05.02.2023, 21:23 ✶
Widok kobiecych łez odbierał możliwość swobodnego oddychania. On nie musiał siebie dotleniać… ale fakt faktem nie był to przyjemny widok. Mimo wszystko nie uciekał wzrokiem tylko rył sobie w mózgu ten obraz aby "następnym razem" mieć więcej wspomnień by walczyć ze swoim pragnieniem. Dzisiaj mu tego zabrakło bo przemówiła do jego wampirycznej strony, która nie umiała odmówić takim okolicznościom. Krew sama się podawała do stołu… żałował, to fakt i starał się przy tym nie cieszyć z tej energii, która rozpalała jego ciało i umysł. Fizycznie czuł się wyśmienicie, psychicznie był przybity. Nie było sensu mówić, że nic jej nie zrobi. Nie uwierzy mu. On sam nie mógł zapewniać, że przy nim jest bezpieczna bo to było kłamstwo. Cały czas pilnował się aby przed wizytą u Alice i Rhei być nasyconym. Wystarczyło wyjście do kasyna o lekkim głodzie a skończyło się napadnięciem na niewinną dziewczynę. Męczył siebie widokiem jej łez, strachu, drgnięcia ku ucieczce. Nic z tym nie robił, bo nie mógł. Położył na jej czole wilgotny ręcznik i dołożył drugi koc na jej nogi. W milczeniu i z kamienną miną przytrzymał szklankę wody przy jej ustach. Za nic w świecie jej nie dotknie. Poczekał aż wypije wszystko ze szklanki, dolał kolejną porcję ale odstawił naczynie blisko jej ręki.
- Nie, skąd. Jesteś normalna.- zaprzeczył od razu i usiadł w fotelu, niedaleko sofy i drzwi wyjściowych. Popatrzył na swoje poobgryzane paznokcie, które w ciągu tych kilkunastu minut zagoiły się tak, jakby nic im nigdy nie dolegało.
- Nie umiem leczyć ale zaraz poproszę przyjaciółkę żeby przyszła tu z eliksirem wiggenowym i jakimś dobrym jedzeniem.- mówił, żałując, że nie wpadł na to wcześniej. Przygryzł kącik swoich ust i zaraz go wypuścił gdy przypomniał sobie co robił z jej ustami zanim wgryzł się w jej szyję.
- Przepraszam, że ci to zrobiłem. Nie chciałem ale… ale spojrzałaś wtedy tak na mnie, że nie umiałem się otrząsnąć. - zaczął wyginać sobie palce, nerwowo. Boże, jaka ona była rozpalona. Wstał i ponownie zaczął krążyć po mieszkaniu ale wciąż w zakresie wzroku Aveliny. Nie mógł się skupić aby wysłać falę telepatii do Alice.
- Moja przyjaciółka też jest normalna. Chcesz żeby przyszła? Ona się… ona ci pomoże lepiej niż ja. Ja nie umiem. Cholera jasna, nie chciałem żeby tak wyszło.- patrzył na nią, znów się przemieścił bliżej fotela, z powrotem do zasłoniętego okna… krążył bo był niespokojny.
- Nie, skąd. Jesteś normalna.- zaprzeczył od razu i usiadł w fotelu, niedaleko sofy i drzwi wyjściowych. Popatrzył na swoje poobgryzane paznokcie, które w ciągu tych kilkunastu minut zagoiły się tak, jakby nic im nigdy nie dolegało.
- Nie umiem leczyć ale zaraz poproszę przyjaciółkę żeby przyszła tu z eliksirem wiggenowym i jakimś dobrym jedzeniem.- mówił, żałując, że nie wpadł na to wcześniej. Przygryzł kącik swoich ust i zaraz go wypuścił gdy przypomniał sobie co robił z jej ustami zanim wgryzł się w jej szyję.
- Przepraszam, że ci to zrobiłem. Nie chciałem ale… ale spojrzałaś wtedy tak na mnie, że nie umiałem się otrząsnąć. - zaczął wyginać sobie palce, nerwowo. Boże, jaka ona była rozpalona. Wstał i ponownie zaczął krążyć po mieszkaniu ale wciąż w zakresie wzroku Aveliny. Nie mógł się skupić aby wysłać falę telepatii do Alice.
- Moja przyjaciółka też jest normalna. Chcesz żeby przyszła? Ona się… ona ci pomoże lepiej niż ja. Ja nie umiem. Cholera jasna, nie chciałem żeby tak wyszło.- patrzył na nią, znów się przemieścił bliżej fotela, z powrotem do zasłoniętego okna… krążył bo był niespokojny.