05.05.2025, 12:43 ✶
Mabel jeszcze przez kilka chwil nie rozumiała, co takiego, tak naprawdę miało właśnie miejsce. Nie zrozumiała w pierwszej chwili czemu mama zareagowała z taką powagą. Przecież ktoś krzyknął to prawda i zdecydowanie się zmartwiła, ale ktoś inny na pewno zaraz mu pomoże i...
Ktoś wspomniał o pożarze. Prawdziwym pożarze. Ktoś zaczął cicho szlochać, ale zaraz inny klient szybko go uciszył. Tata podszedł do kominka mówiąc, że muszą szybko uciekać do Warowni. Mabel spojrzała na mamę już ze zdecydowanie większym przerażeniem w oczach i objęła kobietę.
– Jakiś budynek płonie? – spytała cicho w ramię mamy, bo chyba nie do końca była w stanie zrozumieć, że mógł płonąć cały Londyn, a nie tylko jakiś jeden budynek, co już i tak było straszne. Poza tym przecież tutaj nic nie płonęło no chyba że ognisko w kominku. Jeśli jednak mieli uciekać, to chyba znaczyło, że znajdowali się blisko niego. – Wszystko będzie dobrze, prawda?
– Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, jak to mawiają mugole – wymamrotał Karl cicho w stronę Sama, tak aby Mabel go nie usłyszała, a potem dodał głośniej. – Pójdę znaleźć tego ancymona. – Tu miał na myśl Kapitana Pazura. – I sprowadzę wszystkich do tej sali gdybyśmy musieli się szybko ewakuować.
Ktoś wspomniał o pożarze. Prawdziwym pożarze. Ktoś zaczął cicho szlochać, ale zaraz inny klient szybko go uciszył. Tata podszedł do kominka mówiąc, że muszą szybko uciekać do Warowni. Mabel spojrzała na mamę już ze zdecydowanie większym przerażeniem w oczach i objęła kobietę.
– Jakiś budynek płonie? – spytała cicho w ramię mamy, bo chyba nie do końca była w stanie zrozumieć, że mógł płonąć cały Londyn, a nie tylko jakiś jeden budynek, co już i tak było straszne. Poza tym przecież tutaj nic nie płonęło no chyba że ognisko w kominku. Jeśli jednak mieli uciekać, to chyba znaczyło, że znajdowali się blisko niego. – Wszystko będzie dobrze, prawda?
– Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, jak to mawiają mugole – wymamrotał Karl cicho w stronę Sama, tak aby Mabel go nie usłyszała, a potem dodał głośniej. – Pójdę znaleźć tego ancymona. – Tu miał na myśl Kapitana Pazura. – I sprowadzę wszystkich do tej sali gdybyśmy musieli się szybko ewakuować.