to, aby to wszystko z niej uszło, a kiedy on znajdował się obok widziała póki co tylko jeden sposób, w jaki mogłaby pozbyć się z siebie tych wypełniających ją emocji. Podejrzewała, że on doskonale zdawał sobie z tego sprawę, to było najgorsze. Na pewno wiedział, że ten cel wcale nie był nieosiągalny, wręcz przeciwnie, znajdował się na wyciągnięcie ręki.

To wszystko, co się między nimi działo było zupełnie niespodziewane. Nie zakładała, że kiedykolwiek w jego towarzystwie poczuje się w ten sposób. Nie dało się jednak nie zauważyć, że pojawiło się między nimi coś nowego, wisiało w powietrzu i nie chciało odejść. Od nienawiści do pożądania najwyraźniej była bardzo bliska droga, tylko oni jednak wspominali o przyjaźni, powtarzali sobie kilka razy, że to właśnie tę drogę wybrali, tylko, że to też nie do końca układało się po ich myśli.

Czuła, że granice zaczynają się zacierać, skoro już raz je przekroczyli, to nie będą mieli oporów z tym, aby zrobić to ponownie, to, że wiedziała kim jest niczego nie zmieniało, ich wspólna przeszłość nie była żadną przeszkodą ku temu, co mogłoby się między nimi wydarzyć teraz, zwłaszcza, że zdążyli ją już co nieco uporządkować. To w jaki sposób się do siebie aktualnie odnosili świadczyło o tym, że nie żywią do siebie urazy, wręcz przeciwnie.

Przyciąganie, które się między nimi pojawiło było zauważalne, rzucali sobie te z początku ukradkowe spojrzenia, zaczepki, by przejść do wgapiania się w swoje oczy bez chociażby cienia zawstydzenia. Przestali uciekać wzrokiem, zamiast tego w końcu zbliżyli się do siebie jeszcze bardziej. Sami to na siebie sprowadzali i żadne z nich nie zamierzało przed tym uciekać. Czuła, że powietrze gęstniało, jeszcze chwila, a zacznie brakować jej tlenu, jakby całe świeże powietrze zniknęło z tego pomieszczenia.

Nie chciała, żeby się od niej odsuwał. Miała nadzieję, że postanowi chociaż jeszcze przez chwilę tkwić tak blisko, bardzo chciała przekroczyć tę niewidzialną granicę, chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że to może przynieść im dodatkowe komplikacje. Mieli tu spędzić jakiś tydzień, a już pierwszego poranka znalazła się z nim sam na sam w tym miejscu i nie umiała się powstrzymać przed tym, aby pozwolić się sobie na coś więcej. Raczej nie miewała takich momentów, raczej potrafiła się kontrolować, przy nim jednak było inaczej. Chciała zatracić się w tym mężczyźnie, chciała zatopić swoje usta w jego i dać się ponieść tej chwili. Tak właściwie to nie czuła, aby był to tylko i wyłącznie jeden moment, już wcześniej zauważała pewne reakcje swojego ciała, chociaż próbowała je ignorować, trudno jednak było z tym walczyć, kiedy znajdował się tak blisko, gdy wystarczyło delikatne uniesienie głowy, aby mogła w końcu sięgnąć po to, co wydawało się być okropnie niepoprawne.

Alkohol całkiem skutecznie odsuwał od niej rozsądek, dodawał jej odwagi, powodował, że nie skupiała się, aż tak na konsekwencjach, jakie mogły się pojawić. Pomagał jej koncentrować się na tej chwilowej przyjemności, którą mogli sobie dać, co później? To nie było aktualnie najistotniejsze. Los dał im kolejną szansę, nie miała go więcej spotkać, wydarzyło się to, więc dlaczego miałaby ignorować tę szansę. Zdecydowanie wolała ją wykorzystać.

Czuła, że serce biło jej szybciej, kiedy zbliżał się do niej, przyspieszyło swój rytm i nie zamierzało się zatrzymywać. Sama jego obecność powodowała, że ciało paliło ją od środka, jeszcze chwila, a pewnie by się spaliła, musiała coś z tym zrobić, bo nie było szansy, aby zbyt długo mogła walczyć z tym uczuciem. Wiedziała, że działo się tak przez niego, to on wywoływał w niej te wszystkie uczucia, nie miała pojęcia, czy było to tylko pożądanie, czy coś więcej, nie mogła jednak udawać, że po raz pierwszy od bardzo dawna coś poczuła. Nie była już bierna, miała ochotę sięgnąć po to wszystko, co był jej w stanie w tej chwili zaoferować, bo liczyła się dla niej tylko i wyłącznie ta teraźniejszość, w której się znaleźli.

Spoglądała mu w oczy, wpatrywała się w nie dłuższą chwilę, a później przeniosła spojrzenie na wargi mężczyzny, które prosiły się o to, aby ich posmakowała, nie było sensu z tym walczyć, miała wrażenie, że utknęli w tej jednej chwili, jednym momencie, a świat wokół nich się zatrzymał. Wszystko działo się w zwolnionym tempie, jakby ta chwila należała tylko i wyłącznie do nich i nikt nie mógł im jej odebrać.

Nieodpowiedni ruch mógł skomplikować to, co udało im się osiągnąć, to zupełnie nowe porozumienie, ale czy na pewno. Byli dorośli, mogli pozwolić sobie na więcej, zwłaszcza, że nie dało się nie zauważyć, że każde z nich miało na to ochotę. Nic nie stało im na przeszkodzie, jasne moment może nie był najlepszy, ale czy mógłby trafić się lepszy? Czy powinni się tak nad tym rozwodzić? Nie miało to żadnego sensu, nie chciała z tym teraz walczyć, nie kiedy byli tak blisko przekroczenia granicy. Nie sądziła, że będzie tego żałować, nie żałowała ich poprzedniego pocałunku, a świadomość, że mogli to powtórzyć w tej chwili wydawała się być bardzo pozytywnym aspektem sytuacji, w której się znaleźli. Nie zakładała, że spotka go po raz kolejny, ale nawet gdyby o tym wiedziała, to i tak zrobiłaby to samo. Coś przyciągało ją do tego mężczyzny, jeszcze nie umiała tego nazwać, ale nie mogła udawać, że to uczucie nie istniało.

Spo­glą­da­li sobie w oczy i była pewna, że ogar­niały ich te same uczucia. Może nie umiała ich jeszcze nazwać, ale to nie było ważne. Oboje wiedzieli, że to jest właściwe. Byli w tym razem, może jeszcze nie wspomnieli o tym ani słowem, tylko gesty, spojrzenia mówiły same za siebie. Wydawało jej się to być słuszne, tak po prostu.

Dreszcze przeszły jej po plecach, gdy jego dłoń znalazła się na jej szyi, był to bardzo delikatny gest, niemalże niezauważalny, ale jej ciało na niego zareagowało. Przymknęła oczy na krótki moment, jakby chciała jeszcze chociaż odrobinę nad sobą zapanować. Nie było to takie proste, nie, gdy czuła, że pali ją skóra w miejscu w którym jej dotknął. Byli coraz bliżej przekroczenia tej niewidzialnej linii, którą się odgrodzili, ramy którą sami sobie narzucili. Nie mogli być tylko przyjaciółmi, to nie pasowało do tego, co zaczęło się między nimi dziać.

- Jak mogłabym o tym zapomnieć? - Powtarzali sobie to dzisiaj kilka razy, zdążyło jej się to już ułożyć w głowie. Z zaciekłych wrogów pod wpływem aktualnych wydarzeń stali się przyjaciółmi, zmienili do siebie podejście, mimo wszystko wydawało jej się, że nie do końca pasuje do nich to określenie.

Przeniosła spojrzenie na jego dłoń, która znalazła się na jej udzie, niemalże od razu wróciła wzrokiem do jego twarzy rzucając mu wyzywające spojrzenie. Nie przyjaźnili się, ktoś musiał powiedzieć to w końcu na głos, bo zupełnie nie pasowała do nich ta łatka przyjaźni. Czy tego chcieli, czy nie, już dawno przekroczyli granicę. Przyjaciele nie zachowywali się w ten sposób, przyjaciele nie mieli ochoty złączyć swoich ust w pocałunku, zatracić się w sobie nawzajem. To było coś zupełnie innego. Czuła, że ciało zaczyna ją palić, jeszcze chwila, a sama rzuci się na niego, bo czuła, że pozostały w niej resztki kontroli, ostatnie podrygi, które za chwilę miały przepaść gdzieś daleko, w otchłani.

Zupełnie niespodziewanie przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie, tak, że znalazła się w jego ramionach, czekała na to, odetchnęła w końcu ciężko nie przestając się w niego wpatrywać. Jej oczy błyszczały, zmienił się też nieco ich kolor wydawały się być nieco ciemniejsze, bo pojawiło się w nich coś nowego, pożądanie, z którym tak usilnie próbowała walczyć.

- Jakoś sobie z tym poradzę. - Tak naprawdę to przecież od samego początku nie chciała być tylko jego przyjaciółką. Powiedziała to cicho, właściwie to mruknęła, bo to nie był w tej chwili najbardziej naglący problem. Nie przejmowała się tym, że ta świeża przyjaźń została spisana na straty ledwie się rozpoczęła, jakoś to dźwigną, wiedziała, co to oznacza. Czuła, że w końcu będzie mogła zaspokoić to ciężkie, palące uczucie, które się pojawiło.

Gdy poczuła jego zęby na płatku swojego ucha usta drgnęły jej w uśmiechu - mimowolnie, przez całe ciało przeszły jej dreszcze spowodowane bliskością, na którą czekała. Po szyi muskał ją jego ciepły oddech, który po chwili zamienił się w pocałunek. Odruchowo odchyliła głowę do tyłu, aby ułatwić mu dostęp do tego kawałka ciała. Czuła pod skórą żar, który pozostawał w miejscu, w którym jego wargi jej dotykały. Dłonie Prue znalazły się na klatce piersiowej mężczyzny, chciała poczuć pod opuszkami palców jego ciepło, dotknąć go, bo ostatnio nie miała do końca szansy nacieszyć się w pełni jego bliskością. Teraz nikogo nie było wokół nich, mogli poświęcić sobie więcej czasu, nikt nie miał im przerwać tę krótkiej chwili zapomnienia na którą sobie pozwolili, którą wykradali teraźniejszości. Może nie zakładała, że tak szybko się to powtórzy, może nie świadczyło to o niej najlepiej, ale było to coś, czego pragnęła w tej chwili całym swoim ciałem, ale nie tylko, nie wydawało jej się, aby to było tylko przyziemne pożądanie, chociaż w tej chwili to ono zdecydowanie przejmowało kontrolę.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17498), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16677)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 02:43
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Pan Losu - 26.04.2025, 02:44
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 10:01
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 13:58
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 18:35
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 23:05
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 00:17
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 03:36
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 11:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 15:28
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 19:13
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 22:48
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 00:14
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2025, 15:55
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 21:18
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2025, 22:34
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 00:04
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 06:08
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 10:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 16:39
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 22:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa