01.05.2025, 05:12 ✶
Bardzo lubił te momenty, kiedy wszystko szło dokładnie nie tak jak powinno. Szczególnie jeśli chodziło o trzecie oko, bo w przypadku swoich własnych umiejętności, Atreus bardzo łatwo się frustrował. Przyglądał się Victorii przez moment, a przynajmniej próbował, bo kiedy tylko zachciało mu się pchnąć nieco dalej i dotknąć kolorowego halo, które mogło otaczać ją pod płaszczykiem niewiadomej, obraz rozlał mu się przed oczami.
Nigdy nie był pewien czy to faktycznie bolało, czy może był to jakiś efekt zaskoczenia. Przypominało mu to zwykle tępe uderzenie gdzieś z tyłu głowy, jakby magia sprzęgła się nagle, uderzając w najczulszy jego punkt. Głuche tąpnięcie, które sprawiło że otaczająca Lestrange nicość rozlała się w jakiś statyczny szum, w końcu połykając go czernią.
Atreus złapał się za mostek nosa i może gdyby nie szedł, to wyglądałby jakby zwyczajnie zabolała go głowa i szczerze mógłby powiedzieć, że tak właśnie było. Problem jednak polegał na tym, że nogi wciąż szły do przodu, a klimat nie sprzyjał spokojnym spacerom i zaraz potknął się o coś. Piruet był tu chyba dobrym określeniem, chociaż sam zainteresowany nie był pewien jakie figury geometryczne odstawiał - co jednak było pewne to że zawinął się akurat w ten bok po którym miał szanowną panią winowajczynię wszystkiego i zwyczajnie na nią wpadł, kląc krótko pod nosem.
Złapał ją - tu akurat nie miał wątpliwości, bo w jakiejś rozpaczliwej próbie zwyczajnie nie chciał się wyjebać, tak samo jak i nie chciał jej bezczelnie przewrócić. Obraz jednak, wciąż był rozmazany i przez moment wyglądał trochę, jakby bał się na nią spojrzeć, bo oczy zaraz znowu zacisnął, próbując przegnać nieprzyjemne uczucie i rozlane kolory - z miną absolutnie wręcz skwaśniałą.
Puścił ją, po nieco zbyt długiej pauzie, chociaż właściwszym określeniem mogło by być, że ją odepchnął. Lekko bo lekko, ale chciał przyśpieszyć to niezaplanowane spotkanie. Bo Lestrange była trochę jak bardzo daleka kuzynka - niby dobra koleżanka, ale coś w środku mówiło że nie wolno, tym bardziej że chyba podobała się innemu kuzynowi.
- Kurwa mać - tym razem pretensje były mocne i wyraźne. Przetarł oczy znowu. - Biegają z pogotowiem ratunkowym, nie ma się czym przejmować - zignorowanie małego wypadku wydawało się najlepszą możliwą opcją.
Nigdy nie był pewien czy to faktycznie bolało, czy może był to jakiś efekt zaskoczenia. Przypominało mu to zwykle tępe uderzenie gdzieś z tyłu głowy, jakby magia sprzęgła się nagle, uderzając w najczulszy jego punkt. Głuche tąpnięcie, które sprawiło że otaczająca Lestrange nicość rozlała się w jakiś statyczny szum, w końcu połykając go czernią.
Atreus złapał się za mostek nosa i może gdyby nie szedł, to wyglądałby jakby zwyczajnie zabolała go głowa i szczerze mógłby powiedzieć, że tak właśnie było. Problem jednak polegał na tym, że nogi wciąż szły do przodu, a klimat nie sprzyjał spokojnym spacerom i zaraz potknął się o coś. Piruet był tu chyba dobrym określeniem, chociaż sam zainteresowany nie był pewien jakie figury geometryczne odstawiał - co jednak było pewne to że zawinął się akurat w ten bok po którym miał szanowną panią winowajczynię wszystkiego i zwyczajnie na nią wpadł, kląc krótko pod nosem.
Złapał ją - tu akurat nie miał wątpliwości, bo w jakiejś rozpaczliwej próbie zwyczajnie nie chciał się wyjebać, tak samo jak i nie chciał jej bezczelnie przewrócić. Obraz jednak, wciąż był rozmazany i przez moment wyglądał trochę, jakby bał się na nią spojrzeć, bo oczy zaraz znowu zacisnął, próbując przegnać nieprzyjemne uczucie i rozlane kolory - z miną absolutnie wręcz skwaśniałą.
Puścił ją, po nieco zbyt długiej pauzie, chociaż właściwszym określeniem mogło by być, że ją odepchnął. Lekko bo lekko, ale chciał przyśpieszyć to niezaplanowane spotkanie. Bo Lestrange była trochę jak bardzo daleka kuzynka - niby dobra koleżanka, ale coś w środku mówiło że nie wolno, tym bardziej że chyba podobała się innemu kuzynowi.
- Kurwa mać - tym razem pretensje były mocne i wyraźne. Przetarł oczy znowu. - Biegają z pogotowiem ratunkowym, nie ma się czym przejmować - zignorowanie małego wypadku wydawało się najlepszą możliwą opcją.