Stanley też nie chronił swojego mieszkania. Z jednej strony już tutaj nie mieszkał, a z drugiej nie chciał przykuwać do siebie uwagii. Z trzeciej zaś strony i tak już był na świeczniku Ministerstwa, a za jego osobą, był już wysłany list gończy. Pojawiało się pytanie - czy musiał się zatem, aż tak ukrywać?
Vulturis widząc, że zarówno udało mu się zablokować kawałek Horyzontalnej, jak i Nicholas wyraził się pozytywnie odnośnie małego "zamieszania", nie miał zamiaru próżnować w dalszym działaniu.
Kształtowanie może i nie było najlepszą stroną Stanleya... ale dawał radę. Czy wolałby korzystać z innego typu magii? Oczywiście, że tak. Dużo chętniej korzystałby z jakichś zaklęć obronnych czy czarnej magii, która stanowiła jego konik, a dodatkowo pewną formę zainteresowania.
- Powiedziałbym, że idzie nam całkiem sprawnie - skomentował działania swoje i Nicholasa - Dużo sprawniej, niż mi i Lynxowi na Nokturnie. Nie wiem, może mają tam jakieś bardziej wytrzymałe ściany czy coś. Nie potrafię tego wyjaśnić - wytłumaczył, kierując swoją różdżkę w jedną ze ścian. Musieli kontynuować swój pokaz sił.
Drugie podejście, ale inny przeciwnik. Wcześniej była to sterta gruzów, a teraz ofiarą miała paść jedna ze ścian nośnych budynków.
Próba wysadzenia ściany budynku. Kształtowanie.
Akcja nieudana
- Powiedz mi... - zwrócił się do Traversa, obracając głowę w jego kierunku - Jakieś dalsze plany po gruzowaniu Horyzontalnej? - zapytał z nieukrywaną ciekawością. Vulturis był jawnie zainteresowany dalszymi krokami swojego dalszego krewniaka. Może mógłby mu pomóc, gdyby ich plany się nie krzyżowały?
Edycja na prośbę MG:
Magia, która została ciśnięta z różdżki, dotarła do muru, a następnie się rozmyła. Czar był zbyt słaby, aby nawet zadać powierzchownych obrażeń tej trwałej strukturze. Nie było nawet śladu uderzenia, impetu, który miał rozwalić ów ścianę. Tak naprawdę to nie było nic - nie dało się dostrzec żadnej próby zniszczenia. Murowana ściana stała sobie dalej w najlepsze.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972