28.04.2025, 18:45 ✶
To nie było frustrujące, to było zwyczajnie wkurwiające. A Bulstrode zawsze miał tendencje do tego, by na niepowodzenia reagować zniecierpliwieniem i złością. Ta już w nim siedząca, zabulgotała gniewnie gdzieś w środku, kiedy kolejne machnięcie różdżki zakończyło się fiaskiem. Balkonik był tylko pierwszym krokiem nieuchronnego upadku całej konstrukcji. Kiedy posypał się na chodnik, nikt chyba nie zdążył wziąć pełnego oddechu, zanim nie nadeszły kolejne niepokojące trzaski. Tym razem o wiele bardziej znaczące i niebezpieczne, sygnalizujące że oto poddawała się konstrukcja nośna całego budynku. Bulstrode zaklął, głośno i wyraźnie, bo nie było już co robić - nie było mowy o tym, by udało się komukolwiek utrzymać kamienicę w pionie i teraz należało się skupić na odsunięciu od całego gruzu, w który zaraz miała się zmienić kamienica.
Może i chciał krzyknąć, a przynajmniej powinien to zrobić, ponaglając resztę do cofnięcia się, ale głos który poniósł się z boku zwrócił jego uwagę. Chyba na początku odrobinę się zdziwił, jakby nie spodziewał że akurat Longbottom znajdzie się niedaleko niego. Odwrócił nawet w jej stronę twarz, próbując wyłowić ze znajdujących się dookoła sylwetek tę właściwa - najwyraźniej chwilowo wylegującą się na chodniku.
- Rusz się Longbottom! - Czy chciał do niej podejść czy nie, nie miał na to zbytnio czasu, bo ogień trzasnął znowu w akompaniamencie do charakterystycznego, dudniącego dźwięku osuwających się powoli ścian. Ruszył się, pośpiesznie chcąc odsunąć z obszaru rażenia, żeby przypadkiem nie przypłacić tej całej akcji pobytem w szpitalu.
af na to czy się odsunę szybciutko ◉◉◉◉○
Może i chciał krzyknąć, a przynajmniej powinien to zrobić, ponaglając resztę do cofnięcia się, ale głos który poniósł się z boku zwrócił jego uwagę. Chyba na początku odrobinę się zdziwił, jakby nie spodziewał że akurat Longbottom znajdzie się niedaleko niego. Odwrócił nawet w jej stronę twarz, próbując wyłowić ze znajdujących się dookoła sylwetek tę właściwa - najwyraźniej chwilowo wylegującą się na chodniku.
- Rusz się Longbottom! - Czy chciał do niej podejść czy nie, nie miał na to zbytnio czasu, bo ogień trzasnął znowu w akompaniamencie do charakterystycznego, dudniącego dźwięku osuwających się powoli ścian. Ruszył się, pośpiesznie chcąc odsunąć z obszaru rażenia, żeby przypadkiem nie przypłacić tej całej akcji pobytem w szpitalu.
af na to czy się odsunę szybciutko ◉◉◉◉○
Rzut PO 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana