To miał być spokojny tydzień, spędzony w domku na wsi. Cóż, plan się zmienił, już kiedy się tutaj pojawiła. Okazało się, że to wcale nie był domek, a jebana rezydencja, a do tego spotkała tu kogoś, kogo nigdy miała nie spotkać. Plan bardzo szybko diabli wzięli, ale nie miała innego wyjścia, jak po prostu dostosować się do tej nowej sytuacji. Nie wydawało jej się, aby szło jej to szczególnie topornie, wbrew pozorom nie miała większych problemów z dopasowywaniem się do tego, co los dla niej szykował, była całkiem elastyczna, jak na kogoś kto myślał zbyt wiele.
Może nie powinna się do niego tak zbliżać, wtulać w ciało mężczyzny, kiedy pokonywali tę drogę, ale chciała to zrobić. Wydawało jej się, że nic nie stało na przeszkodzie, zwłaszcza po tym, co się między nimi wydarzyło. Czuła, że może sobie na to pozwolić, a więc reagowała instynktownie. Miała chęć się w niego wtulić, to to robiła, nieszczególnie przejmowała się tym, co mógł sobie o tym pomyśleć. Zresztą wcale nie wydawało jej się, że zamierzałby ją odrzucić, już się tego nie bała. Doszło między nimi do jakiegoś dziwnego porozumienia, które nie potrzebowało słów. Kiedyś nie pomyślałaby nawet, że może chcieć znaleźć się tak blisko, a w tej chwili traktowała to jako coś wyjątkowego, może chwilowego, ale była to całkiem miła odmiana od tego, do czego przywykła. Czuła się jakby miała kilkanaście lat i dopiero uczyła się tego na co faktycznie może sobie pozwolić.
- Nie wiem dlaczego próbujesz mnie zniechęcić. - Przynajmniej wydawało jej się, że właśnie to robi. Oczywiście, że mógł próbować ją ostrzec, nastawić kobietę na to, co ich czekało, ale nie chciała się negatywnie nastawiać. Raczej wydawało jej się, że ta wędrówka może być całkiem przyjemna, był miłą odmianą od tkwienia między kamienicami, od Londynu, w którym wszyscy ciągle się gdzieś spieszyli, zatłoczonych ulic. Bez względu na to, jak miała wyglądać trasa, którą mieli pokonać, to było odmianą, czymś nowym i nastawiła się na to, że jej się to spodoba.
Nie miała pojęcia, jak często tutaj bywał, ale słowa, które wypowiadał świadczyły o tym, że doskonale znał okolicę, wiedział na co się piszą, nie wydawało jej się, żeby chciał wprowadzić ją na minę. Mówił o tym, co miało na nich czekać dalej. Była gotowa przyjąć to wyzwanie, może nie należała do osób, które jakoś szczególnie wyróżniały się swoją sprawnością fizyczną, ale nie było z nią jakoś bardzo źle. Powinna sobie poradzić z tą przeprawą, gdyby nie... cóż, to będzie musiał zostawić ją pod jakimś drzewem i sam udać się dalej. Nie, żeby była w stanie zbyt długo przetrwać w głuszy, ale wiadomo, jeśli sytuacja by tego wymagała, to pewnie znalazłaby na to jakiś sposób.
Nie wykazywała szczególnego zainteresowania ich kliką w przeszłości. Jasne, co nieco o nich wiedziała z racji na to, że byli blisko z jej bratem, jednak to było jedyne, co ją w tym wszystkim interesowało. Nie miała pojęcia dlaczego wzięli go wtedy pod swoje czystokrwiste skrzydła skoro nie był tacy jak oni, raczej podchodziła do tego sceptycznie, bo nie potrafiła zrozumieć tej relacji, jednak z czasem dotarło do niej, że była jednak ona prawdziwa. Przecież nie przetrwałaby tylu lat, dawno temu zakończyli swoją edukację, a nadal się razem trzymali, to świadczyło samo o sobie. Zbyt szybko wydawała osądy, ale to też już do niej dotarło. Myliła się wtedy, w wielu sprawach, grunt, że to zrozumiała, chociaż może trochę zbyt późno, ale chyba lepiej późno niż wcale.
- Nie wiedziałam. - Powiedziała jeszcze cicho, bo faktycznie nie miała zielonego pojęcia o tym, że to Corio był mu najbliższy. Nie słyszała o tym, że znali się tak długo, to było dla niej coś nowego. Musiała ich łączyć naprawdę trwała przyjaźń, skoro ich znajomość sięgała tak odległego czasu, ale to by wyjaśniało dlaczego Benjy znał tak dobrze ten dom i okolicę, faktycznie musieli być ze sobą blisko i spędzać tutaj razem wiele czasu.
Nie umknęło jej to parsknięcie i spojrzenie skierowane na jej urocze buty. Pokręciła jedynie głową, póki co bez słowa. Wiedziała, co jej sugeruje, na dłuższą metę nie mogła pozostawić tego bez komentarza. - Poradzę sobie. - Powiedziała bardzo pewnym tonem głosu, jakby nie tylko jemu chciała coś przekazać. Jasne, już na pierwszy rzut oka droga nie wydawała się najprostsza do pokonania, może nie była do tego najlepiej przygotowana, ale zamierzała wyjść z tego z twarzą. Na pewno nie zamierzała narzekać na niewygodne półbuty, wręcz przeciwnie, choćby nie wiadomo jak nie dawały jej się we znaki musiała twierdzić, że jest zupełnie inaczej. Szczególnie, że już drugi raz zwrócił na to uwagę.
Nie wiedziała do końca co tutaj robią, dlaczego znaleźli się w tym miejscu, ale zdecydowanie chcieli spędzić ten czas razem, to było coś nowego, bo kiedyś unikali się, gdy tylko mogli. Te kilka spotkań w teraźniejszości zdecydowanie to zmieniły, naprawdę chciała tutaj być, z nim, tak po prostu. Zobaczyć to, co miał jej do pokazania, i wiedziała, że coś się zmieniło, że nie byli już ani wrogami, ani przyjaciółmi, tylko czymś zupełnie innym, czego nie umiała aktualnie nazwać, ale podobała jej się ta ewolucja ich znajomości. Nie mogła udawać, że nie kłębiły się w niej te wszystkie uczucia, których wolała aktualnie nie nazywać, zamiast tego po prostu dawała się wyprowadzić gdzieś. W miejsce, gdzie mogli poznać się nieco bliżej, uniknąć ewentualnych spojrzeń, wykraść trochę czasu rzeczywistości, która w końcu miała ich dosięgnąć, bo to było nieuniknione.
Bez chwili zawahania wsunęła mu lewą rękę pod ramię, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Nie do końca przewidziała to, że rozmowa o wspólnej wycieczce zakończy się czymś na kształt randki, ale niezbadane były wyroki przeznaczenia, losu, jak zwał tak zwał.
- Opowiesz mi coś więcej o tym miejscu? Na pewno masz w zanadrzu jakieś historie z przeszłości, wygląda na to, że znasz okolicę, pewnie często tutaj bywałeś. - Próbowała zagaić rozmowę, całkiem neutralnie, aby nie skupiać się wyłącznie na tym, co się między nimi wydarzyło. Zresztą nie zamierzała ukrywać, że chciała się o nim dowiedzieć czegoś więcej, to był ich nowy początek, sporo się między nimi zmieniło, a więc dobrze by było uzupełnić wiedzę o pewne informacje. Była ciekawa tego, dlaczego postanowił ją zabrać akurat tutaj, ale póki co o to jeszcze nie postanowiła pytać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control