To był błąd. Jeden, wielki błąd, ponieważ Anthony nie powinien był być brać Stanleya jako przykład do naśladowania. To była tragiczny pomysł, który nie mógł wróżyć niczego dobrego. Było już jednak za późno, aby próbować to zmienić, wszak młody Borgin był niereformowalny.
Dobrze, że Tosiek myślał o bezpieczeństwie swojej narzeczonej. Szkoda niestety, że robił to tak późno. Szkoda, że przyszło mu to do głowy wtedy, kiedy Londyn już płonął, a on sam był trybikiem, który napędzał tę maszynę zniszczenia. Bardzo szybko przyszły mu zmartwienia do głowy - normalnie popis prędkości i zaradności. Niestety było już na to za późno. Gdziekolwiek znajdowała się jego narzeczona, musiała sobie radzić sama - Lynx był zajęty tego wieczora.
- Byłoby źle... - powtórzył, zgadzając się z kuzynem. Mogło to zabrzmieć jakby próbował się o coś uczepić. Ale czy tak rzeczywiście było?
- Jak już będziesz chciał jej wymyślić jakieś pseudonimy - zwrócił się do swojego wspólnika, kręcąc z niedowierzaniem zarówno na brak postępu w ich sprawie, jak i na postępowanie przyszłego nestora - I chcesz aby miała szansę to przeżyć... To trzymaj ją z dala od tego wszystkiego - poradził. Cóż innego miał uczynić? Nie mógł zrobić nic więcej. Nie mógł zrobić nic mniej. Bezpieczeństwo Roselyn zależało w głównej mierze od Anthony'ego Iana Borgina, który tytułował się jej narzeczonym - to on był odpowiedzialny za to, aby nie spadł jej włos z głowy.
Vulturis przeszedł pod ścianę, która przeżyła serię wybuchów dwójki Śmierciożerców. Co jest z tobą nie tak... Zastanawiał się, przejeżdżając ręką po jej chropowatej powierzchni. Wokół było pełno dymu, ogień tańczył ze wszystkich stron, a Stanley nie pojmował tego - dlaczego nie mogli jej zniszczyć? Co szło nie tak?
- Wiele sobie życzysz... - stwierdził, a następnie odwrócił się na pięcie, aby odejść na bezpieczną odległość. Borgin nie poddawał się tak prosto, więc nie zamierzał pozwolić, aby jakaś murowana ściana mogła świętować zwycięstwo w pojedynku z jego osobą. O nie, nic z tych rzeczy.
- Jeżeli wyjdziemy zwycięsko z tej wojny, to nikt nie będzie nas z niczego rozliczał - odpowiedział na słowa młodego Borgina, celując różdżką w ścianę, która stała się ich nemesis - Jeżeli zaś przegramy... Lepiej niech ten ogień pochłanie nas wszystkich, aniżeli naszego grzechy... - dodał, robiąc sprawny ruch ręką, któremu wtórowała cicha inktantacja.
Teraz musiało się udać. Vulturis nie wierzył, że mogło być inaczej. Fundamenty tej ściany musiały być już naruszone, tak jak naruszone były nerwy Stanleya na to wszystko.
Kształtowanie na ciśnienie, aby wysadzić ścianę
Sukces!
Edycja zgodnie z adnotacją od MG:
Druga próba wysadzenia ściany była już dużo lepsza. Honor został odrobinę zrehabilitowany. Magia, która została rzucona z impetem pomiędzy cegłówki, trafiła w punkt centralny, który następnie rozsadził od środka mur. Budulec rozprysł się po Nokturnie, uderzając we wszystkich kierunkach świata.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972