01.05.2025, 13:14 ✶
Ten wieczór miał być spokojny, zamierzał powłóczyć się po mugolskim Londynie, poszukać ciekawych miejsc, dawno nie miał czasu aby spędzić czas sam ze sobą, nie żeby narzekał na obecność bliskich mu osób. Po prostu musiał zebrać myśli. Ale też nie ukrywał gdzie szedł każdy mógł go łatwo znaleźć, przynajmniej na początku nocy.
Nie spodziewał się jednak, że osobą, którą spotka będzie Dorą. Wybiegał z pubu w którym siedział po wiadomości jaką przyniósł jeden z mugoli, ze Londyn płonie jak w przyszłości i słuchając lamentów, że znowu cały spłonie. Doszukiwał się w tym jak zwykle ingerencji magów, czyżby naśladowcy, albo co gorsza śmierciożercy? Musiał to zbadać i tak wpadł na młodą przyjaciółkę. W pierwszym odruchu nie wiedział gdzie udać się najpierw - musiał sprawdzić tyle miejsc: Norę, Staw, Dolinę, Koci Azyl, przecież to nie mogło dotyczyć tylko Londynu jeśli to sprawka Ciemnego Lorda - gdyby nie Dorą zapewne biegałby jak kot z zapaleniem pęcherza od miejsca do miejsca. A tak? Nadał mu jasny i klarowny cel, jednocześnie wprowadzając w stan rzeczy mający się w Dolinie.
Pokiwał głową dotrzymując kroku Crawfordównie i rozglądając się z niepokojem po niebie. Zdecydowanie to była sprawka ciemnej magii, choć nigdy nie słyszał o tak mrocznych zaklęciach czy klątwach. Odczuwał niepokój o najbliższych, ale teraz mając jasne zadanie przed sobą wiedział w co włożyć ręce.
- Dobra, sprawdźmy ich i potem lećmy do Nory - stamtąd będzie nam łatwiej nawigować po Londynie, tak samo magicznym jak i mugolskim - powiedział nachylając się nieco do niej, aby nie drzeć się na całą ulicę o ich planach. Zaniósł się kaszlem, nieomal czując jak płuca chcą mu opuścić klatkę piersiową przez usta, ale dzielnie stawiał krok za krokiem, aby nie zostać w tyle - jebane wspomnienie jakimi, może powinien udać się do uzdrowiciela z tym. - Można dać znać Brennie, żeby tam nas szukała w razie czego - dodał jeszcze kiedy uspokoił się kaszle i na powrót zrównał się z Dorą.
Nie spodziewał się jednak, że osobą, którą spotka będzie Dorą. Wybiegał z pubu w którym siedział po wiadomości jaką przyniósł jeden z mugoli, ze Londyn płonie jak w przyszłości i słuchając lamentów, że znowu cały spłonie. Doszukiwał się w tym jak zwykle ingerencji magów, czyżby naśladowcy, albo co gorsza śmierciożercy? Musiał to zbadać i tak wpadł na młodą przyjaciółkę. W pierwszym odruchu nie wiedział gdzie udać się najpierw - musiał sprawdzić tyle miejsc: Norę, Staw, Dolinę, Koci Azyl, przecież to nie mogło dotyczyć tylko Londynu jeśli to sprawka Ciemnego Lorda - gdyby nie Dorą zapewne biegałby jak kot z zapaleniem pęcherza od miejsca do miejsca. A tak? Nadał mu jasny i klarowny cel, jednocześnie wprowadzając w stan rzeczy mający się w Dolinie.
Pokiwał głową dotrzymując kroku Crawfordównie i rozglądając się z niepokojem po niebie. Zdecydowanie to była sprawka ciemnej magii, choć nigdy nie słyszał o tak mrocznych zaklęciach czy klątwach. Odczuwał niepokój o najbliższych, ale teraz mając jasne zadanie przed sobą wiedział w co włożyć ręce.
- Dobra, sprawdźmy ich i potem lećmy do Nory - stamtąd będzie nam łatwiej nawigować po Londynie, tak samo magicznym jak i mugolskim - powiedział nachylając się nieco do niej, aby nie drzeć się na całą ulicę o ich planach. Zaniósł się kaszlem, nieomal czując jak płuca chcą mu opuścić klatkę piersiową przez usta, ale dzielnie stawiał krok za krokiem, aby nie zostać w tyle - jebane wspomnienie jakimi, może powinien udać się do uzdrowiciela z tym. - Można dać znać Brennie, żeby tam nas szukała w razie czego - dodał jeszcze kiedy uspokoił się kaszle i na powrót zrównał się z Dorą.