Nie była to sytuacja, w której potrafiła tak po prostu się odnaleźć. Nie spodziewała się tego, że coś może się między nimi wydarzyć. Nie zakładała tego, tak samo jak nie mogła wiedzieć tego, że go tutaj spotka. Musiała dostosować się do tego, co zaczęło się dziać między nimi, bo pewna była wyłącznie tego, że coś się zmieniło. Dosyć szybko zaczęli zmieniać narrację, ale próbowała jakoś sobie z tym poradzić. Ich zaczepki zaczęły przybierać zupełnie inny ton, niż kiedyś. Odpowiadało jej to, chociaż nie była na to przygotowana. Musiała więc po prostu pozwolić sobie płynąć, zobaczyć do czego to doprowadzi. Benjy nigdy nie był przewidywalny, więc tak naprawdę mogło się zdarzyć wszystko i nic, chciała sprawdzić, co właściwie może się zmienić, co może im to przynieść, skoro już postanowili grać w tę grę.
Niby mogła to uciąć, znanymi sobie metodami, zdystansować się, odsunąć, udać, że to nic takiego, ale nie chciała tego robić. Sporo się ostatnio wydarzyło i to nieco zmieniło jej myślenie, on się zmienił, a właściwie to to jak go widziała swoimi oczami. Teraz wydawała się dostrzegać to, co kiedyś było dla niej nie do pomyślenia. Nie zakładała niczego, ale spodziewała się tego, że to może być coś więcej, coś, czego nigdy wcześniej nie mieli szansy sprawdzić.
Słowa, które padały z ich ust mówiły jedno, co innego jednak kryło się w spojrzeniach podszytych silnymi emocjami. Musieli jakoś sobie z tym poradzić, wykonać krok w jedną, albo w drugą stronę, długo nie wytrzymają w takiej gęstej atmosferze, z tego akurat zdawała sobie sprawę. Prędzej, czy później będzie trzeba coś z tym zrobić, i póki co zostawali przy tej rozmowie, która nie należała do najłatwiejszych, bo była grą, tylko jeszcze nie wiedziała jaka była nagroda za wygraną w tych drobnych potyczkach słownych.
- Błagam Cię, urazić? Jak można kogoś urazić nazywając rzeczy po imieniu. - Nie tak łatwo było ją urazić, ale przecież to wiedział, miała całkiem grubą skórę, jak na takie drobne ciało, co też nie wzięło się z niczego, był jedną z osób, która się do tego przyczyniła, dał jej całkiem niezłe lekcje w czasach szkolnych, między innymi dzięki niemu nie przejmowała się takimi drobnostkami.
Nie do końca chodziło, że nie kojarzyła określenia, z którego skorzystał, dopiero gdy zaczął jej wyjaśniać swoje słowa dotarło do niej, że nie zrozumiała go do końca z racji na to, że nie skupiła się na słowach. Pierwszy raz wywaliła się na tym, że nie usłyszała do końca, co chciał jej przekazać i dopowiedziała sobie swoje. Musiała nieco bardziej się skupić, aby nie zaliczyć kolejnej wpadki, a czasem, niektóre słowa nie były wcale takie proste do odszyfrowania, nie kiedy była lekko pijana, a do tego zamiast do końca skupiać się na tym co mówi zawieszała spojrzenie na jego oczach. To powodowało niezrozumienie. Nie zamierzała jednak się wymądrzać, zamiast tego po prostu pokiwała głową, że dotarło, że zrozumiała, co chciał jej przekazać.
- Oczywiście, że musisz z nimi pracować, dobrze wiedzieć, że masz doświadczenie z podobnymi do mnie wybrykami natury, przynajmniej wiesz, czego się spodziewać. - Nie dla wszystkich bowiem było to takie oczywiste, zazwyczaj też nie chwaliła się tymi swoimi specjalnymi umiejętnościami przy pierwszej, lepszej rozmowie, jednak czuła, że to może trochę wyjaśnić to, dlaczego była takim, a nie innym człowiekiem, a chciała, żeby wiedział o niej więcej. Gdzieś w podświadomości zależało jej na tym, aby zobaczył to wszystko, co ją ukształtowało. Jej wcześniejsze zachowanie nie brało się bez powodu, te wszystkie, drobne aspekty powodowały to, w jaki sposób kiedyś reagowała na otoczenie, szczególnie, gdy była młodsza i mniej doświadczona, kiedy nie radziła sobie z tymi składowymi. Z biegiem lat było prościej, jakoś sobie to ułożyła w głowie, ale początki, początki były ciężkie.
- Nie zamierzam stawiać na szali naszej przyjaźni, szkoda by było. - Dodała jeszcze wpatrując się w niego. Zaskakiwał ją swoją wiedzą, zdecydowanie nie był laikiem w wielu dziedzinach, ale powinna się tego spodziewać, zawsze był bystry, doświadczenie, którego nabył przez lata musiało wiązać się również z szeroką wiedzą w różnych tematach, której ona pewnie nie miała szansy wyczytać ze swoich książek. Musiała się przygotować na to, że może ją pokonać.
- Myślałam, że już jestem miła, mówisz, że muszę postarać się bardziej? - Uniosła nawet pytająco brew, aby było widać, że naprawdę się nad tym zastanawia. Naprawdę się starała, nie dostrzegał tego?
- Widzisz, jesteś bardziej przygotowany ode mnie, jednak znowu zaskakujesz. - Był przygotowany na każdą ewentualność, ale mogła się spodziewać tego, że jako nomad miał przy sobie wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, ona nie zabrała ich tutaj zbyt wiele ze sobą, bo przecież miała być tu tylko tydzień, po tym tygodniu znajdzie się w swoim cool mieszkanku, gdzie znajdowało się wszystko, czego potrzebowała. Była w stanie wytrzymać tydzień bez świeczek, chyba? Nie sprawdzała tego jeszcze. Cóż, może i dobrze, że pojawiła się możliwość pożyczenia ich.
- Nie spodziewałam się, że możesz chcieć, żebym miała poczucie kontroli, zapewne skorzystam z propozycji, później. - Kiedyś pewnie bawiłoby go to, że zaczyna się miotać i gubić, tracić grunt pod nogami. Teraz wydawał się postępować zupełnie inaczej, zapewniał jej wszystko, czego potrzebowała do tego, aby być spokojna. Dosyć wiele się między nimi zmieniło. Tak, zauważała te drobne szczegóły. Może nie brakowało w nich tej zadziorności i zaczepności, ale robili to na zupełnie innym poziomie. Było inaczej, lepiej, tak mogła przyznać, że było lepiej, bo to, co działo się między nimi wzbudzało w niej teraz tylko i wyłącznie pozytywne emocje.
Nie potrzebowali wiele czasu, aby wyjść poza narzucone sobie ramy znajomości. Spodziewała się tego, bo wyczuwała, że coś się między nimi zmieniło. Bardzo łatwo było przekroczyć tę niewidzialną granicę, szczególnie znajdując się na lekkim rauszu. To tylko ułatwiało sprawę, tłumiło ostatnie podrygi rozsądku, który gdzieś przepadł. Nie miała pojęcia do czego ich to zaprowadzi, ale to nie było ważne, nie musiała przecież wszystkiego planować. Stała się jakąś dziwną, wersją siebie, której zaczęła podobać się spontaniczność.
Dostrzegała jego spojrzenie, widziała, że kryje się w nim to samo, co czuła ona sama. Podjęli decyzję, nie wypowiadając jej w głos, nie potrzebowali tego. Po prostu pozwolili sobie oderwać się od rzeczywistości, rzucili się w otchłań i towarzyczącemu jej pożądaniu.
Dawno nie czuła czegoś takiego, nie pojawiało się między nią, a kimkolwiek takie przyciągnie, chęć sięgnięcia po to całe ciepło, które znajdowało się na wyciągnięcie ręki. Wiedziała, że nieco to skomplikuje ich relacje, ale aktualnie stwierdziła, że można to pieprzyć. Nie było sensu przejmować się tym, co miało przynieść później, czy jutro, bo to był ten jeden wyjątkowy moment, z którego zamierzała czerpać jak tylko się dało.
Zdecydowanie wiele się między nimi zmieniło, nie mogło to być chwilowe, bo ich relacja zawsze była bardzo intensywna, tyle, że sposób w jaki zaczęli to okazywać się zmienił. Może faktycznie istniało między nimi jakieś połączenie, które odebrała kiedyś w zupełnie inny sposób. Otoczyła się wtedy murem i nie pozwoliła mu się przez niego przebić, tyle, że już nie była tą osobą, nie musiała być zimna niczym lód, wręcz przeciwnie, chłód zniknął, a pojawił się żar, który prosił się o ugaszenie.
Zaczęli zatracać się w sobie, w tym momencie, oderwali się na moment od rzeczywistości, przenieśli się gdzieś indziej, nie przejmując się tym, co działo się wokół nich. Ktoś mógł ich tutaj zobaczyć? Nie wydawało jej się, to raczej miała być ich słodka tajemnica, nie wątpiła, że nie będą mieli problemu z tym, aby ją zachować. To nawet dodawało temu nieco ekscytacji, nikt nie wiedział, że coś się między nimi zmieniło, to było tylko i wyłącznie ich. Nie zakładała, że przyniesie im to jakieś większe zmiany, ale mogli chociaż w tym momencie skorzystać z tej szansy, jaką dał im los. Zasługiwali na tę chwilę zapomnienia po tym, co razem przeżyli, czyż nie?
Jej ciało reagowało na jego dotyk, nie było bierne, nie mogła powstrzymać się od tego, aby go dotykać, chciała zatracić się w nim, z nim w tym wszystkim. Napięcie stawało się coraz bardziej wyczuwalne, tyle, że teraz zmieniło swoją postać, bo istniała szansa, że mogą dać mu upust, właściwie już to robili, tyle, że każdy pocałunek powodował, że ogarniało ją coraz większe pożądanie, nie było już odwrotu, wiedziała, że chcą tego samego, że połączyła ich jakaś dziwna nić, której zupełnie się nie spodziewali.
Łaknęła tej bliskości, dlatego też reagowała instynktownie, zbliżała się do niego coraz bardziej, jakby chciała, żeby mieli szansę w pełni poczuć swoją obecność. To, co działo się między nimi było bardzo impulsywne, niemalże pierwotne, nie potrafili się powstrzymać, nie chcieli tego robić. Nie do końca potrafiła się przy nim zachować właściwie, chociaż może właśnie to było właściwe?
Nie miała zamiaru rozkładać tego na części pierwsze, zastanawiać się, czy to tylko chwilowe uczucie, chociaż raczej nie mogło nim być, bo nie miewała takich momentów, aby po prostu sięgać po zachcianki, które się pojawiały, to nie było w jej stylu. Zawsze szło za tym coś głębszego, ale nie zamierzałą teraz tego nazywać, bo wiedziała, że może to nie przynieść niczego dobrego. Wiedziała, że nie mają szansy na to, aby trwało to dłużej, a mogli sobie umilić te siedem dni, które mieli tutaj spędzić. Dosyć szybko zresztą doszli do tego, że coś się między nimi dzieje.
Skoro nie mogli dać sobie niczego więcej, to zamierzała skorzystać z tej opcji, która się pojawiła. Dlaczego mieliby się hamować, powstrzymywać swoje pożądanie? Byli dorośli, nikogo nie krzywdzili tym postępowaniem, nie było bez sensu powstrzymywać się od tego, aby się w sobie zatracić.
Spoglądała na niego próbując nieco uspokoić swój oddech, kiedy się od niej oderwał. Nie miała zielonego pojęcia, co mogłaby wyczytać z jego spojrzenia poza tym, że chciał w tej chwili tego samego co ona, też pragnął przekroczyć granice. Mieli jeden, wspólny cel - zatracenie się w tym wszystkim, co pojawiło się między nimi. Nic innego nie miało znaczenia.
Czasem to po prostu się pojawiało, bez względu na wszystkie inne czynniki, po prostu podskórnie pojawiało się to uczucie, z którym nie było sensu walczyć, może i sporo ich różniło, ale nie w tym przypadku, w tym jednym przypadku chcieli tego samego. To było najważniejsze, nie było nic gorszego od platonicznego uczucia, które trawiło tylko jedną stronę, im się to nie przytrafiło, chcieli tego samego, chociaż pewnie nigdy nie sądziliby, że dojdzie do czegoś takiego.
Nie przestali podążać ku pozbyciu się tego napięcia, pociąg fizyczny, który się miedzy nimi pojawił był zbyt silny. Ich ciała zbliżały się do siebie coraz bardziej, czuła kolejne przenikające przez nią dreszcze, gdy jego dłoń sunęła wzdłuż jej kręgosłupa, wiedziała, że jest stracona, nie było już szansy z tym walczyć, nie chciała z tym walczyć, wręcz przeciwnie, chciała aby to uczucie w pełni ją pochłonęło.
Nie mogło być jednak zbyt prosto, prawda? Zapomnieli o otaczającym ich świecie, jednak on o nich pamiętał. Poczuła, że zaczyna się kołysać, co sugerowało, że robiło się niestabilnie. Najwyraźniej on jednak również to wyczuł, bo niemalże od razu uniósł ją nad ziemię. Oplotła go wtedy ciasno obiema nogami, nie chcąc spaść na ziemię, był to odruch, wiedziała bowiem, że nie dopuściłby do tego, aby stała się jej krzywda. Otoczyła też jego szyję jedną ręką, chciała znaleźć się jeszcze bliżej niego, ale przy okazji nieco się ustabilizować, chociaż właściwie to nie było potrzebne, bo skutecznie podtrzymywał ją za jej pośladki. Nie musieli się przejmować tym, że motocykl nie zamierzał ułatwiać im zbliżenia się do siebie.
Wydawało jej się, że uniósł ją jakby nic nie ważyła, właściwie miała już szansę zauważyć to, że bez problemu radził sobie z ciężarem jej ciała. Przeniósł ją na plecach przez Londyn, po to, aby była bezpieczna. Ufała mu w pełni i temu, co robił. Zaufanie było istotne, i wcale tak łatwo jej nie przychodziło.
Huk, który spowodował upadek motocykla skutecznie wyrwał ją z tego dziwnego transu, w którym się znaleźli. Był dosyć drastycznym powrotem do rzeczywistości, którego nie do końca się spodziewała, nie dało się jednak go zignorować. Zapewne ten dźwięk dotarł też dalej, był kurewsko głośny.
Odetchnęła głośno, nieco nerwowo, wiedziała, że to powodowało, że musieli podjąć jakąś decyzję, nie mogli bowiem założyć, że ktoś zaraz się tutaj nie pojawi, że ich kryjówka nie zostanie odkryta.
Nim jednak miała szansę się odezwać zdążył jeszcze zbliżyć swoje usta do jej i połączyć je w pocałunku. Nie wiedziała dlaczego każdy kolejny pocałunek smakował lepiej i był pełen nieoczywistych emocji, które wisiały między nimi. Nie potrzebowała słów, wyjaśnień, bo ten pocałunek wyrażał to wszystko, co zaczęło się dziać zupełnie niespodziewanie. Dała się temu ponieść, tak po prostu.
Nie mogli jednak dłużej tu zostać, jeśli chcieli kontynuować swój dalszy, wspólny poranek. Ten pocałunek był jednak jak obietnica tego, co jeszcze było przed nimi. Gdy oderwała swoje usta od jego wpatrywała się w mężczyznę dłuższą chwilę, oczy miała przymrużone, nie wypuszczał jej z ramion, też nie chciał tego przerywać, jednak nie mieli za bardzo innego wyjścia. - Zabierzesz mnie na tę wycieczkę? - Przerwała w końcu ciszę nie poruszając się jednak, nie odrywała również od niego swojego spojrzenia, próbowała przy tym nieco uspokoić oddech, i bicie serca, bo wydawało jej się, że zaraz wyskoczy jej z klatki piersiowej.
Musieli się stąd ewaukować, jeśli chcieli uniknąć towarzystwa, a aktualnie nie miała ochoty na to, aby znaleźć się przy kimś innym, niż przy nim, liczyła więc na to, że uda im się opuścić to miejsce całkiem szybko, bez pojawienia się niepotrzebnych pytań.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control