02.05.2025, 19:07 ✶
Nie wszystkim wam udało się łatwo uciec. Kiedy budka telefoniczna zaczęła ziewać jak człowiek po ciężkim dniu pracy (tak się starała!!) i umaściła sobie legowisko w pogruchotanym chodniku, zostawiając za sobą szlaczek konfetti lśniącego jak ostatni wyraz pogardy wobec powagi sytuacji, nad Westminster zawisło poczucie nieuchronnego - Biuro Aurorów było już w drodze, zapewne obserwowano was już w jakiś sposób i debatowano nad tym jak odciąć łatwe drogi ucieczki.
Instynktownie się rozdzieliliście. I niekoniecznie w sposób planowany przez was w postach. Kiedy pojawia się chaos, o niektórych rzeczach decyduje... ślepy los. Dwóch z was ruszyło główną ulicą, dwóch w boczną alejkę, kierując się pozornie mądrzejszym wyborem - na pewno będzie tam mniej ludzi. Ale to nie był dzień, w którym cokolwiek działo się tak, jak powinno.
Wasze wybory zapadły w ciągu kilku sekund i nie były łatwe do cofnięcia.
Tym, którzy pognali ulicą główną, sprzyjało szczęście (z lekką pomocą strachu). Przypadkowi czarodzieje, którzy znajdowali się w okolicy, na was widok odskakiwali, nie próbując was zatrzymać. Może to wasza mroczna aura, może to symbol seryjnych morderców unoszący się nad głowami wszystkich w kłębach dymu przypominających chmury? Wszyscy znikali wam z drogi, jakbyście byli ciężkim wozem pędzącym w dół zbocza, a to ułatwiło wam rozpędzenie się i przedarcie przez tłum. Co prawda Rodolphus zahaczył rękawem płaszcza o stragam z pasztecikami, który przewrócił się z głośnym brzękiem, ale to nie miało już znaczenia. Po kilku chaotycznych zakrętach znaleźliście się w jednej ze starych, mugolskich, opustoszałych kamienic. A konkretnie na jej klatce schodowej. Ogień już tędy przeszedł, cegła budynku była osmolona, a jej okna zasnuły się kurzem. Zatrzasnęliście drzwi i mogliście wspiąć się na niezamieszkane piętro w celu przeczekania kilku chwil, lub teleportowania się. Towarzyszą wam tutaj kurz, kilka pająków, stare meble i jeszcze starszy, porzucony parasol.
Wy to dopiero macie pecha... A może to zemsta losu za złe uczynki? Pomiędzy dwoma opustoszałymi lokalami, którym czarodzieje będący po waszej stronie zdążyli już powybijać szyby, znajdował się zaułek. Oczywiście uznaliście go za doskonałe miejsce do ucieczki. Tym sposobem wpadliście w pułapkę zabezpieczającą.
Zmęczeni, zziajani, obserwowaliście, jak kamienna ściana zadrżała, a spomiędzy cegieł sięgnął was mechaniczny, pełen ironii głos:
Pobawmy się.
Tak, byliście już tego pewni. Wszechświat chciał was za coś ukarać. To nie było możliwe, żeby mieć AŻ TAKIEGO pecha!! Przeklęty niech zostanie ten idiota, który sprowadził na was nieszczęście, wysadzając budkę.
Instynktownie się rozdzieliliście. I niekoniecznie w sposób planowany przez was w postach. Kiedy pojawia się chaos, o niektórych rzeczach decyduje... ślepy los. Dwóch z was ruszyło główną ulicą, dwóch w boczną alejkę, kierując się pozornie mądrzejszym wyborem - na pewno będzie tam mniej ludzi. Ale to nie był dzień, w którym cokolwiek działo się tak, jak powinno.
Wasze wybory zapadły w ciągu kilku sekund i nie były łatwe do cofnięcia.
Louvain i Rodolphus
Tym, którzy pognali ulicą główną, sprzyjało szczęście (z lekką pomocą strachu). Przypadkowi czarodzieje, którzy znajdowali się w okolicy, na was widok odskakiwali, nie próbując was zatrzymać. Może to wasza mroczna aura, może to symbol seryjnych morderców unoszący się nad głowami wszystkich w kłębach dymu przypominających chmury? Wszyscy znikali wam z drogi, jakbyście byli ciężkim wozem pędzącym w dół zbocza, a to ułatwiło wam rozpędzenie się i przedarcie przez tłum. Co prawda Rodolphus zahaczył rękawem płaszcza o stragam z pasztecikami, który przewrócił się z głośnym brzękiem, ale to nie miało już znaczenia. Po kilku chaotycznych zakrętach znaleźliście się w jednej ze starych, mugolskich, opustoszałych kamienic. A konkretnie na jej klatce schodowej. Ogień już tędy przeszedł, cegła budynku była osmolona, a jej okna zasnuły się kurzem. Zatrzasnęliście drzwi i mogliście wspiąć się na niezamieszkane piętro w celu przeczekania kilku chwil, lub teleportowania się. Towarzyszą wam tutaj kurz, kilka pająków, stare meble i jeszcze starszy, porzucony parasol.
Nie słyszycie nic jeszcze przez przynajmniej dwie minuty. Poza tym nic wam nie grozi, jeżeli opuścicie ten teren tak szybko jak się da. Upadek straganiku z pasztecikami to dosyć wyraźny ślad - Aurorzy będą wiedzieli, w jakim kierunku uciekaliście.
Leviathan i Charles
Wy to dopiero macie pecha... A może to zemsta losu za złe uczynki? Pomiędzy dwoma opustoszałymi lokalami, którym czarodzieje będący po waszej stronie zdążyli już powybijać szyby, znajdował się zaułek. Oczywiście uznaliście go za doskonałe miejsce do ucieczki. Tym sposobem wpadliście w pułapkę zabezpieczającą.
Zmęczeni, zziajani, obserwowaliście, jak kamienna ściana zadrżała, a spomiędzy cegieł sięgnął was mechaniczny, pełen ironii głos:
Pobawmy się.
Tak, byliście już tego pewni. Wszechświat chciał was za coś ukarać. To nie było możliwe, żeby mieć AŻ TAKIEGO pecha!! Przeklęty niech zostanie ten idiota, który sprowadził na was nieszczęście, wysadzając budkę.
Każdy z was otrzymuje jeden rzut na post na wymaganą statystykę. Aby pokonać przeszkodę, musicie rzucić udane zaklęcie (rzucacie na ocenę) na wymaganą dziedzinę magii. Po uwolnieniu się możecie uciekać dalej (a raczej musicie - nie oglądajcie się za siebie). Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
1. Na ścianie wisi tablica przedstawiająca Sowilo - symbol słońca. Jest wyryta tak, że rzuca pod sobą dość spory cień. Pod nią znajduje się napis: PRZYWRÓĆ ŚWIATŁO, KTÓREGO SIĘ BOISZ. (Kształtowanie)
2. Obraz na następnej tablicy zmienia się co sekundę - w dom, zwierzę, twarz, słońce. Pod nimi znajduje się napis: POKAŻ PRAWDĘ SPOŚRÓD KŁAMSTW. (Rozproszenie)
3. Na ziemi leży wielka dynia. Na następnej tablicy znajduje się napis: TYLKO TEN ZROZUMIE CIĘŻAR JESIENI, KTO BĘDZIE W STANIE MNIE PODNIEŚĆ. Nie jesteście w stanie jej podnieść. (Transmutacja)
4. Na tablicy znajduje się zegar pokazujący aktualną godzinę. Pod nim znajduje się napis: TYLKO ZAKLĘCIE WYPOWIEDZIANE O ŚWICIE MNIE OTWORZY. (Translokacja)
Po tej sytuacji czujecie się ośmieszeni i zdenerwowani.
1. Na ścianie wisi tablica przedstawiająca Sowilo - symbol słońca. Jest wyryta tak, że rzuca pod sobą dość spory cień. Pod nią znajduje się napis: PRZYWRÓĆ ŚWIATŁO, KTÓREGO SIĘ BOISZ. (Kształtowanie)
2. Obraz na następnej tablicy zmienia się co sekundę - w dom, zwierzę, twarz, słońce. Pod nimi znajduje się napis: POKAŻ PRAWDĘ SPOŚRÓD KŁAMSTW. (Rozproszenie)
3. Na ziemi leży wielka dynia. Na następnej tablicy znajduje się napis: TYLKO TEN ZROZUMIE CIĘŻAR JESIENI, KTO BĘDZIE W STANIE MNIE PODNIEŚĆ. Nie jesteście w stanie jej podnieść. (Transmutacja)
4. Na tablicy znajduje się zegar pokazujący aktualną godzinę. Pod nim znajduje się napis: TYLKO ZAKLĘCIE WYPOWIEDZIANE O ŚWICIE MNIE OTWORZY. (Translokacja)
Po tej sytuacji czujecie się ośmieszeni i zdenerwowani.