05.05.2025, 02:15 ✶
Miała jakieś wrażenie, że Londyn prezentował się o wiele gorzej niż Dolina. Może była to sprawka ciasno zagospodarowanego krajobrazu miejskiego, a może zwyczajnie fakt, że miasto miało trochę więcej czasu zająć się ogniem. Miasteczko gdzie mieściła się Warownia też płonęło i Crawley sama pomagała niektórym sąsiadom zająć się zniszczeniami, ale było to przelotne zajęcie, bo miejsce do którego zmierzała była Strażnica. Oddalona i schowana od miasteczkowego zgiełku, pozwoliła Dorze nieco odsapnąć, ale także zapobiegła rozeznaniu się w tym jak dalej rozwijały się zniszczenia.
Tutaj dym kręcił się w ciasnawych ulicach i zaułkach, z trudem ulatując ku górze, a przez to drapał w gardło jeszcze bardziej, podduszając i wyciskając z oczu łzy. Z pewnym roztargnieniem dziewczyna przetarła powieki, kiwając głową do przyjaciela i wyciągnęła na nowo lusterko dwukierunkowe.
- Benn? Brenna? - zapytała, patrząc w mglistą taflę i czekając, aż kobieta się odezwie. - Idziemy z Thomasem sprawdzić co z państwem Walter, ale potem będziemy się kierować do Nory, tak gdyby ktoś nas szukał - poinformowała brygadzistkę, patrząc w lusterko troszkę dłużej niż chciała, jakby próbując się upewnić ze Longbottom właśnie nie znajduje się w jakiejś kryzysowej sytuacji. W końcu jednak na powrót schowała je do kieszeni.
- Kontaktowałeś się z kimś jeszcze? - zapytała, spoglądając na niego przelotnie, bo zaraz powiodła wzrokiem dalej, uważnie przyglądając się ulicy po której szli. Tak samo budynkom, jak i niebu - poszarzałemu, z któremu sypał niszczący wszystko popiół.
percepcja na to czy gdzieś się gromadzi bardziej popiół
Tutaj dym kręcił się w ciasnawych ulicach i zaułkach, z trudem ulatując ku górze, a przez to drapał w gardło jeszcze bardziej, podduszając i wyciskając z oczu łzy. Z pewnym roztargnieniem dziewczyna przetarła powieki, kiwając głową do przyjaciela i wyciągnęła na nowo lusterko dwukierunkowe.
- Benn? Brenna? - zapytała, patrząc w mglistą taflę i czekając, aż kobieta się odezwie. - Idziemy z Thomasem sprawdzić co z państwem Walter, ale potem będziemy się kierować do Nory, tak gdyby ktoś nas szukał - poinformowała brygadzistkę, patrząc w lusterko troszkę dłużej niż chciała, jakby próbując się upewnić ze Longbottom właśnie nie znajduje się w jakiejś kryzysowej sytuacji. W końcu jednak na powrót schowała je do kieszeni.
- Kontaktowałeś się z kimś jeszcze? - zapytała, spoglądając na niego przelotnie, bo zaraz powiodła wzrokiem dalej, uważnie przyglądając się ulicy po której szli. Tak samo budynkom, jak i niebu - poszarzałemu, z któremu sypał niszczący wszystko popiół.
percepcja na to czy gdzieś się gromadzi bardziej popiół
Rzut N 1d100 - 88
Sukces!
Sukces!
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.