Budynek nie był do końca oszczędzony, jego dach trawił ogień, jednak parter, który zajmowała klubokawiarnia był bezpieczny, przynajmniej jak na razie. Nie zamierzała wybiegać za bardzo w przyszłość, nie mogła wiedzieć, co jeszcze się im przydarzy, musiała po prostu wierzyć w to, że będzie dobrze, wiara czasem potrafiła zdziałać cuda i tego się trzymała.
Olivia wślizgnęła się do wnętrza kawiarni, naprawdę dobrze było ją widzieć w jednym kawałku, może i nie znały się jakoś blisko, jednak każda znajoma twarz, która wyglądała na żywą była kolejnym powodem do radości. Sporo osób przewinęło się przez cukiernię tej nocy, Nora dzięki temu była nieco spokojniejsza, właściwie to ciągle starała się sprawiać pozory ogarniętej osoby, która miała jakąkolwiek kontrolę nad tym, co działo się wokół niej. Nie było tak, ale musiała zachować twarz. Wiele osób znalazło schronienie w jej klubokawiarni, co niosło ze sobą konsekwencje. Musiała być silna - dla nich wszystkich.
- Na pewno się przydadzą, Brenna tu była, żyła. - Dodała jeszcze, bo aktualnie to nie było wcale takie oczywiste. Z tego, co udało jej się zrozumieć, to widziała się z Olivią przed tym, nim znalazła się tutaj, ale mogła coś pomieszać. Z każdej strony docierały do niej informacje na temat kolejnych osób, powoli zaczynała się w tym gubić i wcale nie była z tego dumna, jednak sytuacja była, jaka była. Ciężko było się w niej odnaleźć.
- Tak, widziałam, że Pokątna płonie, ale Brenna mówiła, że nie tylko ona, to samo dzieje się z Horyzontalną, Niemagicznym Londynem i chyba Nokturnem. - Co do ostatniego nie była przekonana, jednak wydawało jej się, że mogło się dziać z nim podobnie, inaczej pewnie Brenna nie szłaby sprawdzić co dzieje się z lokalem jej wujka.
- Oni czekają, aż to minie. - Nie wiedziała, co innego mogłaby powiedzieć Olivii. Wszyscy ludzie zgromadzeni w cukierni na coś czekali, najprawdopodobniej na to, aż pożary się zakończą i będą mogli opuścić to miejsce w miarę bezpiecznie, nie miała pojęcia, czy będą mieli do czego wrócić, tego nikt nie mógł być przecież pewny, bo najwyraźniej całe miasto płonęło. - Jesteś cała, nic Ci się nie stało? - Zmierzyła jeszcze dziewczynę wzrokiem, aby się upewnić.