• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
jesień 1972, 8 września // popiół

jesień 1972, 8 września // popiół
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#9
05.05.2025, 15:44  ✶  
Wchodzenie w rolę odczuwał momentami tak, jak odczuwa się otulenie ciała ciepłym kocem. To była świetna maska. Idealna ochrona przed złem tego świata i wszystkimi złymi myślami. Bo rzeczy nie robił już On. Nie podejmował decyzji On. Decyzje były podejmowane przez Crowa, a Crow zachowywał się w określony sposób i spijał konsekwencje tak, jakby były czymś kompletnie nieistniejącym. Musiałeś mieć to w sobie, jeżeli zamierzałeś mieszkać w Podziemiach jako partner ich samozwańczej królowej. I musiałeś mieć to w sobie, kiedy zaklęte chmury owijały się jak pętla wokół domu delikatnego człowieka, który z każdym kolejnym ciosem tracił kolejną iskrę nadziei, a tych iskier zaczynało już brakować.

Ich palce splotły się momentalnie, a Crow zmierzył Laurenta spojrzeniem, łapiąc się przy okazji na tym, że analizował, jak bardzo było źle. Żyło w nim przecież wspomnienie paniki na widok ognia trawiącego stajnię, ale tym razem Laurent zdawał się nie wątpić w siebie tak mocno, a przynajmniej nie teraz, kiedy komunikował się z zezującym skrzatem, chcącym spojrzeć na zbyt wiele rzeczy jednocześnie. Może trochę to wrażenie zniszczył później - pakując niedbale swoje ulubione ubrania, ale pośpiech nie był tu przecież czymś niewskazanym. Nie w czasach, kiedy spakowana torba gotowa do wyjścia powinna leżeć przy drzwiach wejściowych codziennie, tak na wszelki wypadek...

A potem zamarł.

Sięgnął ręką po wręczane mu lusterko i uniósł w górę krzaczaste brwi. Rzecz jasna, nie chodziło tu wcale o jakiś problem z przekazywanym mu przedmiotem. Chodziło o słowa.

- Dałeś mi prezent - zaczął całkiem grzecznie jak na ten kocyk, którym postanowił się owinąć, ale szorstkość w jego głosie nosiła na sobie znamiona ich przeszłości - i trzy sekundy później za niego przeprosiłeś. - Przetarł dłonią po spoconej twarzy i pokręcił głową. To nie było już nawet głupiutkie, to było absurdalne. - Chodź tu - przyciągnął go do siebie, łapiąc w pasie i pocałował go w policzek, na moment przerywając ten jakże istotny proces pozornie bezmyślnego wrzucania fatałaszków do torby. - Michael to koń? Gdzie się parkuje konia w Londynie? - Mieszkał tu już miesiąc, ale słowo abraksan nadal nie przelazło mu przez gardło. - Cóż... - Nie istniał sposób na to, aby skrytykować twórczynię tego zabezpieczenia. Prawdę mówiąc, chętnie by z nią o tym porozmawiał, ale znając życie, przez relację wiążącą ją z Laurentem spanikowałby i chlapnął coś wulgarnego, a potem... wiadomo. Bo kim innym mogła być krewna Laurenta jeżeli nie panienką, dla której brak zaoferowania gościowi herbaty stanowił najwyższy wymiary kary lub najlepszy sposób na okazanie niechęci? - Sprawdzę to radio, co?

Odsunął się, nieco zmieszany tym jak bardzo wyczuwalny stał się na moment jego północy akcent. Nie powiedział też dziękuję, ale lusterko umieścił w przedniej kieszeni kurtki, w zupełnie innym miejscu, niż wszystkie inne klamoty.

A później wyszedł na taras, wiatr rozwiał jego włosy i zobaczył, jak spomiędzy drzew przedostaje się kłąb dymu. W tym momencie nie mógł być tego pewnym, ale jego czarnowidztwo tym razem zdało swoją rolę - za kilka godzin ciemność, zgnilizna i czerwony mór zawładną wszystkim.

Koniec sesji


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3219), The Edge (3630)




Wiadomości w tym wątku
jesień 1972, 8 września // popiół - przez The Edge - 23.03.2025, 21:36
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez Laurent Prewett - 24.03.2025, 15:04
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez The Edge - 01.04.2025, 20:50
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez Laurent Prewett - 03.04.2025, 11:56
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez The Edge - 05.04.2025, 17:42
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez Laurent Prewett - 10.04.2025, 11:34
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez The Edge - 28.04.2025, 21:45
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez Laurent Prewett - 05.05.2025, 09:13
RE: jesień 1972, 8 września // popiół - przez The Edge - 05.05.2025, 15:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa