03.05.2025, 03:32 ✶
Dora przez dłuższy moment wpatrywała się w zniszczoną kamienicę, niczym w obrazek. Taki, od którego niezwykle ciężko oderwać spojrzenie, ale nie dlatego że omamia pięknem, ale było w nim coś upiornego. Dym szeptał do Crawley w podobny sposób jak do Brenny. Był pełen jadu i zdawał się ciągnąć w jej stronę. Przez moment miała wrażenie, ze zamiast wypchnąć go z budynku, przyciąga do siebie, że nagle bardziej drapie ją w gardle, albo raczej rzuca się do niego, żeby utrudnić jej oddychanie bardziej jak innym.
Zrobiła dwa kroki w tył, błądząc spojrzeniem bo osmalonych oknach kamienicy, jakby czegoś w nim szukając. Może kogoś. Kogoś, kto wołał o zdradzie. Stojący przed kamienicą mężczyzna wyrwał ją jednak z lękliwego zawieszenia, zwracając na siebie uwagę pytaniem, czy dobrze się czuła - może zobaczył że faktycznie coś było z nią nie tak. Ona szybko przeszła do upewnienia się czy nic mu nie jest i nie potrzebował natychmiastowej pomocy albo eliksiru.
Oderwała się od niego, kiedy Brenna wyszła wreszcie z budynku, niosąc ze sobą omdlałą kobietę.
- Chodź, połóżmy ją - wymruczała do Longbottom, pomagając jej podeprzeć nieruchawe ciało i ułożyć na chodniku. Nie były to idealne warunki, ale nie miały nic lepszego. - Możesz oddychać? Nie poddusiło cię zanadto? - zainteresowała się Brenną, patrząc na nią jednak przelotnie, bo zaraz podniosła różdżkę by wyczarować bańkę świeżego powietrza, którą nieznajoma mogłaby oddychać.
kształtowanie na bańkę świeżego powietrza
Zrobiła dwa kroki w tył, błądząc spojrzeniem bo osmalonych oknach kamienicy, jakby czegoś w nim szukając. Może kogoś. Kogoś, kto wołał o zdradzie. Stojący przed kamienicą mężczyzna wyrwał ją jednak z lękliwego zawieszenia, zwracając na siebie uwagę pytaniem, czy dobrze się czuła - może zobaczył że faktycznie coś było z nią nie tak. Ona szybko przeszła do upewnienia się czy nic mu nie jest i nie potrzebował natychmiastowej pomocy albo eliksiru.
Oderwała się od niego, kiedy Brenna wyszła wreszcie z budynku, niosąc ze sobą omdlałą kobietę.
- Chodź, połóżmy ją - wymruczała do Longbottom, pomagając jej podeprzeć nieruchawe ciało i ułożyć na chodniku. Nie były to idealne warunki, ale nie miały nic lepszego. - Możesz oddychać? Nie poddusiło cię zanadto? - zainteresowała się Brenną, patrząc na nią jednak przelotnie, bo zaraz podniosła różdżkę by wyczarować bańkę świeżego powietrza, którą nieznajoma mogłaby oddychać.
kształtowanie na bańkę świeżego powietrza
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.