04.05.2025, 18:07 ✶
– Brenno, jeśli w ten sposób chcesz mi powiedzieć, że jest ktoś w tobie szaleńczo zakochany, kto pochwalił chwilę temu twoją fryzurę to naprawdę gratuluję szczęścia w miłości i wyczucia czasu, ale pamiętaj że to mimo wszystko pewien ewenement – Nie chciał tego, ale gdy Brenna o tym wspomniała, jego głowa, wbrew jego woli, zaprosiła do kręgu osób, o które obecnie się martwił jeszcze jedno imię. Kazał mu wyjechać z Londynu. Zrobił to? Był bezpieczny we Francji? Miał mu wiele za złe, chciał aby wyjechał, nie był do końca pewny, czy chciał go jeszcze kiedykolwiek widzieć, ale gdy dotarło do niego, że on też mógłby ucierpieć w pożarze, że pomimo swojej nieśmiertelności, płomienie mogły go dosięgnąć... Nie był gotowy, aby historia tego życia, otrzymała dzisia swój nagły finał. Aby ogień pochłonął białe strony, na których można było jeszcze tyle zapisać w tym być może dialogii rozmowy, którą powinni kiedyś jeszcze odbyć.
Zanotował sobie w głowie wszystkie osoby, o których wspomniała i skinął głową z ulgą przyjmując fakt, że coraz więcej nazwisk przynajmniej na razie miało się dobrze. Nieco gorzej zareagował natomiast na informację, że płonęła też Dolina.
— Tylko Dolina, czy cała Anglia? – spytał, próbując nie okazać zdenerwowania. Przeklęci Śmierciożercy. Przeklęci...– Jasper jest w Ministertwie. Powinien tam dotrzeć bezpiecznie z Ritą, pilnowałem, aby nic im nie było. Theo też powinien tam już być. I Charlotte. I Anthony. W atrium ma być bezpieczie.– O ile wszyscy cali dotarli na miejsce. O ile Anthony nie postanowił opuścić schronienia. – Nie widziałaś go gdzieś tutaj, prawda? Anthony'ego. Wiesz którego. Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.
Oczywiście, że Brenna wiedziała o kogo chodziło. Jakby ostatnio o nim nie rozmawiali.
Krzyk.
Tak jak Brenna rzuciła się w tamtą stronę bez myślenia, czy Jonathan za nią pobiegnie, tak i Jonathan rzucił się do źródła hałasu bez większego zastanowienia się, czy Longbottom również tam postanowi ruszyć.
Zanotował sobie w głowie wszystkie osoby, o których wspomniała i skinął głową z ulgą przyjmując fakt, że coraz więcej nazwisk przynajmniej na razie miało się dobrze. Nieco gorzej zareagował natomiast na informację, że płonęła też Dolina.
— Tylko Dolina, czy cała Anglia? – spytał, próbując nie okazać zdenerwowania. Przeklęci Śmierciożercy. Przeklęci...– Jasper jest w Ministertwie. Powinien tam dotrzeć bezpiecznie z Ritą, pilnowałem, aby nic im nie było. Theo też powinien tam już być. I Charlotte. I Anthony. W atrium ma być bezpieczie.– O ile wszyscy cali dotarli na miejsce. O ile Anthony nie postanowił opuścić schronienia. – Nie widziałaś go gdzieś tutaj, prawda? Anthony'ego. Wiesz którego. Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.
Oczywiście, że Brenna wiedziała o kogo chodziło. Jakby ostatnio o nim nie rozmawiali.
Krzyk.
Tak jak Brenna rzuciła się w tamtą stronę bez myślenia, czy Jonathan za nią pobiegnie, tak i Jonathan rzucił się do źródła hałasu bez większego zastanowienia się, czy Longbottom również tam postanowi ruszyć.