Gdy tylko dostrzegł Aveline wchodzącą do restauracji, skupił na niej swój wzrok niczym drapieżnik na polowaniu. Dziewczyna powinna szykować się na ciężkie spotkanie. Ururu w szkole słynął z bombardowania pytaniami, jeśli coś go wystarczająco zainteresowało. Wielu nauczycieli się utopiło lub miało zamiar go utopić.
— Dzień dobry. — Spojrzał na zegarek. — Nie, jest panienka sześć minut przed czasem.
Dostrzegł jak szybko zabrała się za menu, co podpowiedziało mu, że być może zależy jej na szybkim rozpoczęciu konsumpcji. Dobrze, więc... Marquez również zerknął na kartonik. Nazwy dań tutaj były bardzo egzotyczne, a brak obrazków czy opisów nie pomagał. Oczywiście Marquez podczas pierwszej wizyty wypytał pracowników szczegółowo o każdy punkt menu. Wykonał notatki, później nauczył się części obiadując tu od czasu do czasu... Niestety zapisków z tym związanych nie zabrał, z czego nie był rad, bo właśnie sobie zdał sprawę, że biedna pani Paxton może się trochę namęczyć z wyborem. Ale może nie, może była obeznana w bliskowschodniej kuchni.
Marquez tonął w ekscytacji co do rozmowy o eliksirach, tak więc szybko podjął decyzję: fattoush oraz grillowana dorada z ryżem.
— Gdy panienka się zdecyduje, wtedy trzeba pociągnąć ten tu frędzel zwisający nad stolikiem. To przywoła obsługę — wyjaśnił i zaciągnął się resztką herbaty w filiżance.
MENU - tylko uznajmy, że ceny są przystępne i nie ma frytek