06.05.2025, 17:53 ✶
Nie wiem.
To chyba było najstraszniejsze. Nikt nie wiedział i nikt nie miał jak na razie dowiedzieć się wszystkiego. Ile ludzi zginęło? Ilu jeszcze zginie? Co się paliło? Co nie? Jak uratować jak najwięcej osób, jeśli nawet nie mieli pojęcia których miejsc dosięgnął pożar? Jak walczyć z czymś takim? Widział, że sypiący się z gęstych chmur popiół podpalał budynki, ale kogo Śmierciożercy uznali za cel? Co jeśli wiedzieli, lub mieli chociaż podejrzenia, że ktoś działał w organizacji przeciwko nim i postanowiliby go zaatakować? Za dużo niepewności. Nikt nic nie wiedział. Albo każdy wiedział za mało.
A ogień dalej trawił wszystko na swojej drodze, nie robiąc sobie nic z ich rozterek i problemów. Zabawne jak coś nieożywionego mogło pochłaniać ludziom dorobek i życia i nie być nawet świadomym bólu, który tym zadaje. Ktoś pewnie kiedyś napisze na ten temat ładną sztukę. Albo chociaż poemat. Dzisiaj chyba jednak było nieco za wcześnie na takie rozważania.
Jonathan nawet nie czekał, aby jakkolwiek skonsultować z Brenną plan ewakuacji czarownicy. Po pierwsze absolutnie nie było na to czasu. Po drugie, nawet gdyby był, to rycerz na białym koniu, żyjący od dekad we wnętrzu Selwyna i nie raz kierując jego myślami, zareagował bardzo szybko na widok osoby w niebezpieczeństwie, tak że Jonathan od razu wyciągnął różkę i rzucił zaklęcie, chcąc uratować kobietę przed bolesnym upadkiem. Swoim czarem, czarodziej spróbował wyczarować materac wystarczająco duży, jak i miękki, aby załagodzić upadek kobiety. Sytuacja sprawiła, że nie zależało mu nawet na jakichkolwiek ładnych aspektach wizualnych wyczarowywanego przedmiotu. Tutaj wyjątkowo liczyła się jedynie praktyczność.
Rzucam na kształtowanie III, chcę wyczarować duży, miękki, materac aby zamortyzować upadek skaczącej z balkonu kobiety.
To chyba było najstraszniejsze. Nikt nie wiedział i nikt nie miał jak na razie dowiedzieć się wszystkiego. Ile ludzi zginęło? Ilu jeszcze zginie? Co się paliło? Co nie? Jak uratować jak najwięcej osób, jeśli nawet nie mieli pojęcia których miejsc dosięgnął pożar? Jak walczyć z czymś takim? Widział, że sypiący się z gęstych chmur popiół podpalał budynki, ale kogo Śmierciożercy uznali za cel? Co jeśli wiedzieli, lub mieli chociaż podejrzenia, że ktoś działał w organizacji przeciwko nim i postanowiliby go zaatakować? Za dużo niepewności. Nikt nic nie wiedział. Albo każdy wiedział za mało.
A ogień dalej trawił wszystko na swojej drodze, nie robiąc sobie nic z ich rozterek i problemów. Zabawne jak coś nieożywionego mogło pochłaniać ludziom dorobek i życia i nie być nawet świadomym bólu, który tym zadaje. Ktoś pewnie kiedyś napisze na ten temat ładną sztukę. Albo chociaż poemat. Dzisiaj chyba jednak było nieco za wcześnie na takie rozważania.
Jonathan nawet nie czekał, aby jakkolwiek skonsultować z Brenną plan ewakuacji czarownicy. Po pierwsze absolutnie nie było na to czasu. Po drugie, nawet gdyby był, to rycerz na białym koniu, żyjący od dekad we wnętrzu Selwyna i nie raz kierując jego myślami, zareagował bardzo szybko na widok osoby w niebezpieczeństwie, tak że Jonathan od razu wyciągnął różkę i rzucił zaklęcie, chcąc uratować kobietę przed bolesnym upadkiem. Swoim czarem, czarodziej spróbował wyczarować materac wystarczająco duży, jak i miękki, aby załagodzić upadek kobiety. Sytuacja sprawiła, że nie zależało mu nawet na jakichkolwiek ładnych aspektach wizualnych wyczarowywanego przedmiotu. Tutaj wyjątkowo liczyła się jedynie praktyczność.
Rzucam na kształtowanie III, chcę wyczarować duży, miękki, materac aby zamortyzować upadek skaczącej z balkonu kobiety.
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana